Klasyki Polityki

Denna perspektywa

Katastrofa „Kurska”. Kto i co ma tu do ukrycia?

23 października 2001 r., Roslakowo, „Kursk” przed umieszczeniem go w suchym doku. Mimo wydobycia wraku do dziś nie wiadomo, co było przyczyną tragedii. 23 października 2001 r., Roslakowo, „Kursk” przed umieszczeniem go w suchym doku. Mimo wydobycia wraku do dziś nie wiadomo, co było przyczyną tragedii. AP / Agencja Gazeta
Rosja, którą przed rokiem dosłownie przykuła do Morza Barentsa informacja o katastrofie okrętu podwodnego „Kursk”, teraz – wbrew triumfalnym meldunkom – dość spokojnie przyglądała się podnoszeniu wraku z dna.

W sierpniu ubiegłego roku Rosjanie czekali na wydobycie okrętu z żywymi ludźmi. Teraz chodziło wyłącznie o podniesienie z dna jakiegoś żelaznego obiektu. Z czego się tu cieszyć?

Katastrofa „Kurska” zrodziła tak wiele rozmaitych domysłów co do jej prawdziwych przyczyn, że nosiła wszelkie znamiona radzieckiego stylu. Władze radzieckie z takim samym zakłopotaniem reagowały na wszystkie poważne katastrofy – chociażby wybuch reaktora w elektrowni atomowej w Czarnobylu. W pierwszych minutach, a nawet dniach, zawsze podawano, że nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, że problem wkrótce zostanie rozwiązany.

Polityka 44.2001 (2322) z dnia 03.11.2001; Świat; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Denna perspektywa"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >