Archiwum Polityki

PRL do śmiechu

To Bułat Okudżawa miał pierwszy powiedzieć, że PRL jest najweselszym barakiem w obozie, w czym zapewne było dużo prawdy. Jednak barak pozostawał barakiem, o czym można zapomnieć, kiedy ogląda się dziś powtarzane w nieskończoność filmy i seriale pokazujące tamte czasy.

Niedawno na pierwszej stronie „Trybuny”, tuż obok winiety, ukazała się spora reklama płyty DVD zatytułowanej „Humor w PRL-u”. Dla ludzi pamiętających poprzedniczkę obecnego organu SLD już samo zestawienie tytułów wydać się może nieco humorystyczne. Ale to tylko fragment większej całości. Śmiech z peerelowskiej przeszłości, także tej bardziej odległej, rozbrzmiewa dzisiaj często. Przypadkiem w jednej ze stacji radiowych wysłuchałem ostatnio audycji słowno-muzycznej opartej na zabawnym pomyśle: monotonne przemówienie Władysława Gomułki zderzone zostało z kawałkami muzycznymi z tamtej epoki, raz na pierwszym planie był sekretarz, raz śpiewacy, co dawało efekt komiczny.

Polityka 29.2007 (2613) z dnia 21.07.2007; Kultura; s. 59