budownictwo
-
Archiwum Polityki
Jeleń za płotem
Wielkie firmy i drobni deweloperzy są jednomyślni: inwestycja budowlana to droga przez mękę. Prawie zawsze napotyka się na niej protesty sąsiadów i żądania świadczeń na rzecz miasta czy gminy. Wówczas trzeba słono płacić za to, by budowa w ogóle ruszyła z miejsca.
20.11.1999 -
Archiwum Polityki
Pustostany
Na stołecznym rynku można kupić coraz więcej gotowych mieszkań. Na chętnych czekają także pomieszczenia biurowe: w budynkach o wysokim standardzie niewykorzystana powierzchnia szacowana jest obecnie na 10-11 proc.
16.10.1999 -
Archiwum Polityki
Blok polski
Nawet podczas dostojnej papieskiej wizyty blokowiska - choć uroczyście na ten czas ozdobione - pozostaną blokowiskami. Ciasne, brzydkie, anonimowe, degradujące - również ze społecz-nego punktu widzenia. Kiedyś uznane za przyszłość budownictwa mieszkaniowego, dzisiaj stanowią kłopotliwe dziedzictwo; częściej niż gdzie indziej rodzi się w nich zło: agresja i przestępczość. Niektórzy twierdzą, że w Polsce grozi gigantyczna katastrofa budowlana, domy zbudowane z prefabrykatów niebawem się zawalą. Po osiedlach-noclegowniach społeczeństwo odziedziczy w spadku zwiększone bezprawie. W betonowych pustyniach rodzą się przecież osławieni blokersi, którzy przyszłość wyrąbują sobie kijami bejsbolowymi. Czy blokowiska są rzeczywiście skazane na zniszczenie, a ich mieszkańcy na społeczną degradację?
12.06.1999 -
Archiwum Polityki
Skarżypyta
Statek pełnomorski o nośności 100 tys. ton stocznia potrafi dzisiaj zbudować w kilka miesięcy. Budowa domu trwa czasem 5-6 lat, chociaż spółdzielnia (albo firma deweloperska) nie popełniała nadużyć, a wykonawca budynku był solidny. Głównym powodem są coraz częstsze odwołania sąsiadów, kierowane do wszystkich sądowych instancji, z NSA włącznie, i okresowe wstrzymywanie robót. Inwestor ponosi znaczne straty, a skarżącego się postępowanie w NSA kosztuje 10 zł. Tyle to może zaryzykować każdy.
30.01.1999 -
Archiwum Polityki
Złodzieje krajobrazu
Na skrawkach nadmorskich gruntów trwa budowlane szaleństwo. Drewniane sławojki, baraki, stare kioski, zdezelowane barakowozy. Byle jak, byle szybko. Inspektorzy nie nadążają z liczeniem "samowolek".
14.11.1998