Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Policja znalazła ciało chłopca. To najpewniej Dawid Żukowski

Poszukiwania Dawida Żukowskiego podjęto 10 lipca 2019 r. Poszukiwania Dawida Żukowskiego podjęto 10 lipca 2019 r. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jesteśmy przekonani, że to pięcioletni Dawid, którego poszukiwaliśmy od 10 lipca – poinformował w sobotę Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.

„Wskazuje na to wiele cech, m.in. ubrania. Na razie nie będziemy mówić o szczegółach, w jakich chłopiec zmarł” – tłumaczył podczas briefingu prasowego przedstawiciel warszawskiej policji. Dodał, że jest „prawdopodobieństwo graniczące z pewnością”, że to ciało Dawida Żukowskiego. Szczegóły w kolejnych dniach poda prokuratura.

Poszukiwania pięcioletniego Dawida podjęto 10 lipca. Funkcjonariusze sprawdzali trasę z Grodziska Mazowieckiego do lotniska Chopina w Warszawie, którą tego dnia pokonał ojciec chłopca. Sprawdzano okoliczne ogródki działkowe i węzeł Konotopa przy autostradzie A2, gdzie prowadził sygnał z telefonu Pawła Ż. 20 lipca poszukiwania objęły węzeł Pruszkowa. Prawdopodobnie tutaj znaleziono ciało.

Co się stało z Dawidem Żukowskim

Ojciec pięciolatka zabrał go 10 lipca z domu dziadków w Grodzisku Mazowieckim. Udał się do Warszawy. W drodze zatrzymywał się, zawracał, przystawał. Auto zarejestrowała m.in. korporacja taksówkarska w Chrzanowie Dużym (chłopiec był wtedy w samochodzie). Nagrania z monitoringów i kamer zamontowanych w prywatnych samochodach mogły być kluczowe dla sprawy, więc szczegółowo je badano.

Wiadomo, że Paweł Ż. zatrzymał się w okolicach węzła Konotopa i wysłał wiadomość żonie, z którą był w konflikcie. Informował w niej, że nigdy nie zobaczy już syna. Mężczyzna jechał w stronę Okęcia, ale zawrócił do Grodziska, zostawił samochód (chłopca już w nim nie było) i udał się w stronę torów kolejowych. Potrącił go pociąg jadący ze Skierniewic. Okoliczności wskazują, że mężczyzna popełnił samobójstwo.

Z materiałów m.in. „Gazety Wyborczej” i „Uwagi” TVN wynika, że rodzice Dawida pobrali się w 2014 r., ale od jakiegoś czasu razem nie mieszkali. Paweł Ż. miał problem z hazardem i 200 tys. zł długu. Jego żona zgłaszała, że znęca się nad nią psychicznie. Synem, według relacji świadków, opiekowali się jednak zgodnie, odbierali go na zmianę z przedszkola. Paweł Ż. nie miał ograniczonego dostępu do chłopca. Regularnie płacił też alimenty na córkę z poprzedniego związku.

Matkę Dawida prokuratura przesłuchiwała dwukrotnie. Rozmawiała z synem 10 lipca przez telefon, ale nie miała żadnych podejrzeń. Zaniepokoiły ją dopiero wiadomości od Pawła Ż.

Czytaj także: Jak poszukuje się zaginionych dzieci

Największe poszukiwania w historii polskiej policji

W akcję poszukiwawczą zaangażowano wszystkie siły: funkcjonariuszy policji, strażaków, żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Do przeczesania 4 tys. hektarów terenów wykorzystano m.in. drony, helikoptery i psy tropiące. O pomoc poproszono nawet jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego z Człuchowa, który 19 lipca informował, że chłopiec nie żyje, a jego ciało znajduje się w jednym ze zbiorników wodnych w okolicach Grodziska Mazowieckiego.

„Wielokrotnie powtarzaliśmy, że będziemy szukać do skutku. Nikt z góry nie mógł założyć, czy chłopiec żyje, czy nie” – mówił dziś przedstawiciel policji. To była jedna z największych akcji poszukiwawczych w historii polskiej policji.

Sprawę śledziła cała Polska. I szeroko komentowała. Policję krytykowano, że „szuka po omacku”. „Policji ta wrzawa medialna trochę przeszkadza, ale w gruncie rzeczy jest do tego przyzwyczajona, bo podobnie dzieje się w innych bulwersujących opinię publiczną zdarzeniach. Po upływie kilku dni, tygodni, a nawet miesięcy kurz opada, sprawa zostaje wyjaśniona i okazuje się, że jej przebieg był zgoła odmienny, niż sugerowały niektóre publikatory” – komentował dziennikarz „Polityki” Piotr Pytlakowski.

Czytaj także: Zaginieni. Tysiące osób, które formalnie są, choć ich nie ma

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną