Polacy na wyspie – czyli jak się u nas uczy historii

Ułuda samotnej wyspy
Rodzime podręczniki do historii i syntezy dziejów zawierają głównie opowieść o wydarzeniach politycznych w Polsce. Młodzież jest uczona historii kraju jako dziejów równoległych w stosunku do historii powszechnej, jakby Polacy żyli w jakimś innym świecie.
Były prezydent USA Ronald Reagan witany przez premiera Tadeusza Mazowieckiego w Warszawie, wrzesień 1990 r. Bez zdecydowanej polityki amerykańskich elit nawet rozpad ZSRR nie gwarantowałby nam wolnościowej transformacji, zapoczątkowanej w 1989 r.
Radkowski/PAP

Były prezydent USA Ronald Reagan witany przez premiera Tadeusza Mazowieckiego w Warszawie, wrzesień 1990 r. Bez zdecydowanej polityki amerykańskich elit nawet rozpad ZSRR nie gwarantowałby nam wolnościowej transformacji, zapoczątkowanej w 1989 r.

Na dobrą sprawę polskie dzieje XX w. w najpopularniejszym ujęciu spotykają się z tym, co działo się na świecie, tylko przy okazji dwóch wielkich wojen. Jedynie w tych przypadkach daje się w świadomości dziejopisów zauważyć organiczne połączenie tego, co zdarzyło się w Polsce, z tym, co w innych częściach świata. Tymczasem, jeśli spojrzeć na XX w., wszystkie wielkie wydarzenia w historii kraju, z wyjątkiem wyboru Jana Pawła II na papieża i powstania Solidarności, były po prostu wariantem tego, co można było zaobserwować w innych krajach, częścią szerszego trendu, który kształtował daną epokę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj