Klasyki Polityki

Wszystkie miłości Anki

Mirosław Gryń / Polityka
Dziecko Anki rodzi się martwe, bo: w więziennym szpitalu akurat nie ma lekarza, położna nie zwraca uwagi na słabnące tętno płodu i na krzyki matki, strażnik nie umie zorganizować konwoju do szpitala, karetka za długo czeka na pozwolenie zabrania Anki.

Wtedy.

W 1996 r. sąsiadki pani Łucji z ulicy Przepięknej w mieście A. dzwonią do jednego z jej synów i proszą, żeby przyszedł, bo z matką dzieje się coś dziwnego. Łucja nie zasłania na noc okien, nie wyjmuje wetkniętej w drzwi kartki z gazowni, nie słychać gwizdania jej czajnika. Syn przychodzi, drzwi mieszkania są otwarte, potem wychodzi przed blok na papierosa. Matka nie żyje – mówi sąsiadkom – ale to raczej nie jest zwykła śmierć. Łucja umiera od ciosów zadanych nożem w szyję.

Polityka 3.2006 (2538) z dnia 21.01.2006; Społeczeństwo; s. 83
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >