Archiwum Polityki

Jak być szczęśliwym

Każdy chce być dziś szczęśliwy, coraz częściej i powszechniej. Nie tak jak kiedyś, w niebie, ale na ziemi, teraz, tu, natychmiast. Szczęście osobiste, traktowane jest jako nowy przymus. Musisz być szczęśliwy, hucznie, na oczach wszystkich, bo taki teraz obyczaj i moda, która przyszła z Ameryki. Nieszczęśliwi niech nie zawracają głowy.

Bądź szczęśliwy, do cholery!

Brak szczęścia, dobrego samopoczucia staje się także problemem politycznym: niezadowolonych łatwiej skrzyknąć pod sztandary.

O prawo do cichego szczęścia śpiewała latami Piwnica pod Baranami w słynnej "Dezyderacie", która stała się najpiękniejszą w PRL modlitwą do szczęścia. Teraz zdominował ją jazgot telewizyjnych reklam i teleturniejów: walcz o szczęście głośno, jawnie, w blasku lamp, na oczach. Na całość.

Szczęśliwy człowiek - to młody, zdrowy, dobrze zarabiający, ekstrawertyk, optymista, wolny od zmartwień, religijny, żonaty, z dobrą samooceną, gorliwy w pracy, bez nadmiernych aspiracji i wymagań - tak portretuje go amerykański psychiatra W.R. Wilson. Czy wobec tego stary, brzydki, ateista, leniwy, z marną pensją itp., nie może być szczęśliwy? Od czego zależy szczęście w świetle tysięcy badań prowadzonych na szerokim świecie, starających się ustalić, uściślić, wypreparować składniki szczęścia, bo od tego wszak zależy przepis na jego zdobycie?

Polityka 14.1999 (2187) z dnia 03.04.1999; Raport; s. 3