Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Podkast psychologiczny

Podkast psychologiczny. Odc. 59

Jak dziś znaleźć miłość? Czy w ogóle jeszcze się da? Prof. Tomasz Szlendak dla „Polityki”

Czy wszyscy jesteśmy ofiarami mitu miłości romantycznej? A może to miłość romantyczna jest ofiarą konsumpcji, która złapała w swoje szpony niemal wszystkich nas, niemal wszystko, co robimy i o czym marzymy – w związku z miłością też?

To wątki, o których rozmawiamy z prof. dr. hab. Tomaszem Szlendakiem, socjologiem z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, autorem – między innymi – jednej z najgłośniejszych książek ostatnich miesięcy, czyli „Miłość nie istnieje”.

Profesor przyznaje, że musi dość często tłumaczyć się z tezy postawionej w tytule. Niemniej gorące zainteresowanie czytelników prawdopodobnie świadczy o tym, że odnajdują w niej choć część swojego doświadczenia. Dlaczego tak trudno dziś znaleźć partnera lub partnerkę? Dlaczego tak trudno stworzyć trwały związek? Czy fakt, że mi nie wychodzi, świadczy o tym, że coś jest ze mną nie tak?

To myśli, które krążą po głowie wielu współczesnym singlom i singielkom (a jest ich w naszym kraju ok. 9 mln). Choć przesłanie książki naszego rozmówcy może się wydawać brutalne, w rzeczywistości jest inaczej. Tomasz Szlendak przekonuje, że szkopuł nie tkwi w tym, że jesteśmy niewydarzeni, zepsuci i pełni usterek, które odbierają nam szanse na bliskość. To konstrukcja współczesnego świata i sposób, w jaki zaspokaja on nasze potrzeby, sprawia, że wyobrażamy sobie na temat miłości coś, co nigdy nie było prawdą. Że może zostać dostarczona wprost pod nasze drzwi – np. za pośrednictwem portali randkowych – a potem po prostu dostarczać nam przyjemności, spełnienia, poczucia bycia akceptowanym, bez konieczności wykonywania jakiegokolwiek wysiłku i pracy.

Czy to znaczy, że zupełnie nie mamy już szans na bliskość, na stworzenie pary z inną osobą? Nie. Ale warto sobie uzmysłowić, że nasze szanse na powodzenie są znacznie większe, gdy wykonamy wysiłek już na początku – próbując kogoś poznać poza własnym domem, z którego podłączamy się do wirtualnych serwisów i komunikatorów. Paradoksalnie szansa na spotkanie osoby, z którą może nam się udać, jest większa np. w bibliotece (albo innym miejscu, do którego chadzają nam podobni ludzie).

Rzecz w tym, że wiele osób nie ma gotowości, by wykonać taki krok, bo ułuda wszechzaspokojenia w cyfrowym świecie bezlitośnie zasysa tłumy. O tyle znalezienie i utrzymanie miłości faktycznie może stawać się udziałem kurczącej się grupki szczęśliwców. No chyba, że cywilizacja lub ewolucja ulituje się nad nami i uruchomi jakiś nowy rodzaj niebranego pod uwagę w tej układance procesu.

Oglądaj także:

Reklama
Reklama