Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Historia

Brudna robota

Były przełożony Putina zdradza, jak działało KGB. „Kiedyś rządziło zza kulis, dziś jest oficjalną władzą”

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Demontaż moskiewskiego pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, założyciela i pierwszego szefa radzieckich służb specjalnych, sierpień 1991 r. Demontaż moskiewskiego pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, założyciela i pierwszego szefa radzieckich służb specjalnych, sierpień 1991 r. Wojciech Łaski / East News
35 lat temu rozwiązano KGB. Miał w tym udział generał tej formacji Oleg Kaługin, kiedyś przełożony Putina. Dziś ma 92 lata, mieszka w USA i opowiada POLITYCE o rosyjskich służbach.

W tajnej służbie zaczynał jako student, w latach 50. zeszłego stulecia. Jeden z najzdolniejszych oficerów Komitietu Gosudarstwiennoj Biezopasnosti (Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego, KGB), a potem krytyk i człowiek, który przyczynił się do jego likwidacji – co nastąpiło dokładnie 11 października 1991 r.

– Co się zmieniło przez te lata? – pytamy.

– Kiedyś KGB rządziło zza kulis, teraz jego ludzie wyszli na scenę i są oficjalną władzą. Dzisiejsza Rosja to państwo KGB – mówi POLITYCE gen. Kaługin. Mimo zaawansowanego wieku nie chce czasu, żeby przygotować się do wywiadu. – Nie ma potrzeby. Całe życie przygotowywało mnie do tej rozmowy – śmieje się.

– Jak trafia się do organów bezpieczeństwa? Decyduje romantyzm? Patriotyzm? Przypadek?

– Jeśli o mnie chodzi, nie było żadnego przypadku. Chciałem tego. Mój ojciec też był w służbach – mówi Kaługin. Jego ojciec nie robił niczego szczególnie wielkiego – przez 25 lat zajmował się przeważnie ochroną dygnitarzy. Jednak służba w NKWD (poprzedniczce założonego w 1954 r. KGB), i to w Leningradzie, była dla chłopa spod Orła gigantycznym awansem społecznym. Nie tylko dla niego, ale też dla całej rodziny – sprowadził do miasta dwie siostry. Jedna została kelnerką w stołówce NKWD, druga strażniczką w więzieniu należącym do bezpieki.

Był rok 1952, apogeum późnego stalinizmu. Oleg miał 18 lat, był jedynakiem, komsomolcem, wzorowym uczniem. Złożył papiery w Leningradzkim Instytucie Języków Obcych przy ministerstwie bezpieczeństwa.

– Ojciec był przeciwny. Zapytałem go: „Dlaczego? Przecież sam służysz od lat?”. Odpowiedział tylko: „To jest, synu, brudna robota”.

Polityka 41.2026 (3585) z dnia 06.10.2026; Historia; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Brudna robota"
Reklama