Kraj

List Marka Falenty to kolejny dowód na nieczyste sumienie PiS w aferze podsłuchowej

„Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie się ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły” – napisał do prezydenta Marek Falenta. „Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie się ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły” – napisał do prezydenta Marek Falenta. Krystian Maj / Forum
PiS za dużo poświęcił czasu i sił, by do pełnego wyjaśnienia afery nie doszło. Jedyną szansą jest presja opinii publicznej, która nie pozwoli zamieść sprawy pod dywan.

List Marka Falenty potwierdza znane od dawna relacje, według których za aferą podsłuchową, a ściślej za medialną operacją rozprowadzania nagrań w mediach, stali ważni działacze partii rządzącej. To też kolejny argument za powołaniem komisji śledczej, która jako jedyna mogłaby naświetlić ukryte wątki afery sprzed prawie pięciu lat. Nie tylko te związane z PiS, ale również znacznie groźniejsze, wskazujące na udział rosyjskich służb w organizacji spisku w warszawskich restauracjach.

PiS opieszale ścigał Falentę

Trudno jednak się łudzić, że PiS zgodzi się na takie rozwiązanie. Za dużo poświęcił czasu i sił, by do pełnego wyjaśnienia afery nie doszło. Najświeższym przykładem są niedawne, opieszałe poszukiwania Marka Falenty, któremu de facto pozwolono zbiec do Hiszpanii, a potem jak groźnego kryminalistę przywieźć do Polski specjalnym samolotem. Dlaczego o tym wspominam? Bo gdy w lutym Falenta zniknął, to ze strony policji można było usłyszeć nieoficjalne tłumaczenia, że to żaden niebezpieczny przestępca. Dlatego gdy sąd orzekł, że ma iść do więzienia, policja nie była skora do energicznych działań.

Czytaj także: Kto stoi za kelnerami w aferze podsłuchowej

Afera taśmowa a przyszłość suwerennej Polski

Jedyną szansą jest presja opinii publicznej, która nie pozwoli zamieść sprawy pod dywan tak, jak dzieje się choćby z aferą KNF czy „dwóch wież”. Od tego bowiem zależy w dużej mierze przyszłość Polski jako państwa demokratycznego i suwerennego. I naprawdę nie są to słowa na wyrost.

Czytaj także: Niewyjaśniona afera podsłuchowa to problem nas wszystkich

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną