Szalone lata 90.
Szalone lata 90. Za czym tak tęsknimy? Wywołujemy duchy epoki, ale demonów już nie
Dla milenialsów (urodzonych gdzieś między początkiem lat 80. a połową 90.) to nostalgiczna podróż w czasy dzieciństwa spędzanego ze swoją bandą na trzepakach, podwórkach i ławeczkach pod blokiem. Dla zetek (urodzonych mniej więcej między 1995 a 2012 r.) – inspiracja; końcówka starego świata, bez smartfonów i rozszalałego konsumpcjonizmu. Kontrastowe, pachnące Zachodem, szeleszczące kreszem lata 90. przeżywają właśnie drugą młodość. Z sentymentu, tęsknoty, ale i z buntu.
Media społecznościowe zalewają materiały inspirowane wycinkami tamtych czasów i wspominki „weteranów”, czyli często wchodzących już w kryzys wieku średniego milenialsów. Tu nie ma polityki, wiekopomnych wydarzeń, kamieni milowych. Nawet bezrobocie i trudy transformacji są spowite sentymentalną refleksją, że w sumie i tak żyło się lepiej, jakoś bliżej siebie. Wszak relacje budowało się inaczej: wisząc na telefonach przytroczonych do ściany czy krzycząc pod oknem kolegi. Jak w jednym z popularnych stand-upowych kawałków Cezarego Jurkiewicza: „Jak chciałeś, żeby twój kumpel wyszedł na dwór, to trzeba było pogadać o tym z jego matką. »– Przepraszam, czy Kamil dzisiaj wyjdzie pograć w piłkę? – Nie, Kamil dzisiaj nie wyjdzie«. I nie wychodził. Decydowaliśmy o losach Kamila bez jego wiedzy”.
Czytaj też: Olin i inni, czyli największe skandale III RP
Biała skarpeta
Moda skrzyła się kolorami, patternami, emblematami popularnych sportowych marek. Ale nie tylko Nike czy Adidasa. Z tego czasu pochodzą też choćby słynne Kuboty, które w ostatnich latach stały się elementem instagramowych relacji twórcy Make Life Harder.