Brudna robota
Były przełożony Putina zdradza, jak działało KGB. „Kiedyś rządziło zza kulis, dziś jest oficjalną władzą”
W tajnej służbie zaczynał jako student, w latach 50. zeszłego stulecia. Jeden z najzdolniejszych oficerów Komitietu Gosudarstwiennoj Biezopasnosti (Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego, KGB), a potem krytyk i człowiek, który przyczynił się do jego likwidacji – co nastąpiło dokładnie 11 października 1991 r.
– Co się zmieniło przez te lata? – pytamy.
– Kiedyś KGB rządziło zza kulis, teraz jego ludzie wyszli na scenę i są oficjalną władzą. Dzisiejsza Rosja to państwo KGB – mówi POLITYCE gen. Kaługin. Mimo zaawansowanego wieku nie chce czasu, żeby przygotować się do wywiadu. – Nie ma potrzeby. Całe życie przygotowywało mnie do tej rozmowy – śmieje się.
– Jak trafia się do organów bezpieczeństwa? Decyduje romantyzm? Patriotyzm? Przypadek?
– Jeśli o mnie chodzi, nie było żadnego przypadku. Chciałem tego. Mój ojciec też był w służbach – mówi Kaługin. Jego ojciec nie robił niczego szczególnie wielkiego – przez 25 lat zajmował się przeważnie ochroną dygnitarzy. Jednak służba w NKWD (poprzedniczce założonego w 1954 r. KGB), i to w Leningradzie, była dla chłopa spod Orła gigantycznym awansem społecznym. Nie tylko dla niego, ale też dla całej rodziny – sprowadził do miasta dwie siostry. Jedna została kelnerką w stołówce NKWD, druga strażniczką w więzieniu należącym do bezpieki.
Był rok 1952, apogeum późnego stalinizmu. Oleg miał 18 lat, był jedynakiem, komsomolcem, wzorowym uczniem. Złożył papiery w Leningradzkim Instytucie Języków Obcych przy ministerstwie bezpieczeństwa.
– Ojciec był przeciwny. Zapytałem go: „Dlaczego? Przecież sam służysz od lat?”. Odpowiedział tylko: „To jest, synu, brudna robota”.