Klasyki Polityki

Witajcie w Afganistanie

Afganistan, góry Hindukusz. W tych warunkach tylko miejscowi są w stanie prowadzić wojnę. Afganistan, góry Hindukusz. W tych warunkach tylko miejscowi są w stanie prowadzić wojnę. AFP
Ten starożytny kraj można najechać i okupować, ale nie można nad nim zapanować. Odcięty od morza, wyżynny, z ostrym klimatem, widział wiele armii. Podbijali go Persowie, wojska Aleksandra Wielkiego, Arabowie, Mongołowie, próbowało Imperium Brytyjskie i sowieckie. Armie przyszły i poszły. Dla białych najeźdźców okazywał się piekłem.

Rząd Busha szykuje się do rozprawy z ibn Ladenem. Nie z Afganistanem. Ale Amerykanie, gdy mówią „Osama”, myślą – talibowie, a rozprawa z talibami oznacza wojnę z Afganistanem. I tego często oczekują po swym prezydencie.

Na Zachodzie nie brak ludzi, którzy wiedzą, co to może znaczyć. Byli, widzieli, walczyli po stronie muzułmańskich „bojowników o wolność”, kiedy ich wojna przeciwko Rosjanom i ich afgańskim sprzymierzeńcom była też wojną Zachodu, bo osłabiała blok sowiecki, ówczesne „imperium zła”.

Polityka 39.2001 (2317) z dnia 29.09.2001; Świat; s. 24
Reklama

Czytaj także

Kraj

Szkoła bardzo szkodzi. Uczniom, demokracji, światu

Rozmowa z dr. Mikołajem Marcelą o fatalnych skutkach kultywowania XIX-wiecznej formuły szkoły, wychowywaniu do autorytaryzmu i o tym, jak można to zmienić.

Jacek Żakowski
18.09.2021