Kraj

Gest Lichockiej w kampanii. Kidawa mówi Dudzie: szach!

Małgorzata Kidawa-Błońska na spotkaniu z wyborcami w Rzeszowie Małgorzata Kidawa-Błońska na spotkaniu z wyborcami w Rzeszowie Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Sztab wyborczy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej wykorzystuje efekt „faka Lichockiej”. Zasięg internetowy wulgarnego gestu posłanki PiS sięga stu milionów. To znaczy, że trafił pod strzechy, a tego w czasie kampanii nie można lekceważyć.

Kandydatka na „prawdziwą prezydent” po raz kolejny wezwała na Twitterze kończącego kadencję prezydenta Andrzeja Dudę, aby nie podpisywał ustawy uchwalonej przez sejmową większość PiS i przyznającej kontrolowanej przez partię Kaczyńskiego TVP gigantycznej kwoty 2 mld zł. Senat wcześniej odrzucił projekt ustawy i proponował – głosami większości opozycyjnej – aby pomoc z budżetu państwa poszła na narodowy program walki z rakiem.

Jan Hartman: Walentynka dla Lichockiej

PiS udaje, że nic się nie stało

I bardzo słusznie, bo polska onkologia robi bokami i każdy miliard od państwa i wdowi grosz od obywateli, którzy też przecież ponoszą koszty choroby bliskich osób, o czym się nie mówi, ma znaczenie w tej walce o zdrowie i życie. PiS wyczynia małpie sztuczki, by wykazać, że tak naprawdę nic się nie stało, Polacy, poseł Lichocka nie zrobiła tego, co zrobiła, a służba zdrowia dostaje od PiS więcej pieniędzy niż za PO i każdej innej ekipy rządzącej.

Sztab p. Kidawy ma jednak rozeznanie nastrojów. Wie, że PiS ma kłopot, rosnący kłopot ze społecznym odbiorem sprawy. Nawet twardy elektorat Kaczyńskiego kręci teraz przed ekranem telewizji głowami, że tu jednak chyba „nasi” przesolili. Logika kampanii każe więc uderzyć tam, gdzie PiS sam się podłożył. No i oczywiście naciskać na rywala MKB: panie prezydencie, proszę nie podpisywać tej ustawy dla dobra wspólnego obywateli. Kidawa mówi Dudzie: szach! Rak nie ma koloru politycznego, każdego może spotkać, wyborców PiS i p. Dudy też. To wyborca doskonale rozumie, a często zna z własnego doświadczenia. Kidawa-Błońska ma więc rację moralną i polityczną, by bez przerwy bombardować prezydenta apelami.

Czytaj także: Na starcie kampanii PiS poszedł w formę, treści zabrakło

Zwycięży strach o wynik wyborów

Stawiają one Dudę w bardzo niezręcznej, moralnie i politycznie, sytuacji. Jak ma nie podpisać ustawy, kiedy telewizja Kurskiego jest mu coraz bardziej potrzebna, bo wynik wyborów nie jest przesądzony? A z drugiej strony: jak ma nie zareagować na apele o odrzucenie niepopularnej ustawy? Intuicja może mu podpowiadać, że nie podpisując, zarobiłby dużo punktów wśród wahającego się elektoratu, a nawet w klasie politycznej. Wybiłby się na niezależność od posła Kaczyńskiego, przeszedłby do ofensywy: widzicie, nie doceniliście mnie.

A jednak wszyscy wiemy, że zwycięży strach. Strach o wynik wyborów. On przeważy szalę na stronę oczywistej oczywistości: Andrzej Duda jest od początku i będzie do końca prezydentem tych Polaków, którzy na niego głosowali. Kidawa-Błońska do nich nie należy, tak samo jak część chorych na raka.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Historia, jakiej nie znacie: Zarazki na wojnie

Przerażające pojęcie „broni biologicznej” kojarzy się z XX w. Ale na pomysł, by wykorzystywać trucizny i choroby, wojskowi wpadli na długo, zanim ktoś po raz pierwszy wypowiedział słowo „wirus”.

Jan M. Długosz
27.03.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną