Kraj

Pawłowicz, Piotrowicz, Macierewicz – czyli wszyscy ludzie naczelnika

Antoni Macierewicz zostanie marszałkiem seniorem. Antoni Macierewicz zostanie marszałkiem seniorem. Krzysztof Białoskórski/Kancelaria Sejmu / Flickr CC by 2.0
Po wątpliwych kandydaturach Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego prezes PiS nie przestaje zaskakiwać. Na marszałka seniora wyznaczył jeszcze bardziej skompromitowanego polityka – Antoniego Macierewicza.

Kiedy wydaje się, że nic gorszego centrum decyzyjne na Nowogrodzkiej już nie zaserwuje, pod nos podstawia nam kolejną brudną bombę. Nominacja Macierewicza, który rozbił wojskowe służby, osłabił armię, ujawnił tajemnice kluczowe dla bezpieczeństwa państwa, ze swoją niejasną przeszłością i prokremlowskimi kontaktami opisanymi przez Tomasza Piątka – jest cynicznym gestem wyniesionym w stratosferę.

Tym większym, że funkcja marszałka seniora otwierającego obrady nowego Sejmu jest honorowa. A to, czego do tej pory „dokonał” na różnych stanowiskach Antoni Macierewicz, z honorem ma niewiele wspólnego. I to właściwie wystarczy, by takiej kandydatury nawet nie rozważać. Tymczasem Jarosław Kaczyński – bo któż by inny, nikt chyba nie ma wątpliwości, kto za tym stoi – zaaprobował ją, a prezydent podpisał, czyli wypełnił misję, do której przywykł.

Kaczyński pokazuje, kto tu rządzi

Można jedynie próbować interpretować to wydarzenie. Jeśli wiązać je z tym, co stało się w poniedziałek, czyli kandydaturami Pawłowicz i Piotrowicza do Trybunału Konstytucyjnego, odnosi się wrażenie, że to oznaka pękania kolejnych tam u „naczelnika państwa”. Zjawisko, które ma bardziej podłoże psychologiczne niż polityczne, a które pokazuje, „kto tu rządzi” i kto może wszystko. Rodzaj pewnego odreagowania po Banasiu. Na zasadzie: „krytykujecie mnie za Banasia, to macie Macierewicza”.

Taka interpretacja nie wyklucza też politycznych kalkulacji „szeregowego posła” z Nowogrodzkiej. Niektórzy zastanawiają się, czy nie jest to przypadkiem zapowiedź nowej odsłony powyborczej operacji pt. „Antoni Macierewicz wychodzi z ukrycia”, co wiązałoby się z objęciem przez niego kolejnego stanowiska. Inni – co brzmi bardziej przekonująco – argumentują, że to raczej nagroda pocieszenia, bo w następnym rządowym rozdaniu były szef MON, skompromitowany niekończącym się „wyjaśnianiem” katastrofy smoleńskiej, nie może liczyć na cokolwiek.

Czytaj także: Jak prezes PiS układa rząd

Rewanż na Andrzeju Dudzie?

Na pewno Kaczyński, pozwalając tytułować się Macierewiczowi „marszałkiem”, wyciąga do niego rękę, pokazując, że w jakimś sensie z nim się liczy. I że nie chce, by Smoleńsk pociągnął skrajnie niepopularnego polityka na sam dół.

Jest jeszcze jedna sprawa, na którą warto zwrócić uwagę – upokorzenie, niejako przy okazji i mimochodem, Andrzeja Dudy. Nie jest przecież tajemnicą, że to prezydent w dużej mierze stał za zeszłoroczną dymisją Macierewicza z funkcji szefa MON. Teraz przyszedł czas na rewanż albo – parząc z innej perspektywy – wyprawienie prezydenta do Canossy. Tym razem toruńskiej, co w perspektywie zbliżających się wyborów głowy państwa pozwala łatwiej zapomnieć nieporozumienia z przeszłości.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną