Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Historia

Widmo Kozaka

1914: okupacja Lwowa

Gubernator okupowanej przez Rosjan Galicji, hrabia Gieorgij Bobrinski, październik 1914 r. Gubernator okupowanej przez Rosjan Galicji, hrabia Gieorgij Bobrinski, październik 1914 r. Mirrorpix / Getty Images
105 lat temu, we wrześniu 1914 r., Rosjanie po raz pierwszy zajęli Lwów, stolicę austriackiej Galicji. Ta okupacja była przedsmakiem nieszczęść, jakie spadły na wiele polskich miast w XX w.
Jeńcy armii austriackiej pod strażą Rosjan na stacji kolejowej w Haliczu, wrzesień 1914 r.Mirrorpix/Getty Images Jeńcy armii austriackiej pod strażą Rosjan na stacji kolejowej w Haliczu, wrzesień 1914 r.

Rano 2 września zatrudniony w austriackim sztabie generalnym pisarz Kurt Schneller co prawda już wiedział, że armia Austro-Węgier otrzymała rozkaz opuszczenia Lwowa, ale nie otrzymał meldunku, że Rosjanie zajęli miasto. Komunikat, który sformułował, miał stać się w Austrii przysłowiowy: „Lwów ciągle w naszych rękach”. Wojska c.k. monarchii nie popisały się ani na placu boju, ani za frontem, gdzie specjalizowały się w doraźnych egzekucjach ukraińskich chłopów podejrzewanych o sprzyjanie Rosjanom.

Jeszcze 18 sierpnia hucznie obchodzono urodziny cesarza Franciszka Józefa; artyści teatru miejskiego (wystawiającego dramat „Za wolność i wiarę”, osnuty na motywach powstania styczniowego) robili na ulicach zbiórkę na rzecz Polskiego Skarbu Wojskowego (wydano w tym celu specjalne cegiełki), rektor uniwersytetu prof. Stanisław Starzyński podjął się wyekwipowania na własny koszt szeregowca Drużyn Bartoszowych, a na Dworcu Głównym Komitet Pań częstował żołnierzy napojami, przekąskami i tytoniem. Jednak w ostatnim dniu sierpnia na wieść o zbliżaniu się Rosjan Lwów opanowała panika. Kto tylko mógł sobie na to pozwolić, ruszał na zachód. Wiele urzędów, w tym namiestnictwo Galicji oraz banki, ewakuowano. Prezydent miasta Józef Neumann udał się do Krakowa w sprawach służbowych. Szacuje się, że miasto mogła opuścić nawet jedna czwarta mieszkańców, choć z drugiej strony przybyło też wielu uciekinierów ze wschodu. Rosjan poprzedzała reputacja okrutnych azjatyckich barbarzyńców, a przy tym notorycznych sprawców antyżydowskich pogromów. „Widmo olbrzymiego Kozaka przysłoniło horyzont” – zanotował pamiętnikarz. Niektórzy – złośliwa plotka twierdziła, że głównie Żydzi – usiłowali chronić swoje domostwa, wystawiając w oknach prawosławne ikony.

Polityka 39.2019 (3229) z dnia 24.09.2019; Historia; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Widmo Kozaka"
Reklama