20 lat prezydentury. Wałęsa i Kwaśniewski wspominają

Czterech prezydentów III RP
20 lat temu, 25 listopada, odbyły się pierwsze wolne wybory prezydenckie w powojennej Polsce. Z tej okazji poprosiliśmy pierwszych dwóch prezydentów III RP wybranych w powszechnych wyborach o komentarz do swoich kadencji.
Sławomir Sierzputowski/Agencja Gazeta

Lech Wałęsa: Dobijałem komunę

Wszystko wielkie, co zaplanowałem – to mi się udało. To prawda, wywołałem „wojnę na górze”, ale dzięki temu mogliśmy dobić komunistów. Prezydentem zostałem właśnie po to, aby dobić komunę. Przy okazji udało mi się też kilka innych rzeczy, ale skupiałem się przede wszystkim na tym nadrzędnym celu.

Można powiedzieć, że moją porażką była przegrana w walce o następną kadencję, ale ja tak tego dziś nie odbieram. Walczyłem o demokrację, umacniałem ją, zachęcałem ludzi, by brali udział w wyborach, i osiągnąłem swój cel, a to, że zdjęli mnie z urzędu głowy państwa, to tylko skutek uboczny mojego sukcesu.

Aleksander Kwaśniewski: Niczego nie żałuję

Nie ma żadnego wzoru ani programu, który wyliczyłby, jak sprawować dobrą prezydenturę. Zaczynałem, podobnie jak dziś Bronisław Komorowski, w dość trudnych warunkach politycznych: wiązało się to ze zmianą rządu, tzw. aferą Olina (premier Oleksy został oskarżony o kontakty z wywiadem rosyjskim, ale nie znaleziono podstaw do osądzenia – red.), miałem wielu przeciwników. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że pierwszy rok mojej prezydentury był bardzo udany. To wtedy pierwszy raz odwiedziła Polskę królowa brytyjska i prezydent Francji Jacques Chirac. W dużej mierze zawdzięczam ten dobry start świetnemu zespołowi ludzi, którym ufałem. Z satysfakcją mogę powiedzieć, że niczego z mojej prezydentury nie żałuję.

Prezydent Bronisław Komorowski też nie ma łatwo, choćby z tego powodu, że opozycja nie potrafi uznać tego demokratycznego wyboru. Być może za długo dobierał doradców i zespół ludzi, którzy wpływają na kształt sprawowania urzędu. Jeśli prezydent chce myśleć o drugiej kadencji, to musi dobrze wypaść w pierwszym roku. To, co zrobi przez pierwsze 12 miesięcy, ustawi widzenie całej jego kadencji. Mogę też doradzić, by był ostrożny w przyjmowaniu zaproszeń i patronatów, bo to, na co się zgodzi w pierwszym roku, będzie musiał powtórzyć w następnym, a do tego dojdą nowe zaproszenia… i nie będzie miał czasu na wypełnianie innych obowiązków głowy państwa.

Bronisław Komorowski sprawuje piątą w kolejności prezydencką kadencję i jest czwartą głową państwa od 1990 r. Głosowało na niego 8 mln 933 tys. 887 Polaków. Najwięcej głosów zdobył Lech Wałęsa, na którego oddało głosy 10 mln 622 tys. 696 osób. Aleksandra Kwaśniewskiego w pierwszej kadencji poparło 9 mln 704 tys. 439 Polaków (w drugiej 9 485 224), a na Lecha Kaczyńskiego jako głowę państwa padło 8 mln 257 tys. 468 głosów. Na razie tylko Aleksander Kwaśniewski sprawował dwie pięcioletnie kadencje.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną