Kraj

„Dobry gospodarz Robert”. Biedroń zaczyna kampanię

Robert Biedroń otwiera biuro europoselskie w Warszawie, 10 stycznia 2020 r. Robert Biedroń otwiera biuro europoselskie w Warszawie, 10 stycznia 2020 r. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta
Lider Wiosny zacznie kampanię w niedzielę w Słupsku, którym rządził przez cztery lata. Lewica chce pokazywać Biedronia jako dobrego gospodarza, który pamięta o małych i średnich miastach.

Według wstępnych założeń media przed niedzielną konwencją miały plotkować o tym, że kandydatem Lewicy na prezydenta będzie Robert Biedroń, ale oficjalne potwierdzenie nastąpi dopiero 19 stycznia. Kiedy jednak Włodzimierz Czarzasty 5 stycznia w porannym programie telewizji Polsat News ogłosił, że poprze kandydaturę lidera Wiosny, wszystko stało się jasne.

Rezerwy w małych i średnich miastach

Kampania Biedronia rozpocznie się w Słupsku, którym począwszy od 2014 r. rządził przez cztery lata – był wówczas ulubieńcem mediów i powoli szykował się do stworzenia własnej partii. Jak nieoficjalnie słychać, konwencję otworzy Krystyna Danilecka-Wojewódzka, jego dawna zastępczyni, a dziś następczyni na stanowisku prezydentki miasta, która przedstawi listę zasług Biedronia jako włodarza miasta.

Narracja o „dobrym gospodarzu Robercie” ma być jedną z podstawowych osi kampanii. Lider Wiosny będzie podkreślał, że jako jedyny spośród kandydatów faktycznie ma za sobą doświadczenie w zarządzaniu. Obieca, że jako prezydent nie zapomni o małych i średnich miastach (gdzie Lewica ma ponoć rezerwy elektoratu), będzie je też odwiedzał – poczynając od Lęborka i Sopotu.

Czytaj też: Czy Biedroń to najlepszy kandydat Lewicy?

„Zwykli ludzie”

Lewica chce w kampanii wykorzystać biografię samego Biedronia. Potencjał bez wątpienia jest: gej z małego miasta (Krosna), wychowany w rodzinie dotkniętej alkoholizmem i przemocą domową, zostaje pierwszym „wyoutowanym” posłem, prezydentem miasta i liderem partii. Do scenariusza filmu o facecie pokonującym wszelkie życiowe trudności brakuje tylko tego, aby Wiosna była sukcesem, a Biedroń został prezydentem Polski.

Prawdziwa polityka jest jednak ciekawsza niż filmy – Wiosna niedługo przestanie istnieć, a jej lider głową państwa nie zostanie. Ale nawet pierwsza część scenariusza pomoże zbudować dobrą opowieść kampanijną – choćby o tym, że kandydat Lewicy lepiej rozumie problemy „zwykłych ludzi” niż pozostali pretendenci. Bo jest gorzej urodzony (taki wątek ma się pojawiać) i miał w życiu ciężej.

Czytaj też: Wyborczy portret Polaków

Socjalny i demokratyczny

Po niedzieli mamy wiedzieć nieco więcej na temat programu Biedronia i poznać jego spojrzenie na politykę międzynarodową. Na razie sztabowcy, nawet nieoficjalnie, nie chcą się dzielić szczegółami. Nie ma jednak wątpliwości, że tematami kampanii będą transformacja energetyczna, prawa mniejszości, rozdział Kościoła od państwa i praworządność.

Lewica pozycjonuje się jako socjalna, za to prodemokratyczna konkurencja dla PiS. Biedroń od kilku miesięcy nie boi się już przyznawać do swojej lewicowości (zamiast „progresywizmu”, który głosił w początkach istnienia Wiosny), więc możemy się spodziewać jasnego przekazu również w takich kwestiach jak mieszkalnictwo, progresja podatkowa czy podnoszenie świadczeń społecznych.

Czytaj też: Habemus Hołowniam!

Problem mandatu

Jest sporo problemów, z którymi sztabowcy Biedronia będą musieli sobie poradzić. Konkurencja z lubością przypomni nieoddanie przez niego, wbrew zapowiedziom, mandatu europarlamentarzysty. Jest też m.in. kwestia deficytu powagi. Odpowiedź na te problemy ma być niejako wspólna: politycy Lewicy raczej nie będą tłumaczyć, czemu Biedroń mandatu nie zwrócił, ale podkreślać, że dzięki temu poznał wielu wpływowych ludzi w Europie. Jako prezydent miałby kontakty potrzebne do funkcjonowania w Unii na dobrych warunkach. Sztabowcy zabiegają też, by ważne postaci europejskiej lewicy – wśród nich komisarze czy premierzy – spotykały się z liderem Wiosny w trakcie kampanii. Pokazywanie się w ich towarzystwie miałoby zwiększyć wagę kandydata.

Pomysły zatem są, pozostaje realizacja. Kandydata trzeba opowiedzieć na nowo, odpowiednio rozłożyć akcenty, przedstawić wyrazisty i rozsądny program, a na kampanię przeznaczyć porządne kilka milionów złotych. Żeby Biedroń znalazł się w drugiej turze, potrzebny byłby niezwykły zbieg okoliczności. By został prezydentem – cud. Narracja, którą Lewica chce głosić w kampanii Biedronia, wygląda jednak spójnie. I choć na prezydenturę to za mało, to na kilkanaście procent głosów może wystarczyć.

Czytaj też: Kwadratura prezydentury

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Kawiarnia literacka: Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka

Polska to nie jest kraj, w którym wypada mówić, że 500 plus nie należy się wszystkim.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka
26.05.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną