Drugi obieg w PRL: w podziemiu, ale bez cenzury

Siła wolnego słowa
Wraz z powstaniem przed 40 laty Komitetu Obrony Robotników ukazały się pierwsze niezależne czasopisma. To był początek działalności największego podziemnego ruchu wydawniczego.
W pismach podziemnych nie było miejsca na kwiecistość języka, subtelne metafory czy celne porównania.
Ośrodek Karta/Forum

W pismach podziemnych nie było miejsca na kwiecistość języka, subtelne metafory czy celne porównania.

Jednym z założeń funkcjonowania KOR była jawność działania (patrz POLITYKA 39). W tej sytuacji konieczne było znalezienie formuły komunikowania się ze społeczeństwem. Pomysł rozpowszechniania tekstów poza cenzurą nie był nowy; inspirację mogły stanowić polskie tradycje wydawania prasy konspiracyjnej, ale nie tylko. Kiedy rodził się polski drugi obieg wydawniczy, w ZSRR już od prawie 20 lat funkcjonował samizdat.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj