Żydzi, Szkoci, Grecy, czyli wychodźcy w Polsce, których dzieci zostały Polakami

Cud niegościnności
Polacy rzadko wybaczali władzy sprowadzanie obcych i znosili ich z trudem.
Greczynki, Lubań 1957 r. Przykład modelowej integracji imigrantów.
Wojciech Plewiński/Forum

Greczynki, Lubań 1957 r. Przykład modelowej integracji imigrantów.

Przyjęcie Żydów w Polsce, malował Jan Matejko.
Wikipedia

Przyjęcie Żydów w Polsce, malował Jan Matejko.

Fala niemiecka – śląski cud gospodarczy. Książę Henryk Brodaty marzył o królewskiej koronie i zjednoczeniu rozbitej na dzielnice Polski. Do zrealizowania planów potrzebował zasobnego skarbca i bitnej armii, a to mógł zapewnić kraj bogaty, gęsto zaludniony. Tymczasem, jak zanotowali przed 1200 r. cystersi w kronice klasztoru w Lubiążu, mieszkańcy Śląska nie mieli „ani soli ani żelaza ani monet ani kruszcu, ani dobrej odzieży, ależ nawet ani obuwia”. Na szczęście ojciec Henryka Bolesław I  Wysoki, niegdyś rycerz na dworze cesarza Fryderyka Barbarossy, zostawił wskazówki, jak to zmienić. Wedle Marka Zybury, autora książki „Niemcy w Polsce”, ten piastowski książę jako pierwszy sprowadzał na Śląsk osadników z Rzeszy. Henryk Brodaty zwielokrotnił skalę przedsięwzięcia, czyniąc z imigrantów najbardziej uprzywilejowaną grupę społeczną.

Osadzał ich na tzw. prawie niemieckim i zwalniał ze wszystkich posług, jakie musiała wykonywać wobec suwerena ludność miejscowa (poza służbą wojskową). Nowe osady miały własny samorząd oraz sądownictwo pozostające w gestii ich sołtysów i wójtów. Dzięki przywilejom i akcji werbowników po 1205 r. ruszyła na Śląsk fala imigrantów; z Bawarii, Turyngii i Miśni przybyło ok. 10 tys. rodzin, co radykalnie zmieniło demograficzny obraz księstwa. Napływ osadników obeznanych z rolnictwem, rzemiosłem i górnictwem przyniósł zmiany nazwane przez badaczy śląskim cudem gospodarczym. W krótkim czasie jedna z najbiedniejszych polskich dzielnic stała się najbogatsza.

Polityka Henryka Brodatego zmieniła całą Polskę. Na prawie niemieckim ulokowano ok. 500 miast. Nawet Kraków przebudowali w 1257 r. jako zasadźcy (czyli sprowadzający osadników) trzej niemieckojęzyczni Ślązacy: Gedko Stilvoyt, Detmar Wolk i Jakub z Nysy. Gdy Władysław Łokietek walczył o zjednoczenie państwa, większość mieszkańców miast mówiła po niemiecku. Woleli, by ich monarchą został syn cesarza Rzeszy, król Czech Jan I Luksemburski, a nie prowincjonalny książę na Kujawach i Dobrzyniu.

Ale Łokietek był zdeterminowany, by osiągnąć zwycięstwo, nawet za cenę etnicznej czystki. Po stłumieniu w 1311 r. buntu krakowskich mieszczan, na czele którego stał wójt Albert, w „Roczniku Krasińskich” zapisano, że w stołecznym grodzie „ci, którzy nie umieli wymówić słów: soczewica, koło, miele młyn, zostali ścięci”. Używając testu językowego pozbywano się obcokrajowców. Jeszcze gorszy los spotkał kilku wójtów miast małopolskich oraz grupę wpływowych mieszczan. „Tych uwięzionych srogo włóczył [Łokietek] końmi po całym mieście i przywleczonych do szubienicy poza miastem powiesił na niej sromotnie i nakazał, by trupy tak długo tam wisiały, aż zgniją ścięgna i rozluźnią się spojenia kości” – zapisano w „Roczniku kapituły krakowskiej”.

Dopiero gdy państwo okrzepło, imigranci wrócili do łask. „Polacy w większości korzystają z pracy rzemieślników niemieckich, których tylu do nich napłynęło, że w wielu miejscach nie usłyszysz innego języka tylko niemiecki i wszystkie narzędzia mają nazwy niemieckie” – donosił papieżowi dwa wieki później nuncjusz Fulwiusz Ruggieri. Pod koniec XVI w. nastąpiła szybka asymilacja potomków imigrantów.

Pierwsza fala żydowska – początki bankierstwa. Polacy nigdy nie zapomnieli Kazimierzowi Wielkiemu sprowadzenia starozakonnych, nie zauważając, że ten interes opłacał się nie tylko władcy. Pierwsi Żydzi osiedlali się w okolicach Wrocławia już za rządów Henryka Brodatego. Potem nację kupców i bankierów docenił władający Wielkopolską Bolesław Pobożny. Aby ich zachęcić do przyjazdu, ogłosił w 1264 r. Statut kaliski. Gwarantował on gminom żydowskim samorządność oraz prawo do udzielania oprocentowanych pożyczek. 30 lat wcześniej papież Grzegorz IX za takie pomnażanie zysków nakazał karać ekskomuniką. Tyle tylko, że brak kredytów hamował rozwój ekonomiczny, a skoro chrześcijanom zakazano parać się bankierstwem, ambitnym władcom pozostali Żydzi.

Kazimierz Wielki, jeśli idzie o dalekosiężne cele polityczne, w niczym nie ustępował Henrykowi Brodatemu. Skoro na fali religijnego uniesienia Żydów wygnała Anglia, a potem uczynili to władcy Portugalii i Hiszpanii, nadarzała się okazja pozyskania ludzi potrafiących ożywić handel oraz usługi bankowe. Król zrobił to w prosty sposób, ogłaszając w 1334 r., że nieco zapomniany Statut kaliski obowiązuje na terenie całej Polski. Wieść, że nad Wisłą jest nowa ziemia obiecana, przyciągnęła z zachodu ok. 18 tys. żydowskich uchodźców. Ich wkomponowywanie się w społeczeństwo nie przebiegało łatwo. Odróżniali się strojem, językiem, przywiązaniem do wiary przodków. Sympatii nie budziło lichwiarstwo ani szybkie bogacenie się imigrantów. Antyżydowskie tumulty nie należały do rzadkości, lecz król wydał dekret surowo ich zabraniający.

Jak ważna była opieka władcy, przekonali się potomkowie uchodźców ćwierć wieku po śmierci Kazimierza Wielkiego. Rada miejska Krakowa uchwaliła w 1395 r. przymusowe przesiedlenie ich do pobliskiego Kazimierza. Ale nie powstało getto, takie jak założone niedługo potem we Frankfurcie nad Menem, gdzie za murem wegetowało kilka tysięcy Żydów. Duża w tym zasługa kolejnych monarchów. Zygmunt Stary zwolnił żydowskich poddanych z obowiązku noszenia strojów odróżniających ich od chrześcijan. Jeśli władze municypalne szybko nie stłumiły antysemickiego tumultu, musiały wypłacać ofiarom odszkodowania.

Krakowski rabin Mojżesz ben Israel Isserles (zwany Remu) w liście do ucznia napisał wówczas: „Być może powinniśmy raczej woleć kawałek suchego chleba na tej ziemi (…), gdzie nienawiść do Żydów nie przybrała takich rozmiarów jak w krajach niemieckich. Oby Bóg sprawił, by ten stan trwał aż do przyjścia Mesjasza”. Kolejny władca Zygmunt August wydał nowe edykty, zakazujące m.in. prowadzenia przed sądami procesów o mordy rytualne i zbezczeszczenie hostii. Otwierały się drogi do stopniowej asymilacji.

„Na ziemiach tych spotkać można bardzo wielu Żydów, którzy nie są znienawidzeni tak, jak gdzie indziej – donosił w 1565 r. do Rzymu papieski legat Giovanni Francesco Commendone. – Nie żyją w poniżeniu i nie są zmuszani do wykonywania nikczemnych prac. Są właścicielami ziemskimi, zajmują się handlem, studiują medycynę i astronomię. Posiadają wielkie bogactwa i są zaliczani nie tylko do porządnych ludzi, ale czasami zajmują nawet wyższą od nich pozycję. Nie noszą żadnego znaku wyróżniającego i zezwala się im nosić broń. Krótko mówiąc, korzystają ze wszystkich praw obywatelskich”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną