Kraj

Duda locuta, causa non finita (Duda gada, ale od rzeczy)

Andrzej Duda w Łukowie, 8 lipca 2020 r. Andrzej Duda w Łukowie, 8 lipca 2020 r. Andrzej Duda / Facebook
Każdy z nas jest odpowiedzialny za mniejszy lub większy segment życia, ale pamiętajmy, że wszystko zależy od wszystkich. Więc trzeba zagłosować.

Namiestnik Zwykłego Właściciela klubu FC Belweder obiecuje kibicom: „Przedłużcie mi kadencję o pięć lat, a wybuduję stadion tak wspaniały jak Centralny Port Komunikacyjny. Nasz klub wygra na nim Ligę Mistrzów. Znany Handlarz Pokościelnym Mieniem Bezspadkowym zapowiedział, że chłopaki z Białegostoku nie będą marzyli o grze w Manchester City, Realu Madryt czy FC Barcelonie, ale zostaną w Polsce i zasilą nasz klub. Uczynił to z wdzięczności za to, że na polecenie Zwykłego Właściciela, uzgodnione przez niego z Pierwszą Damą Konstytucyjną przy podwieczorku, zaniosłem jej do kontroli ustawę o jawności majątkowej wysokich urzędników. Znacząco mrugnąłem okiem, by Dama była sprawiedliwa, ale nierychliwa, tj. jawność znaczyła niejawność. Widzicie, jaki jestem piękny, mądry i dobry, ba, i sam to wymyśliłem”.

Kibice zapytali: „A skąd środki?”, na co Namiestnik odparł: „To moja strategiczna tajemnica”. Wybiegając w przyszłość: po pięciu latach okazało się, że stadionu nie ma. Namiestnik wytłumaczył: „Nie ma sprawy, najważniejsze, że chciałem”.

Pan Bukowski, bloger i doktor filozofii, wystukał: „Warto słuchać człowieka [J. Kaczyńskiego], który ma znacznie większe od nich polityczne doświadczenie. Dotyczy to także Andrzeja Dudy, zwłaszcza że wychowany w porządnym krakowskim domu Prezydent RP słynie z tzw. kindersztuby chętnie dzisiaj wyśmiewanej, ale dla mądrych ludzi nadal znamionującej dużą klasę człowieka umiejącego taktownie i kulturalnie dać dowód poważania dla swojego mentora”. Kawał tygodnia przedwyborczego.

Czytaj też: Kulisy debaty w Końskich. Znalazł się scenariusz?

To była debata, bo tak stoi w prawie

Powyższe można uznać za impresje po występie p. Dudy (dalej AD) w TVP (6 lipca), prowadzonym przez red. Adamczyka, i po reakcji na tę propagandową ustawkę eufemistycznie nazywaną debatą prezydencką. Było oczywiste, że AD wykuł na pamięć (czytał z promptera? TVP dementuje, ale to tak jakby prostowała telewizja północno-koreańska) odpowiedzi na pytania zadawane mu przez przedstawicieli „ludu”, wcześniej wyselekcjonowane przez kogoś à la p. Adamczyk. I ledwie dukał (np. o szczepionkach), gdy otrzymał kwestie z sali zasiedlonej przez odpowiednio przesianych obywateli obojga płci. Ujawniono m.in. lokalną aktywistkę PiS i miejscowego działacza Solidarnej Polski.

Pan poseł Bortniczuk wyprostował dwie rzeczy. Po pierwsze, że w takich miejscowościach jak Końskie na debaty zaprasza się osoby czynne społecznie (dziwne, że tylko spod jednego sztandaru, jak w PRL), a po drugie, że to była jednak debata, bo tak stoi w prawie obligującym TVP do organizowania przedwyborczych imprez. Takich głupot nie wymyśliliby nawet propagandziści Gomułki.

W czasie debaty prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego (dalej RT) z dziennikarzami („dudziści” twierdzą, że to było coś innego, gdyż zorganizowanego nie przez TVP) zasłabła jedna z dziennikarek. RT podał jej wodę, a p. Mazurek na to: „Żałosna groteska. Typowy prymitywizm dla tego kandydata i jego obozu”. Rzeczona Jejmość najwyraźniej sądzi podług siebie.

Podkast: Co oznacza wybór Dudy, a co Trzaskowskiego? Mówi Baczyński

Budżet miał być zrównoważony

AD skłamał w trakcie „debaty” w sprawie OFE (Otwarty Fundusz Emerytalny), gdyż w 2013 r. nie została zabrana jego połowa, ale pieniądze są stopniowo przekazywane na odpowiednie subkonta w ZUS z możliwością pozostania w OFE. AD zapomniał dodać, że p. Morawiecki w zeszłym roku chciał całkowicie zlikwidować OFE. Nowe uregulowanie przewidywało przekazanie składek do ZUS lub pozostanie w Indywidualnym Funduszu Emerytalnym, ale za opłatą 15 proc. składek, co byłoby niezłym złodziejstwem. Pozostało to w sferze projektów, ale nie wiadomo, na jak długo, bo finanse państwa nie wyglądają najlepiej.

AD zapewnia, że jest inaczej i pięknie, ale deficyt budżetowy (budżet miał być zrównoważony) wynosi, zdaniem ekspertów, co najmniej 100 mld zł, o ile nie dwa razy tyle. Przekonuje do tego, że ci, którzy ostrzegali przed skutkami nadmiernych transferów socjalnych, nie mieli racji, bo finanse się nie zawaliły. Otóż niewykluczone, że korupcja społeczeństwa była tak wielka, że pochłonęła rezerwy finansowe i stąd kłopoty. A jak władza coś ukrywa w materii ekonomicznej, to znak, że pojawiły się tzw. przejściowe trudności (eufemizm z czasów PRL).

AD twierdzi, że bezrobocie jest u nas wyjątkowo niskie – tyle że w czerwcu wyniosło 6 proc., a pesymiści prognozują dwukrotność pod koniec roku. Oczywiste, że ogólny kryzys związany z Covid-19 nie może nikogo obciążać, ale wiele wskazuje na to, że polityka ekonomiczna, którą AD firmował i nadal zachwala, była bezrozumna, bo wyczerpała zasoby teraz potrzebne. Mamienie społeczeństwa wirtualnymi sukcesami w sytuacji takiej jak obecna jest obrzydliwym oszustwem, niegodnym osoby publicznej na jakimkolwiek stanowisku, prezydenckim w szczególności.

Niektórzy pocieszają się (AD też chętnie korzysta z tych danych), że wedle Komisji Europejskiej bezrobocie w Polsce wyniesie 3,5 proc. i będzie drugim najniższym (po Czechach) w Unii, a spadek PKB wyniesie 4,5 proc., co oznacza, że Polska najmniej ucierpi. Wszelako te prognozy są oparte na oficjalnych danych z Polski, a więc najprawdopodobniej podrasowanych, np. w sprawie coraz wyższej inflacji. A jeśli kogoś kręci, że „tylko” 4,5 proc., to zauważę, że to prawie dziewięć razy więcej od polskich wydatków na naukę i szkolnictwo wyższe (niespełna 1 proc., w Europie zaleca się dwa razy więcej), a w liczbach bezwzględnych – ponad 100 mld zł. Optymizm tzw. dobrej zmiany jest więc typu: „cieszy się jak głupi do sera”.

Czytaj też: Jaka głowa, taka przedwyborcza mowa

Ciąg dalszy PiS? Jest się czego bać

Nadal jest tak, że AD ma większe szanse na zwycięstwo niż RT, przede wszystkim dzięki brudnej kampanii wyborczej prowadzonej przez media publiczne (ostatnio ze strony TVP padło nieoficjalne oświadczenie: „Nie możemy się zgodzić na debatę, nad którą nie mamy kontroli. Mogłoby to zaszkodzić Dudzie”), ale ktokolwiek wygra, to niewielką większością. Zdecydują wyborcy niezdecydowani i ci, którzy głosowali w pierwszej turze inaczej niż na AD lub RT. Próbowałem ich (i dla porządku żelazny elektorat PiS) przekonać, że trzeba poprzeć RT. Nie będę powtarzał tych argumentów, ale wskażę na interesy poszczególnych grup, które, mamione np. wozami strażackimi, pieniędzmi dla samorządów w postaci nawet nie czeków, ale promes, na razie bez pokrycia, czy „szprychami komunikacyjnymi”, niekoniecznie widzą swój interes na dłuższą metę i zapominają o przestrodze de Tocqueville’a: „demokracja kończy się, gdy rząd zauważy, że może kupić obywateli za ich własne pieniądze”.

Wiele środowisk powinno czuć się zagrożonymi dalszymi rządami PiS. Rolnicy – sprawą dopłat (obietnice, że wyrównanie jest tuż-tuż, są na razie pisane na wodzie), kobiety – nierównościami płacowymi, nierozwiązanym problemem przemocy domowej i patrzeniem na nie wyłącznie jako instrument prokreacyjny (to składniki konserwatywnej ideologii PiS), rozmaite mniejszości – etykietowaniem, często chamskim, i brakiem rozwiązań stabilizujących ich sytuację (tego nie trzeba dokumentować), młodzi ludzie – brakiem mieszkań (na razie zbudowano tysiąc zamiast 100 tys.), obecni emeryci – że zostaną pozostawieni samym sobie (leki, opieka lekarska), przyszli emeryci (a więc wszyscy pracujący obecnie i w przyszłości) – głodowymi emeryturami, nauczyciele – że zamiast odpoczywać w wakacje, zostaną skierowani na wykopki, uczniowie – systematycznym ogłupianiem przez psucie systemu edukacyjnego (wprawdzie w większości nie głosują, ale mogą i powinni wpłynąć na rodziców), naukowcy i studenci – coraz większą zapaścią nauki i szkolnictwa wyższego (a więc niechybnym zacofaniem kraju), drobni przedsiębiorcy (bo jak przyjdzie rzeczywisty kryzys, to władza im powie: „trudno, zaryzykowaliście, radźcie sobie sami”) itd.

Czytaj też: Kto rozstrzygnie o wyniku drugiej tury? Sondaż

To wiele grup, a dochodzi globalne zagrożenie ekologiczno-klimatyczne, czyli zagrożenie dla wszystkich. Tzw. dobra zmiana nie zrobi nic lub prawie nic, aby rozwiązać te problemy, raz z powodu braku kompetencji, a dwa – przez marnotrawienie środków na absurdalne przedsięwzięcia w rodzaju Funduszu Patriotycznego.

Wielka rodzina dobrej zmiany

To nie znaczy, że nikt nie skorzysta na (nie)rządach AD i ewentualnych jego następców tej samej politycznej proweniencji. Owszem, zyskają bezpośredni beneficjenci systemu „Teraz k...wa my”, być może hodowcy zwierząt futrzarskich, myśliwi, no i oczywiście Kościół katolicki i jego agendy (ciekawe, ile tzw. bonów turystycznych zostanie spożytkowanych na letnie pielgrzymki młodzieży).

Jeszcze raz powtarzam, że RT nie jest cudotwórcą i nie dysponuje środkami pozwalającymi na natychmiastowe rozwiązanie trudnych problemów. Z drugiej strony wybór jego, a nie AD, umożliwi rozpoczęcie dzieła racjonalnej naprawy Rzeczpospolitej, zepsutej ponad miarę przez obecną władzę. Tu nie chodzi o samego AD, o którym już wiadomo, że jest bezwolny i nieudolny, ale szybko przeminie. Jego zwycięstwo otwiera drogę dla takich ludzi jak np. pp. Horała, Kaleta, Kanthak, Ociepa czy Ozdoba, cynicznych karierowiczów, którzy nie cofną się przed niczym (mają zresztą wsparcie w wielopokoleniowej rodzinie tzw. dobrej zmiany, reprezentowanej np. przez pp. Błaszczaka, Brudzińskiego, Czarneckiego, Czarnka, Glapińskiego, Sasina, Suskiego czy Terleckiego, nie mówiąc już o Zwykłym Pośle), aby zdobyć władzę i raz zdobytej nigdy nie oddać, aby posłużyć się klasykiem sprzed przeszło 70 lat.

Czytaj też: Wpływowi znajomi prezydenta

A jeśli ich drapieżne łapska przejmą władzę, wolność i prawa obywatelskie ulegną daleko posuniętej odgórnej reglamentacji, jak w czasach nazywanych „słusznie minionymi”. Każdy z nas jest odpowiedzialny za mniejszy lub większy segment życia, ale pamiętajmy, że wszystko zależy od wszystkich. Dlatego trzeba głosować na Rafała Trzaskowskiego, a nie na Andrzeja Dudę. Jeszcze raz powtórzę zgrabne sformułowanie p. Borowskiego, że trzaski są lepsze od dudnienia, dodając, że o ile pierwsze łatwo opanować, to efekt kumulacji dudnień może prowadzić do zapaści całego dudniącego układu, wprawianego w chaotyczne drgania z ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Tedy nie ma wątpliwości, że opozycyjny kandydat jest lepszy niż ten holowany przez tzw. dobrą zmianę.

PS Dwie kwestie do przemyślenia. Spoty reklamujące AD często nawiązują do jego „kolegów i koronowanych głów”. Na jednym z ostatnich p. Duda krzyczy: „Prowadzimy politykę bez kompleksów”, a w tle p. Trump. Ten drugi ostatecznie zdecydował, że USA opuszczają Światową Organizację Zdrowia. Jeden z amerykańskich senatorów skomentował: „Ta decyzja pozostawi Amerykanów chorych i samotnych”. Nie ma racji, p. Duda ich nie opuści i uzdrowi. Można się jednak obawiać, że polityka à la p. Duda w końcu sprawi, że Polacy zachorują, Polska zostanie sama – wtedy chyba i p. Orbán pokaże nam cztery litery.

Po drugie, załóżmy, że samotna kobieta i jej matka, obie heteroseksualne, zechcą adoptować chłopca z podupadłego (niedługo będą już tylko takie, przynajmniej państwowe, o ile władza się nie zmieni) domu dziecka. O ile poprawka (czytaj – przedwyborcza wrzutka) konstytucyjna zostanie przyjęta, sąd powinien odpowiedzieć: „Nie, ponieważ, panie są parą jednopłciową”. Można też sobie wyobrazić przymusowe odebranie syna (córki) samotnej matce wychowującej dziecko razem z babcią. Oto do czego prowadzą rządy AD, notabene doktora nauk prawnych, o ile jest wspomagany nadmierną aktywnością dobrozmiennych gruczołów politycznych.

Quiz: Trzaskowski czy Duda? Sprawdź, do kogo Ci bliżej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Kraśnik i inne strefy wolne of LGBT

Rok temu ostentacyjnie wprowadzali „strefy wolne od ideologii LGBT”. Teraz Europa sprawdza, czy polskie samorządy głosujące za strefami łamały prawa człowieka. Tymczasem straszenie gejami trwa w najlepsze. Andrzej Duda kusi wyborców obietnicą obrony dzieci przed LGBT. Zrobi to w ramach zobowiązania, które nazwał Kartą Rodziny.

Marcin Kołodziejczyk
18.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną