Kraj

PiS ogłasza „piątkę dla zdrowia”. Kaczyński: Potrzebujemy kilku kadencji

Konwencja PiS w Opolu Konwencja PiS w Opolu Prawo i Sprawiedliwość / Facebook
Minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział na konwencji Prawa i Sprawiedliwości „piątkę dla zdrowia”, obiecując miliardy i budowę centrum onkologicznego.

Przed południem konwencję w Krakowie miała Koalicja Obywatelska, której duża część poświęcona była zapaści w służbie zdrowia. „Nikt nie może godzić się na to, żeby ludzie przez wiele dni czekali w izbie przyjęć, umierali, czekając w kolejce do specjalisty. Nikt nie może zgodzić się na to, że choroba serca na wsi często kończy się śmiercią, a rak zabija prawie 100 tys. osób rocznie” – mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka KO na premiera. Zapowiedziała system opieki zdrowotnej o standardach europejskich: czas oczekiwania na SOR będzie wynosił koło godziny, a na wizytę do specjalisty będzie się czekało maksymalnie 21 dni.

Na krakowskiej konwencji KO o swoich – i innych pacjentów – zmaganiach z systemem opieki zdrowotnej opowiadała również europosłanka Janina Ochojska, chora na nowotwór piersi. „Ja swojej walki z chorobą jeszcze nie wygrałam, ale zapewniam, że doprowadzę ją do końca. Wygram także walkę o program walki z rakiem” – mówiła.

Czytaj więcej: „Polska jest teraz chora”. Konwencja Koalicji Obywatelskiej

Kaczyński: Opieka medyczna powinna być za darmo

Dwie godziny później w Opolu konwencję również poświęconą służbie zdrowia miał PiS. Minister zdrowia Łukasz Szumowski ogłosił kolejną programową „piątkę”. Ma się na nią składać m.in. podwojenie wydatków na opiekę zdrowotną w porównaniu z czasami rządów PO-PSL, stworzenie Funduszu Modernizacji Szpitali, który ma mieć do wydania 2 mld zł, budowę wielkiego centrum onkologicznego, opiekę senioralna w każdym powiecie i bony na badania dla każdego Polaka do zrealizowania w przychodni.

Oprócz ministra politykę zdrowotną PiS zachwalali w Opolu premier Mateusz Morawiecki, była premier Beata Szydło oraz Jarosław Kaczyński. Prezes zarzucał opozycji, że nie zrealizowała obietnic, które składała w 2007 r. I kreślił swoją wizję systemu opieki: „Pełne kieszenie na poziomie niemieckim to jeszcze nie jest państwo dobrobytu. Potrzebny jest odpowiedni poziom wsparcia: służba zdrowia powszechnie dostępna i publiczna. Służba prywatna ma być uzupełnieniem. Nie będziemy jej likwidować, ale musimy zapewnić każdemu rodakowi służbę medyczną za darmo”.

Kaczyński dodał, że jego ugrupowanie potrzebuje na zrealizowanie tych obietnic więcej niż jednej kadencji. A potem zauważył, że mamy w Polsce problem ze smogiem. - Sprawa ochrony środowiska to też sprawa związana ze stanem zdrowia Polaków. Polska realizująca ten wielki cel, o którym mówimy, to musi być Polska wolna od tych najpoważniejszych zagrożeń. Potocznie nazywamy je smogiem. I ten smog musi być w Polsce zlikwidowany - mówił Kaczyński

Czytaj też: Raka nie oszukasz. Jak posprzątać po PiS?

Publicystka „Polityki”: Służba zdrowia w stanie przedzawałowym

W cyklu „Cztery lata rządu PiS” na Polityka.pl stan służby zdrowia w Polsce pod rządami partii Jarosława Kaczyńskiego opisała niedawno publicystka „Polityki” Joanna Solska. Jej zdaniem jest ona w stanie przedzawałowym, zwłaszcza jeśli spojrzymy na konkretne sytuacje pacjentów.

„System lecznictwa publicznego, zamiast leczyć, nastawiony jest na to, by się pacjenta pozbyć. Odesłać do kolegi. Zwłaszcza gdy pacjent jest ciężko chory i generuje najwięcej kosztów” – pisała w analizie. I dalej: „Na pomoc w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) możemy liczyć wtedy, kiedy lekarz pierwszego kontaktu do zaordynowania kuracji nie potrzebuje dodatkowych badań. Jeśli jednak są one wskazane, wypisze raczej skierowanie do specjalisty. Na wiele badań domowy doktor po prostu kierować nie może, a na te, na które może, ma ograniczoną pulę pieniędzy. Nikt zaś nie chce dokładać do interesu. Lekarze domowi uprawiają więc spychologię, a prywatnie często radzą udać się do najbliższego szpitala na oddział ratunkowy (SOR)”.

Przeczytaj cały tekst Joanny Solskiej „Służba zdrowia w stanie przedzawałowym”

Reklama

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną