Archiwum Polityki

Bardzo męczący wypoczynek

Na zimowe ferie wyjechał tylko co dziesiąty uczeń. Mimo to polskie góry nie były w stanie obsłużyć nawet tak niewielu. Wszyscy winią termin ferii – taki sam w jedenastu województwach. To dlatego przez ostatnie dwa tygodnie brakowało wszystkiego: pokoi w hotelach, łóżek w schroniskach, stolików w restauracjach i orczyków na wyciągach. W przyszłym roku najprawdopodobniej będzie podobnie.

Powrót z ferii przypominał exodus uchodźców z wojny domowej. Zakopiankę i inne górskie szosy, kompletnie zasypane, zatarasowały dziesiątki kolonijnych autokarów, często rozklekotanych, dziesięcioletnich, piętnastoletnich i starszych, czasem nawet bez zimowych opon. Bezradnie buksowały w śniegu, na poboczach ze zmarzniętymi dzieciakami w środku stały te zepsute. W piątek 7 lutego przed południem przebycie stukilometrowej trasy z Krakowa do Zakopanego mogło zająć podróżnym nawet pięć godzin.

Polityka 7.2003 (2388) z dnia 15.02.2003; Temat Tygodnia; s. 20