Kraj

Prof. Maciej Gutowski: Propozycje prezydenta są ograniczone do zmian personalnych

Prof. Maciej Gutowski: Propozycje prezydenta są ograniczone do zmian personalnych

Politycy chcą naprawiać wymiar sprawiedliwości przez wymianę sędziów. To nie jest dobra droga. Politycy chcą naprawiać wymiar sprawiedliwości przez wymianę sędziów. To nie jest dobra droga. Kancelaria Prezydenta RP
Projekty prezydenckie są lepsze od tych, które zaproponowała grupa posłów PiS. Ale to, że są lepsze, nie znaczy, że są wystarczająco dobre.

Anna Dąbrowska: – Prezydent Andrzej Duda przedstawił najważniejsze założenia reform Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego. Zaskoczyły pana te propozycje?
Prof. Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu: – Prezydent działa w ramach wyznaczonych dotychczas przez rządzących. Proponuje tylko dwa projekty ustaw, które dają możliwość ustrojowych zmian w KRS i Sądzie Najwyższym. Nie mam o to pretensji do prezydenta, ale mam pretensje do Ministerstwa Sprawiedliwości, że od dwóch lat nie dzieje się nic, żeby naprawdę zreformować wymiar sprawiedliwości.

Minister Zbigniew Ziobro twierdzi, że on chce reformować, tylko mu prezydent wetami przeszkodził.
Propozycje polityków, w tym prezydenta, to wyłącznie zmiany ustrojowe, i to ograniczone do zmian personalnych. Z perspektywy toczących się spraw sądowych nie dzieje się nic, co może wesprzeć obywateli. Politycy chcą naprawiać wymiar sprawiedliwości przez wymianę sędziów. To nie jest dobra droga, co najlepiej widać na przykładzie Trybunału Konstytucyjnego. Po wymianie sędziów mamy Trybunał, który w zasadzie nie funkcjonuje.

Prezydent utrzymał swoją propozycję, aby członków KRS wybierała sejmowa większość trzech piątych.
To lepsze rozwiązanie niż zwykła większości, ale nadal narusza podstawową zasadę, że członków KRS powinno wyłaniać środowisko sędziowskie. Zgodnie z konstytucją można by coś sensownie zmienić, zdecydować się na przykład na to, aby członkowie KRS byli wyłaniani na podstawie kryterium kompetencji. Trzeba dać czytelne kryteria wyłaniania tych kandydatów, organizować wysłuchanie publiczne, tak jak w USA, pozyskać opinie środowisk prawniczych, organizacji społecznych, wydziałów prawa. Debata nad kandydatami powinna być publiczna, żebyśmy mieli pewność, że proces ich wyłaniania dokonuje się z puli już wybranych najlepszych kandydatów. To dziś nikogo nie interesuje, a jest bardzo ważne. Prezydent też niestety tego nie zaproponował.

Andrzej Duda szybko wycofał się z pomysłu, by w razie pata w Sejmie sędziów wskazywał prezydent. Wymagałoby to zmiany konstytucji. Przedstawił za to zupełnie nowe rozwiązanie: jeśli w Sejmie nie uda się wybrać żadnego kandydata większością trzech piątych głosów, wówczas – w kolejnym głosowaniu – każdy poseł będzie miał jeden głos. Czy to według pana ważna zmiana?
Dostosowuje się system do konstytucji, a nie konstytucję do systemu. Prezydenckiej korekty nie odrzucałbym jednak całkowicie przy założeniu, że ostateczny wybór ma być dokonany przez Sejm. Jak wspomniałem, nie jestem entuzjastą tego pomysłu, lecz może on być realizowany wyłącznie przy założeniu sensownej preselekcji kandydatów przez środowiska prawnicze, tak by polityczne głosowanie ograniczało się do wyboru z puli najbardziej kompetentnych prawników.

A może tych niekompetentnych sędziów wyeliminuje Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym, którą prezydent zaproponował w swoim projekcie?
Założenie, że za pomocą bata da się poprawić system orzekania, jest kompletnie błędne. Jeśli odwołamy się do teorii zarządzania, to okaże się, że system motywowania za pomocą kar nie działa na wykwalifikowanych menedżerów. Chciałbym, żeby orzekali nie tylko ci, którzy nie popełniają przewinień dyscyplinarnych, ale ci najlepsi i najbardziej kompetentni. Jednak to w ramach środowiska sędziowskiego powinno wypracować się mechanizmy gwarantujące, że orzekają najlepsi. Z tym niestety nie zawsze jest dobrze, ale izba dyscyplinarna sądownictwa nie uzdrowi.

W postępowaniach prowadzonych w Izbie Dyscyplinarnej, a także w Izbie Kontroli, która ma zajmować się zaskarżeniami prawomocnych wyroków wszystkich sądów, mają brać udział ławnicy, którzy nie są sędziami i reprezentują społeczeństwo. To dobry pomysł?
Z początków mojej kariery pamiętam śpiących ławników w salach sądowych. Jestem sceptyczny wobec pomysłu, żeby wrócili. Ławnicy mogą się sprawdzać przy orzekaniu w prostych sprawach kryminalnych, ale jak mają kompetentnie ocenić, czy sędzia dopuścił się oczywistego i rażącego naruszenia prawa – a jest to kryterium odpowiedzialności dyscyplinarnej – orzekając na przykład w sprawach manipulowania kursami akcji na giełdzie, przy skomplikowanych procesach budowlanych czy inwestycyjnych? Albo przy transakcjach kapitałowych? Na tym trzeba się absolutnie dobrze znać. Moim zdaniem argument o społecznym orzekaniu jest demagogiczny, bo i tak wiadomo, że w trudnych sprawach będzie orzekał sędzia, a ławnik nie będzie miał wiele do powiedzenia.

Prezydent chce wprowadzić nowy, nadzwyczajny środek zaskarżenia orzeczeń sądowych – nadzwyczajną skargę. Ma to sens?
W naszym systemie prawnym mamy skargi: o wznowienie postępowania, o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, o stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej, skargę kasacyjną i kasację. To wszystko dotyczy po części już prawomocnych orzeczeń. Możemy stworzyć jeszcze jedną instytucję, ale trzeba mieć świadomość, że jeśli zbyt szeroko otwiera się tę drogę, to obywatel długo nie będzie wiedział, czy sprawę przegrał, czy wygrał. Czas postępowania się wydłuży. Lepsze byłyby dwie instancje odwoławcze, ale za to kompetentne.

Prezydent chce też obniżyć wiek emerytalny sędziom SN i dać sobie prawo do decydowania, który sędzia po osiągnięciu tego wieku może dalej orzekać.
Każdy praktyk zna sędziów, którzy mają ponad 65 lat i są wspaniałymi sędziami, a także młodszych od nich, którzy nie orzekają kompetentnie. To nie jest dobre kryterium oceny. Pan prezydent zapowiedział, że sędziowie będą mogli wystąpić do niego o przedłużenie okresu orzekania. Czyli rozumiem, że zostaną ci, którzy będą się panu prezydentowi podobać. Tak być nie może. Prezydent nie ma kompetencji, żeby ocenić fachowość tych sędziów. A przecież powinno nam chodzić właśnie o fachowość, a nie to, jak dobrze ocenią sędziów politycy.

Jest coś dobrego w tych prezydenckich propozycjach?
Nie ma wątpliwości, że projekty prezydenckie są lepsze od tych, które zaproponowała grupa posłów PiS, a które – jak wiadomo – przygotował minister sprawiedliwości. Ale to, że są lepsze, nie znaczy, że są wystarczająco dobre.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną