Kraj

W Senacie skończyły się żarty, zaczęły się schody

Dużym wyzwaniem będzie dla opozycji zachowanie kruchej jedności i utrzymanie większości w Senacie. Dużym wyzwaniem będzie dla opozycji zachowanie kruchej jedności i utrzymanie większości w Senacie. Forum
Jak wiadomo z historii wojskowości, łatwiej coś zdobyć, niż utrzymać. W piątek w Warszawie o przyszłości izby rozmawiali senatorowie Koalicji Obywatelskiej.

Bąbelki z szampana otwartego po niespodziewanym zwycięstwie opozycji w Senacie szybko wywietrzały. Było co świętować, bo porażka PiS to spora niespodzianka. Pakt, polegający na niewystawianiu kontrkandydatów dla osób z innych partii opozycyjnych, udało się utrzymać w większości okręgów, choć nie było to łatwe.

Na ostrzu noża

Wygrana ważyła się na ostrzu noża. Najlepszym przykładem jest mandat w Koszalinie, gdzie kandydat niezależny zdobył 43,9 tys. głosów, przedstawiciel PiS – 44,6 tys., a były poseł PO Stanisław Gawłowski, zwycięzca rywalizacji – 44,9 tys. Jarosław Kaczyński, tłumacząc porażkę, przywołał z kolei sytuację na Kaszubach, gdzie przeciw PiS wystartował odsunięty na boczny tor senator Waldemar Bonkowski (znany z antysemickich i ksenofobicznych wypowiedzi, oskarżany o przemoc przez żonę). Zdobył 12 proc. i pozbawił mandatu wojewodę Dariusza Drelicha (to ten, który po katastrofalnych wichurach na Pomorzu nie chciał wysyłać wojska „do zamiatania liści”). Wygrał kandydat KO Stanisław Lamczyk.

Tak czy owak PiS zdobył 48 mandatów, do Senatu weszła też wspierająca prawicę w głosowaniach Lidia Staroń. W wypadku opozycji sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana: 43 mandaty zdobyła KO (czyli PO i związani z nią kandydaci), trzy mandaty – PSL, dwa – SLD i trzy – kandydaci niezależni, bliscy opozycji: wspomniany Gawłowski, Krzysztof Kwiatkowski w Łodzi i Wadim Tyszkiewicz w Zielonej Górze.

Ewa Siedlecka: Wasz Sejm, nasz Senat. Co może PiS, co zyskała opozycja?

PiS podkupi senatorów opozycji?

Co będzie dalej? Przestrogą była sytuacja w sejmiku śląskim, gdzie związany z Nowoczesną radny Wojciech Kałuża tuż po wyborach przeszedł do obozu PiS i umożliwił tej partii zdobycie większości i stworzenie zarządu województwa. Wszyscy zadają sobie pytanie, czy taka historia może się powtórzyć w Senacie.

Z jednej strony presja będzie bardzo duża, a Andrzej Duda dał macierzystej partii maksimum czasu na wywieranie presji na senatorów opozycji. Prezydent zwołał bowiem posiedzenie nowej kadencji w ostatnim możliwym terminie – 12 listopada. Zapewne przez miesiąc będą trwały zabiegi o wyłuskanie dwóch senatorów, którzy mogliby wesprzeć PiS i pozwolić na odbicie tej izby parlamentu.

Już dwójka senatorów KO – Tomasz Grodzki ze Szczecina i Jan Filip Libicki z Wielkopolski – publicznie ujawniła, że próbowali się z nimi kontaktować potencjalni emisariusze prawicy. Pogłoski o próbie wrogiego przejęcia Senatu podsycił sam Kaczyński, mówiąc że PiS „na razie” nie ma w tej izbie większości. „Zdarzało się w poprzednich kadencjach, że przechodzili do nas senatorowie z PO, więc być może teraz też będą chcieli” – mówił otwartym tekstem w Radiu RMF dotychczasowy marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Przedstawiciele opozycji przekonują, że żaden z ich senatorów „nie pęknie”. Kandydatury KO miały być dobierane osobiście przez Grzegorza Schetynę i Roberta Tyszkiewicza właśnie pod tym kątem, żeby w Senacie nie znalazł się „nowy Kałuża”. Także lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał w wywiadach, że senatorowie ludowców są nie do kupienia. Ale kłopoty opozycji wynikają nie tylko z ewentualnych transferów do PiS.

Czytaj także: W Platformie Budka rzuca rękawicę Schetynie

Napięta atmosfera w opozycji

Problem w tym, że atmosfera między poszczególnymi ugrupowaniami opozycji jest napięta. Po trzech trudnych kampaniach, w których startowały w różnych konfiguracjach – czasem razem, czasem osobno – pozostały liczne rachunki krzywd i to po wszystkich stronach. Włodzimierz Czarzasty może mieć wciąż żal do Platformy o to, jak pozbyła się SLD z koalicji tuż przez wyborami do Sejmu. Z kolei PO nieufnie patrzy na ludowców, którzy sami pierwsi opuścili Koalicję Europejską po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Platformersi oskarżają z kolei ludowców i lewicę o łamanie paktu senackiego na Dolnym Śląsku, w Wieliczce czy Wałbrzychu.

Mniejsze partie patrzą spode łba na Platformę i zapowiadają, że nie dadzą się traktować z góry. Problem pokazuje wtorkowa konferencja Schetyny i Bogdana Borusewicza. Z nieoficjalnych informacji wynika, że szef PO miał na niej ogłosić, iż Borusewicz jest kandydatem na marszałka. Okazało się, że tego dnia liderzy innych opozycyjnych partii jakoś nie chcieli rozmawiać ze Schetyną. Kosiniak-Kamysz ogłosił potem, że nie ma zgody na Borusewicza, a w opozycji są trzej równorzędni partnerzy.

W kuluarach krążą różne, mniej lub bardziej fantastyczne plotki i spekulacje – m.in. o tym, że PSL miałby zostać koalicjantem PiS. To rozwiązywałoby dla Kaczyńskiego nie tylko problem Senatu, ale też kruchej większości w Sejmie. Rozbijałoby także blok opozycji przed wyborami prezydenckimi. Kosiniak-Kamysz zarzeka się, że o koalicji z PiS nie ma mowy.

Czytaj także: Komu PiS wystawi rachunek za swoje obietnice

Test dla opozycji

Wszystkie te problemy pokazują, jak dużym wyzwaniem będzie zachowanie kruchej jedności i utrzymanie większości w Senacie. Nie jest to zadanie niemożliwe, zwłaszcza że większość w tej izbie to wspólny interes wszystkich partnerów.

Senat nie jest celem samym w sobie. To ważny test dla współpracy opozycji także w Sejmie, gdzie przewagę ma partia Kaczyńskiego. Jeśli partie rywalizujące z PiS pokażą, że są w stanie porozumieć się w izbie wyższej parlamentu, to będzie znaczyć, że są gotowe na rywalizację z PiS także w izbie niższej. A potem – w kluczowych wyborach prezydenckich wiosną przyszłego roku.

Czytaj także: Jeśli opozycja się podzieli, PiS znów będzie szedł jak taran

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną