Klasyki Polityki

Sens bez seksu

Moda na celibat

Młodzi ludzie coraz chętniej  przyjeżdżają na wielkie religijne imprezy, spragnieni raczej duchowych przeżyć niż fizycznych. Spotkanie młodych katolików, Lednica 2005 Młodzi ludzie coraz chętniej przyjeżdżają na wielkie religijne imprezy, spragnieni raczej duchowych przeżyć niż fizycznych. Spotkanie młodych katolików, Lednica 2005 Przemysław Graf / Agencja Gazeta
Celibat. Starszy niż chrześcijaństwo, znany w prawie wszystkich kulturach. Bywał więzieniem i wyzwoleniem. W Kościele katolickim – coraz ostrzej krytykowany. Coraz modniejszy w świeckim świecie. Nie tylko z powodów religijnych, lecz jako sprzeciw wobec kultury wszechogarniającego, nieomal przymusowego seksu.
W Ameryce rośnie w siłę promujący dziewictwo Ruch Srebrnej Obrączki.EAST NEWS W Ameryce rośnie w siłę promujący dziewictwo Ruch Srebrnej Obrączki.

Kiedy Kasia wyciąga zza wycieraczek ulotki agencji towarzyskich, ma poczucie, że świat zwariował, a ludzie chyba jakoś się pogubili. Michał w takich sytuacjach też czuje głęboki wewnętrzny sprzeciw. Czasem mają wrażenie, że żyją na wyspie otoczonej nieprzyjaznym żywiołem, ale to ich tylko wzmacnia w postanowieniu – żadnego seksu przed ślubem. To jeszcze pół roku.

– Trudno jest wytrwać, bo dla zakochanych pragnienie fizycznej bliskości jest czymś naturalnym – przyznaje Michał. Dlatego ustalili wyraźne granice bezpieczeństwa: wolno się całować i przytulać, ale nic ponadto. Gdy jest szczególnie ciężko, klękają do wspólnej modlitwy, która zastępuje im przyzwoitkę. Michał, chirurg dziecięcy, ma mieszkanie w Warszawie. Kasia, studentka anglistyki, płaci za wynajęte. Nawet jej babcia dopytywała się, dlaczego nie zamieszkają razem.

– Chcemy zachować coś pięknego – tłumaczy Kasia. – Dziewictwo to będzie dar, który złożymy sobie po ślubie.

– Wtedy dopiero ślub coś zmienia. Jest momentem otwierającym nową jakość życia –dodaje Michał.

Kasia i Michał należą do duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Anny w Warszawie. W ich środowisku wytrwanie w czystości przedślubnej jest rzeczą oczywistą, bo wynika z nauki Kościoła, a tę należy przyjmować w całości. Temat celibatu, dyskutowany przez biskupów podczas ostatniego synodu, nie pojawia się na spotkaniach duszpasterstwa. – To oczywistość. O czym tu debatować – mówi Michał.

Ocalić Izaaka

Wśród kapłanów i zakonników popularna jest anegdota o księdzu Józefie Tischnerze, który bardzo zmęczony kładł się spać i zapowiadał, żeby go pod żadnym pozorem nie budzić; chyba żeby znieśli celibat.

– Dyskusja, której w Polsce oficjalnie nie ma, toczy się podskórnie. Ci, co sobie nie radzą z seksem, mają milczeć, bo to ich kłopot. Problem zredukowano do seksualności – mówi o. Marcin Lisak, dominikanin pracujący w redakcji miesięcznika „W drodze”. – A w rozmowach księży pojawiają się zupełnie inne wątki: sfera emocji, uczuć, poczucie samotności, bezdomności. Do hierarchii nie przemawiają argumenty, że żyjąc w celibacie można mieć poczucie niepełnego człowieczeństwa, bo brakuje osobistego doświadczenia miłości i pełnej odpowiedzialności za drugiego człowieka. Przecież Chrystus nie wzywał do miłości abstrakcyjnej. Nie można mówić, że tylko celibat oznacza pełne oddanie się Bogu, bo tym samym stwierdza się, że żyjący w małżeństwie świeccy nie mogą być w pełni oddani Bogu, a to wizja niechrześcijańska.

Janusz Sobierajski zrezygnował z kapłaństwa, gdy miał 28 lat. Powody? Utrata złudzeń, miłość do kobiety i głód ojcostwa. – To pierwotny zew, który budzi się w człowieku. Czuje się, że bez tego życie będzie niepełne – tłumaczy. Celibat opisuje dziś za pomocą biblijnej metafory: Bóg wezwał Abrahama, żeby poświęcił to, co miał najcenniejszego – jedynego syna Izaaka, przedłużenie swojego życia, obietnicę nieśmiertelności. W ostatniej chwili powstrzymał go i zesłał baranka na ofiarę. – Katolicy nie posłuchali Boga i przez celibat zabijają Izaaka. To ofiara szokująca i bezwzględna, wyróżniająca ich wielkością poświęcenia. Księża tworzą mityczną wspólnotę zabójców Izaaka, dlatego tak bronią celibatu – mówi Janusz. Jego syn ma dziś 15 lat.

Zwolennicy celibatu mówią, że wraz z jego zniesieniem pojawiłyby się problemy z utrzymaniem rodzin księży, dziedziczeniem, a także kwestia zdrad i rozwodów. Kościoły prawosławny i protestancki jakoś sobie z tym radzą. Celibat sprawia, że kapłan może w pełni poświęcić się pracy dla wiernych – mówią zwolennicy. Duchowny, który ma rodzinę, lepiej rozumie problemy zwykłych ludzi – odpowiadają przeciwnicy. Celibat daje Kościołowi prawo do pełnego dysponowania osobą księdza – mówią zwolennicy. Tak – przyznają przeciwnicy – dlatego jego zniesienie wpłynęłoby na demokratyzację Kościoła. Celibat to kwestia tradycji – mówią zwolennicy. I tylko tradycji – uzupełniają przeciwnicy – w Piśmie Świętym nie ma takiego nakazu.

Według zwolenników zniesienie celibatu byłoby poddaniem się wszechobecnej kulturze seksu i przyznaniem, że nawet ci nieliczni nie są w stanie jej nie ulec. Bezżenność to świadectwo w świecie, w którym samodyscyplina i obowiązek nic nie znaczą.

– Coś jest na rzeczy – przyznaje o. Marcin Lisak. – Już starożytni mędrcy mówili, iż wzniesienie się ponad seksualność sprzyja realizacji wyższych celów. Św. Albert głosił, że są dwa wymiary satysfakcji: seksualna i poznanie prawdy. W wielu tradycjach one się wykluczają. Trudno sobie wyobrazić, żeby żenili się zakonnicy lub szli do klasztorów z żonami, ale czemu proboszcz w parafii czy ksiądz diecezjalny nie mogą się żenić? Tradycja wschodnia daje wybór w tej mierze. To sensowne rozwiązanie.

Żmiją i żelazem

Zanim, wraz z chrześcijaństwem, rozpoczął się – jak nazywa to Elizabeth Abott, autorka „Historii celibatu” – „najszerzej zakrojony eksperyment życia w celibacie na świecie”, idea takiej ascezy była już gotowa. Chrześcijaństwo mogło ją zaczerpnąć z jednej strony od orfików, stworzonej przez Pitagorasa sekty, będącej związkiem bezżennych mężczyzn i kobiet. Wyznawali oni doktrynę duszy uwięzionej w ciele, a stosunek seksualny postrzegali jako upodlenie. Taką wizję miłości cielesnej przejął od nich Platon, a potem stoicy. Drugą inspirację mogli stanowić esseńczycy – sekta żydowska żyjąca w skrajnej ascezie. Jej członków obowiązywał celibat całkowity, surowy i trwały. Na główny nurt chrześcijaństwa wpływała też zapewne skrajnie i jadowicie aseksualna postawa gnostyków, nazywających seks „plugawym ocieraniem się, wywołanym przez straszny ogień, który pochodzi z ciała”.

W każdym razie negatywny stosunek do erotyzmu i dążenie do upowszechnienia celibatu były w chrześcijaństwie obecne od początku. Niektórzy ojcowie Kościoła, tak jak Orygenes, biorąc dosłownie stwierdzenie Chrystusa o „bezżennych dla Królestwa Niebieskiego”, własnoręcznie się wykastrowali.

Obraz kobiety kształtował z jednej strony ideał Marii, której dziewictwo rosło wraz z upływem czasu, oczyszczając ją ze wszystkiego co ziemskie i ludzkie, z drugiej postać Ewy – zwodniczej i lubieżnej kusicielki. Dla ojców Kościoła wojujących z żądzami ziemskie kobiety były obrazem Ewy, a ich genitalia – jak nazywał to Tertulian – „wrotami diabła”. „Ciężkie walki z pokusą przemieniały tych mężczyzn, prawie wyłącznie nieżonatych, w mizoginów, którzy nie ufali kobietom tak bardzo, jak bardzo się ich bali” – pisze Abott.

A były to naprawdę ciężkie walki. Ammonios przypalał sobie ciało rozpalonym żelazem, Pakon przykładał żmiję do genitaliów, Ewargiusz zanurzał się w lodowatej wodzie. Inny ojciec duchowny, obsesyjnie wspominający kobietę, w której był zakochany, gdy dowiedział się, że zmarła, rozkopał grób i zanurzył swój płaszcz w jej gnijącym ciele. Szymon Słupnik, mimo że patrzył na świat z wysokości 21 metrów, nie pozwalał zbliżać się do swojego słupa kobietom, nawet własnej matce.

Jednak do XIII w. celibat nie był obowiązkowy. Dotyczył przede wszystkim mnichów. Wielu duchownych go wybierało, ale też wielu, w tym biskupi, żyło w związkach małżeńskich. Już w VI w. edykty papieskie zabraniały żonatym duchownym stosunków seksualnych, ale powszechnie uważano je za niemożliwe do przestrzegania i księża nadal sypiali ze swoimi żonami. Celibat gwałcono masowo i jawnie nie tylko w małżeństwie. Papież Sylwestriusz objął stolicę biskupią po swoim ojcu. XI-wieczny opat Canterbury miał – tylko w jednej wiosce – 17 dzieci, biskup Liege spłodził ich 67. Nawet papież Innocenty VIII miał gromadkę bękartów i uczciwie się do tego przyznawał.

Argumenty za wprowadzeniem pełnego celibatu brzmiały podobnie jak te, które dziś wysuwane są za jego utrzymaniem: duchowni muszą odróżniać się od zwykłych śmiertelników, a nie będą, angażując się w najbardziej pierwotne czynności. Kapłan bez rodziny skupi się wyłącznie na obowiązkach, będzie to także bezpieczniejsze dla majątku kościelnego.

Pierwsze poważne głosy za zniesieniem celibatu pojawiły się podczas Soboru Watykańskiego II. Od tego czasu 300 tys. zakonnic i 200 tys. księży oficjalnie zrezygnowało ze stanu duchownego. Konieczność przestrzegania celibatu postrzegana jest dziś także jako przyczyna kryzysu powołań kapłańskich. W niektórych rejonach świata jest on naprawdę głęboki (w Australii np. są regiony, gdzie jeden kapłan przypada na 10 tys. wiernych). To sprawiło, że ostatni synod uznał celibat za co najmniej wart dyskusji.

Celibat po polsku

– W Polsce nie ma na razie kryzysu powołań. Na razie – podkreśla o. Lisak. – Przykład Brazylii, Hiszpanii czy Irlandii pokazuje, że to może pójść w błyskawicznym tempie.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego w polskim Kościele nawet się o zniesieniu celibatu nie dyskutuje. Wierni sobie tego nie życzą. – Polski katolicyzm jest w ogromnej mierze katolicyzmem ludowym, a w nim pozycja kapłana jest specyficzna – twierdzi prof. Edward Ciupak, socjolog religii. – Ksiądz to „inny”, ktoś, kto należy do wszystkich, samotnik zdolny do wielkich poświęceń. To jeszcze spadek po zaborach i okupacji, gdy księża wykazywali heroiczne postawy. Jest ceniony, bo się czegoś wyrzeka. Pamiętam sytuację, gdy młody wikary przyszedł na wesele swojego przyjaciela w cywilnym ubraniu i tańczył. Zgorszenie było straszliwe.

Ankieta przeprowadzona wśród polskiego duchowieństwa wykazuje, że jest ono przeciwne zniesieniu celibatu. Księża zdają sobie sprawę, że mogłoby to oznaczać utratę prestiżu, uderzenie w tradycyjny stereotyp kapłana jako kogoś wybranego i namaszczonego, kogoś w rodzaju nadczłowieka. Z drugiej strony, jak mówi Stanisław Obirek, były jezuita, w wydanej właśnie przez W.A.B. książce: „Przed Bogiem”: „W Polsce istnieje społeczne przyzwolenie, by kapłan prowadził podwójne życie, akceptuje się tajny konkubinat”. To jeden z tych grzechów, który wierni łatwo wybaczają. Nie tolerują chciwości, chamstwa, pazerności, autorytarnej postawy, ale gdy ksiądz żyje z gosposią albo na plebanii mieszka „kuzynka”, parafianie kwitują to słowami: Ksiądz też człowiek.

– Spotykałem się z sytuacjami, gdy cała parafia wiedziała o podwójnym życiu księdza, ale nikt nie napisał donosu do biskupa – mówi prof. Ciupak. – Co więcej, zwłaszcza w wiejskich parafiach, ksiądz bywa idolem kobiet. Choćby dlatego, że spośród mężczyzn z ich otoczenia wyróżnia się poziomem intelektualnym i higienicznym.

– Dla niektórych kobiet ksiądz to wyzwanie, ma posmak zakazanego owocu – przyznaje Janusz Sobierajski. – Bywa, że parafianki prowokują romans. Spotkałem się nawet ze stwierdzeniem, że z księdzem to nie grzech. Gdy przytrafi się ciąża, księdza przenosi się do odległej parafii, Kościół płaci alimenty i sprawa zostaje zamieciona pod dywan. Odchodzą radykałowie tacy jak ja, dla których jest to kwestia uczciwości.

Przyzwolenie na podwójne życie funkcjonuje na całym świecie – według badań w Peru 80 proc. księży mieszka z kobietami, na Filipinach ponad połowa, w Brazylii czystości nie dochowuje ok. 60 proc, a w USA 40 proc. stale żyje w grzechu. Ale tylko w Polsce łączy się to ze sprzeciwem – i wśród wiernych, i wśród duchowieństwa – wobec zniesienia celibatu. Jak głosi powtarzana wśród księży anegdota: My tego nie doczekamy, ale może nasze dzieci...

Zwiewna kobiecość

„Jestem wezwany do wierności. Wierności górskiego szczytu. Samotnej wyspy. Dumnego dębu. Prowadzę pogłębione życie duchowe, odmawiam przykładnie brewiarz, zachowuję celibat, unikam sytuacji dwuznacznych, odprawiam rekolekcje. Nigdy się nie ugnę, nie zejdę z mojej drogi... Niby wszystko jest w porządku. A jednak współpracownicy i wspólnota parafialna odczuwają coraz większy chłód płynący od pasterza. Syndrom ten wynika z ostrej koncentracji na walce z grzechem, słabością, na szczegółowym rejestrowaniu i jednoznacznym napiętnowaniu wszelkiego typu upadków u innych” – pisze ks. Henryk Seweryniak w artykule „Samotność kapłańska” („Więź”).

– W Kościele w ogóle, a w polskim szczególnie, niemoralne równa się seksualne. Ja zawsze powtarzam: to dopiero szóste przykazanie – mówi o. Marcin Lisak. Tłumienie pożądania sprawia, że sfera ludzkiej seksualności może w wyobraźni niektórych duchownych przybierać postać obsesji. Sprzyja temu tryb wychowania, który nadal bywa stosowany w seminariach, gdzie młodych mężczyzn uczy się niedostrzegania kobiet, a seks jest tematem tabu.

– Gdy młody człowiek idzie do seminarium czy nowicjatu, ma idealistyczne wyobrażenie kapłaństwa. Czuje się jak romantyczny rycerz, który opuszcza swój świat i wyrusza na duchową przygodę – wspomina Janusz Sobierajski. – Ale ma równie idealistyczne wyobrażenie kobiety. W liceum naczytał się romantycznej literatury, a potem został odcięty od rzeczywistości.

„Tak, kobiety z oddalenia zdają się przemykać obok ze zwiewnością wiatru. Stają się dla skazanych na męskie towarzystwo bóstwami. Ocalają od piekła samotności. Nie można uciec od tego, czego nie zaznało się w świecie. Tu wszystkie problemy nieproporcjonalnie potężnieją i stają się niewyobrażalnie trudne do pokonania. Nie masz żadnej możliwości weryfikacji, kontaktu z rzeczywistością” – pisze Sobierajski w książce „Ludzie, kochajcie księży”.

W samym Kościele pojawiają się głosy, że klerykom potrzebna jest refleksja nad własną tożsamością i męskością, bo jej brak może wieść do dewiacji. Według seksuologa dr. Wiesława Czernikiewicza tworzenie tabu z tematu seksu i kobiet to droga najgorsza z możliwych, nie można udawać, że człowiek nie ma popędu, bo ma; inaczej nie przetrwałby jako gatunek.

– To nie tak, że celibat sam w sobie jest szkodliwy. Trzeba jednak mieć do niego predyspozycje. To kwestia osobowości – tłumaczy. – W okresie dojrzewania musi dojść do zintegrowania popędu z osobowością. Popęd musi być akceptowany, wtedy w imię wyższych wartości można go opanować.

Pozwolenia na celibat

Dziewicami były trzy potężne boginie olimpijskie: Atena, Artemida i Hestia, które także od swoich kapłanek wymagały odrzucenia męskiego towarzystwa. Czystość ślubowały pytie – kapłanki Apolla w wyroczni delfickiej. W starożytnym Rzymie słynnymi dziewicami były westalki – kapłanki Westy (rzymski odpowiednik Hestii) i strażniczki świętego ognia, od którego zależała pomyślność miasta. Cieszyły się prestiżem i szacunkiem, przysługiwały im te same prawa co mężczyznom, ale kara za złamanie ślubów czystości była straszna – zamknięcie żywcem w grobowcu i śmierć głodowa.

Okresowy celibat obowiązywał szamanów we wszystkich kulturach. Abstynencja seksualna to konieczny warunek, by osiągnąć zdolność komunikowania się z duchami. W hinduizmie i buddyzmie przestrzeganie celibatu jest konieczne do zakończenia cierpień ciągłej reinkarnacji. Przy czym w hinduizmie abstynencja seksualna ma także wymiar fizyczny. Sperma to potężna substancja, eliksir dający energię, który należy zachowywać, a nie trwonić. Hinduistyczny bóg Siwa ma dwoistą naturę: z jednej strony jest wzorcem ascezy, z drugiej – emanuje silnym erotyzmem. Nie jest to postrzegane jako sprzeczność, to po prostu dwie formy energii, które się nie wykluczają. Wyznawca hinduizmu powinien przejść cztery etapy idealnej egzystencji, by osiągnąć doskonałość duchową. Małżeństwo jest jednym z nich. W trzech pozostałych obowiązuje celibat. Buddyzm toleruje małżeństwo, ale ci, którzy chcą osiągnąć nirwanę, muszą wyrzec się seksu.

W nauce Marcina Lutra celibat jest darem tylko dla wybranych, których powołał do tego Bóg. Tak więc nie można go nikomu narzucać i nie powinno się go ślubować. Pozbawianie ciała funkcji danej od Boga może być niebezpieczne. W protestantyzmie duchowni mogą zawierać związki małżeńskie.

W Kościele prawosławnym celibat nie obowiązuje duchownych niższego szczebla. Hierarchowie wywodzą się z zakonów i pozostają w stanie bezżennym.

Judaizm i islam to religie, którym idea celibatu jest całkowicie obca. Zachowania dziewictwa wymaga się wyłącznie od kobiet przed zamążpójściem. Według żydów celibat gwałci przykazanie z Księgi Rodzaju: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”. Na abstynencję seksualną trzeba mieć specjalne pozwolenie, które mogą uzyskać np. studenci Tory na czas nauki.

Także dla muzułmanów małżeństwo jest najwyższym dobrem. Mahomet sprzeciwiał się celibatowi, wręcz nakazywał małżeństwo. Głosił, że erotyzm to uniwersalne, boskie pragnienie, kulminacja boskiego dzieła, a orgazm jest przekroczeniem ludzkiej jaźni. W islamie wyjątek od reguły stanowią uznający celibat sufi.

Wolność dziewicy

Celibat kobiet zawsze był czymś nieco innym niż męski. Z jednej strony zachowały się dramatyczne świadectwa zakonnic zmuszanych przez rodziny do klasztornego życia. Z drugiej jednak wybór zakonu i celibatu był dla ambitnych kobiet jedyną drogą do kariery. Dawał dostęp do zakazanych zawodów, niezależność, możliwość samorealizacji i dostęp do wiedzy w czasach, gdy kobiety nie miały kontroli nad żadnym aspektem swego życia, a świeckie, które chciały się kształcić, wyszydzano jako anormalne. Jak pisze Abott w „Historii celibatu”, święte, takie jak Katarzyna Sieneńska czy Hildegarda z Bingen, były gwiazdami średniowiecza, które wpływały nawet na papieży i miały władzę, o jakiej normalne kobiety nie mogły nawet marzyć.

Nie ma tak heroicznych opisów walki z pożądaniem, jakie pozostawili po sobie Ojcowie Kościoła. Może to kwestia faktu, że kobiety mają statystycznie niższy popęd seksualny. Ale też seks mógł być przez wieki dla kobiet czymś niespecjalnie zabawnym. Bywał znoszonym z rezygnacją atakiem na genitalia, łączącym się z ciągłymi ciążami i porodami.

Także dla świeckich kobiet celibat bywał drogą do wolności i niezależności. Król Francji powierzył Joannie d’Arc dowództwo nad armią dopiero po medycznym badaniu hymenu. Dziewictwo było jej tarczą. Wiedziała, że seksualnie aktywna kobieta nie przeżyłaby wśród złożonego z mężczyzn wojska.

Elżbieta, królowa Anglii, spędziła życie w celibacie, mimo iż była kobietą namiętną i najlepszą partią w Europie. Do małżeństwa mógł ją zniechęcić tryb rozwodowy, jaki stosował jej ojciec Henryk VIII, który ścinał byłe żony, ale też świadomość, że mąż ograniczyłby jej władzę i niezależność. „Będę tu jedyną panią i bez żadnego pana” – mawiała.

Florence Nightingale odrzuciła miłość i małżeństwo, by zająć się reformowaniem publicznej opieki zdrowotnej i tworzeniem pierwszego na świecie systemu szkolenia pielęgniarek. W drugiej połowie XIX w. w Wielkiej Brytanii taka postawa przybrała charakter masowy. Wykształcone młode kobiety z klasy średniej wybierały celibat z całkowicie areligijnych pobudek. Chciały realizować życiowe ambicje. W tym czasie jedna czwarta Brytyjek nie wyszła za mąż. Nazwano to ruchem starych panien. „Kobiecie należy przypomnieć, że wychodząc za mąż porzuca wiele korzyści, jakie daje jej samotne życie. Poprzez akt, który czyni z niej istotę należącą do kogoś innego, zrzeka się swojej niezależności. Jej przyzwyczajenia, zajęcia, towarzystwo, czasem nawet przyjaźnie muszą ustąpić przed tymi, które preferuje mąż” – czytamy w ich deklaracji.

Dieta przeciwpopędowa

W pruderyjnym wieku XIX, w którym nawet małżeński seks postrzegany był jako sprośny i zwierzęcy, celibat był modny także wśród świeckich mężczyzn. Był czymś w rodzaju atrybutu dżentelmena. Za wzór stawiano Johna Locke’a. W Rosji piewcą celibatu był Lew Tołstoj, ale zważywszy liczne ciąże jego żony była to fascynacja czysto teoretyczna. Bezżenności oczekiwano od nauczycieli. Do 1882 r. profesorowie Cambridge i Oxfordu musieli być kawalerami. W Rosji nauczyciel po ślubie tracił bezpłatne mieszkanie i prawo do emerytury, nauczycielka – pracę. Bywało, że od kobiet żądano zaświadczeń o dziewictwie. W Europie i Ameryce celibatu wymagano od nauczycielek aż do XX w. Argumentowano, że mężatka zajęta rodziną nie poświęci się pracy całkowicie, poza tym sytuacja, gdy kobieta w widocznej ciąży uczy dzieci, wydawała się niewyobrażalna.

W Ameryce powstał Ruch Męskiej Czystości. Jego twórcy Sylwester Graham i John Kellog leczyli nadmierny popęd dietą. Graham wymyślił w tym celu suchary, a Kellog płatki kukurydziane. Młodych chłopców straszono potwornymi skutkami masturbacji, lekarze sugerowali, że nawet nocne polucje należy leczyć. Kellog, który mimo małżeństwa wytrwał w abstynencji 90 lat, twierdził, że seks opóźnia wzrost, osłabia budowę ciała i hamuje rozwój intelektualny. Jego sposobem na pohamowanie żądzy była także lewatywa z zimnej wody co rano.

Amerykański Ruch Męskiej Czystości był reakcją na związane z rozwojem społeczeństwa przemysłowego rozluźnienie obyczajów. Dziś w świecie po rewolucji seksualnej, gdzie erotyzm jest wszechobecny, a ortodoksyjne przekonanie głosi, że życie bez seksu to nie życie, różne nurty, określane jako kontrkulturowe, poszukują sensu bez seksu. Celibat znów staje się modny wśród świeckich. Choćby celibat częściowy – do ślubu.

Welon dziewicy

Był 1993 r., gdy amerykański minister ds. młodzieży usłyszał od dwóch 14-latek, że są jedynymi dziewicami w swojej szkole. Reakcją na szok, jakiego doznał, było powołanie ruchu Prawdziwa Miłość Zaczeka. Chodziło o promocję dziewictwa zachowywanego aż do nocy poślubnej. Prowadzono ją przy użyciu nowoczesnych technik marketingowych: były koszulki, czapeczki, plakaty i wszelkiego typu gadżety. Udało się. Tysiące młodych ludzi składało przysięgę, że dochowają czystości przedślubnej. Dziewica-dziwaczka stała się dziewicą trendy. W akcję włączyła się nawet Britney Spears, która twierdziła, że jest dziewicą, aż okazało się, że to nieprawda. Także w Ameryce zaczął się rosnący dziś w siłę Program Srebrnej Obrączki. Idea i techniki promocji są podobne. Podczas uroczystej ceremonii ze świecami i teledyskami młodzi ludzie ślubują czystość. Skutki także są podobne. Według badań wytrzymują rok czy dwa lata i podejmują współżycie, tyle że bez antykoncepcji. Liczba ciąż wśród nastolatek pozostaje niezmienna.

Amerykanie próbują eksportować Program Srebrnej Obrączki do Europy. Do Polski jeszcze nie dotarł. Wydaje się, że dla środowiska młodych Polaków związanych mocno z Kościołem i traktujących poważnie jego naukę ten program jest zbyt popowy i kiczowaty. U nas deklarację zachowania czystości i skromności składają członkowie oazowego ruchu Światło-Życie, ale bez telebimów i medialnego szumu. – Zachowanie czystości przedślubnej wynika z przykazań Bożych i nie trzeba do tego żadnych ekstrawaganckich praktyk – mówi ks. Jan Rusiecki z duszpasterstwa akademickiego Przystań w Warszawie.

Niezwykle uroczyste są śluby, jakie składają dziewice konsekrowane. To sprawa poważniejsza, bo przyrzekają zachować celibat przez całe życie. Ceremonia wygląda tak jak w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Podczas mszy biskup wprowadza pannę w towarzystwie innych dziewic, zapala oliwny kaganek – lampkę oblubieństwa, nakłada biały welon, wianek dziewictwa, a na palec złotą obrączkę na znak zaślubin z Chrystusem. Zofia Prochownik była pierwszą w Polsce dziewicą konsekrowaną. Składała śluby w 1991 r. Od tamtej pory grono urosło do ok. 30, a kolejne przygotowują się do konsekracji. Coraz częściej są to młode atrakcyjne kobiety, aktywne zawodowo; są wśród nich księgowe, sekretarki, pracownica urzędu skarbowego.

Joanna ma 27 lat i pracuje jako analityk bankowy. Śluby składała ponad rok temu. Ponieważ nosi obrączkę, sąsiedzi myślą, że jest mężatką. Nie zaprzecza. Nie chce też mówić o intencjach ślubowania, to prywatna sprawa. Dla takich jak ona konsekracja jest alternatywą dla zakonu. Nie chcą żyć w odosobnieniu i rygorach, chcą pracować i zachować kontakt z ludźmi, a jednocześnie realizować się duchowo.

Zofia Prochownik, która pracuje jako katechetka, jest tym nieco zaniepokojona. – Konsekracja to poważna sprawa – mówi. – Nic, co czynimy, nie jest prywatne. Składając śluby deklarujemy jednocześnie pracę na rzecz Kościoła. A niektóre młode mówią: Ja studiuję, pracuję, nie mam czasu na służbę Kościołowi. Trochę to za nowatorskie i za bardzo zakotwiczone w świecie.

AS i SE

„Reakcja na ogłupiający nadmiar bezmyślnego seksu” – tak Gabrielle Brown, twórczyni pojęcia Nowego Celibatu, określiła swoją inspirację. Ruch nie jest podbudowany religijnie ani w żaden sposób sformalizowany. Dojrzali, nierzadko doświadczeni rozwodami ludzie wybierają życie w celibacie, by uciec przed komplikacją życia w związkach i móc żyć własnym rytmem. Nie myślą o celibacie w kategoriach braku, przeciwnie, twierdzą, że w prawdziwym celibacie może żyć tylko człowiek prawdziwie wolny. Zabierają głos publicznie, by zaatakować przekonanie, że życie bez seksu jest niezdrowe i wymaga terapii. Według nich można go także postrzegać jako wysiłek fizyczny pozbawiony refleksji.

Dla AS, jak nazywają siebie osoby aseksualne, celibat nie jest kwestią wyboru. Po prostu tacy się urodzili, nie odczuwają pociągu seksualnego. Mogą stanowić 1–2 proc. populacji. W świecie przesiąkniętym erotyzmem czują się wyobcowani i dyskryminowani. Mają dość wiecznych pytań o partnerów i nawracania. – Ludzie potrafią zrozumieć, że nie lubisz muzyki country albo cebuli, ale nie mogą zrozumieć, że nie potrzebujesz seksu – mówi aseksualista Morgan.Dlatego utworzyli międzynarodowe forum internetowe AVEN i walczą o uznanie aseksualności za czwartą orientację seksualną. Nie chcą przywilejów, tylko żeby świat dał im święty spokój z tym seksem.

– Już od dziecka dowiadujemy się, że słowa „kocham cię” prowadzą prosto do łóżka – skarży się internautka Alicja.

21-letnia Kamikola założyła polskie forum dla aseksualistów, bo z własnego doświadczenia wie, jak trudno znosić nacisk otoczenia i własną odmienność. Świadomość, że wokół także żyją ludzie, dla których pocałunek to ślad śliny na twarzy, a kontakt z cudzym ciałem – odrażające doświadczenie, wzmacnia i przynosi ulgę.

Don’t drink, don’t smoke, don’t fuck – nie pij, nie pal, nie pieprz. To hasło sformułowane przez ruch Streight Edge w odpowiedzi na Sex and Drugs and Rock’n’Roll. Subkultura SE dotarła do Polski w latach 90. wraz z modą na muzykę hard core. Częścią jej ideologii jest także ścisły weganizm, wykluczający z diety wszelkie produkty odzwierzęce, a ze stroju – skórę i wełnę. Promuje rodzaj ascezy, która każe odrzucić wszystko, co uzależnia, zanieczyszcza, zabiera wolność i jest niepotrzebne. A więc także przypadkowy, uprawiany bez uczucia seks.

– Można się kochać tylko z osobą, którą się naprawdę kocha. To reakcja na kulturę klubową, w której ludzie widząc się pierwszy raz na oczy i nie wiedząc, jak mają na imię, trafiają razem do łóżka – tłumaczy Patryk. Jest SE od dwóch lat. Bardzo ściśle przestrzega diety. Z jadłospisu wykreślił nawet kawę jako uzależniającą używkę. Uważnie czyta etykiety, bo części zwierząt można odnaleźć w najdziwniejszych produktach. – A co z seksem? A to różnie bywa. Trzeba być człowiekiem.

Polityka 47.2005 (2531) z dnia 26.11.2005; Raport; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Sens bez seksu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną