Archiwum Polityki

Czas dessous

Najpiękniejsze modelki i kosmiczne technologie zaangażowano w wojnę o rynek wart pięć miliardów złotych rocznie. Ale zwycięzców i przegranych trudno będzie wskazać, bo walka idzie o to, co ukryte. O bieliznę noszoną przez Polki i Polaków.

Na początku lat 90. Wojciech Morawski, z wykształcenia historyk, z rozsądku przedsiębiorca, jeździł po towar do Chin. Sprowadzał stamtąd mnóstwo taniej, kolorowej tandety, m.in. zabawki, plastikowe kajdanki i odzież. Tymi samymi samolotami latało z nim wielu innych, początkujących przedsiębiorców z branży tekstylnej. Ale gdy oni dopiero przywozili towar w walizkach, Morawski zamawiał już całe kontenery. W 1991 r. wymyślił sobie niszę: bielizna. Miała być ładna i kolorowa – w przeciwieństwie do znanych z czasów PRL topornych barchanów.

Polityka 29.2008 (2663) z dnia 19.07.2008; Rynek; s. 37