Kraj

Narodowy, tymczasowy. Udajemy, że wszystko jest w porządku

Szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym w Warszawie Szpital tymczasowy na Stadionie Narodowym w Warszawie Archiwum Pawła Reszki / Arch. pryw.
Nie ma w Polsce innego szpitala, w którym lekarz pilnuje oddziału bez pacjentów! Nie ma innego szpitala, w którym na izbę przyjęć godzinami nie podjeżdża żadna karetka.

Nie jest dobrze, gdy jest źle, a my udajemy, że wszystko jest w porządku. Dr Adam Zaczyński, szef Szpitala Narodowego, doskonały neurochirurg, odniósł się do mojej rozmowy z lekarzem, który pracuje na stadionie.

Ambulanse się błąkają, a obok Narodowy

Dr Zaczyński mówi, że jego szpital jest tylko rezerwowy, tymczasowy. Na Mazowszu zaś nie brakuje miejsc na oddziałach intensywnej terapii, a inne szpitale radzą sobie i w zasadzie nie mają potrzeby, by na Narodowy kogoś wysyłać.

W „Systemie informacji o szpitalach” można łatwo sprawdzić, że problem jest. W Warszawie na oddziałach intensywnej terapii nie ma ani jednego wolnego łóżka. 26 miejsc porozrzucanych jest po całym województwie: Iłża – miejsca dwa, Lipsko – miejsce jedno, Ciechanów – też jedno... Niezbyt dużo jak na prawie 5,5 mln mieszkańców. Dlaczego karetki nie przywożą pacjentów na Narodowy? Moim zdaniem nie dlatego, że pacjentów nagle ubyło. Tylko dlatego, że Narodowy nie przyjmuje chorych trudnych, których stan się pogarsza, z ciężkimi chorobami towarzyszącymi.

Trudno się dziwić irytacji ratowników czy lekarzy, którzy muszą wozić pacjenta z podwarszawskich Łomianek do Kutna (125 km), gdy pod bokiem (17 km) mają Szpital Narodowy. O którym słyszeli przecież od premiera, że jest „naszą odpowiedzią” na „wielkie wyzwanie”, które rzuciła nam pandemia. Medycy – czytając, jakich pacjentów przyjmuje Narodowy – kpili: organizują tam szpital czy koncert Zenka?

Całkiem niedawno opisywałem historię karetki, która robiła kurs z ciężko chorym covidowym pacjentem na trasie: okolice Żyrardowa (dom pacjenta)–Sochaczew–Żyrardów–Nowy Dwór Mazowiecki. Karetka, przeganiana z miejsca na miejsce, zrobiła ponad 150 km, a cała interwencja zajęła ponad sześć godzin (w tym dekontaminacja i powrót do bazy). Dodam, że Szpital Narodowy już wtedy pracował (w telewizji pokazali konferencję z okazji otwarcia, z okazji przekazania obiektu do użytku, z okazji przyjęcia pierwszego pacjenta testowego oraz z okazji przyjęcia pierwszego pacjenta nietestowego).

Przypadków błąkających się ambulansów znam dziesiątki – wszystko jest uwiecznione w „kartach wyjazdowych karetek”, będących zapisem walki o życie, którą często zespół ratownictwa przegrywa, bo szpital jest za daleko albo nie ma miejsca, by pomóc.

Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli Lombardię

Przestali wierzyć, że Narodowy pomoże?

Dr Zaczyński mówi, że liczba zgłoszeń do jego placówki zmalała, z innych szpitali dzwonią już tylko kilka razy dziennie. Może przestali wierzyć, że Narodowy im pomoże?

Szef Szpitala Narodowego mówi, że przez jego placówkę przewinęło się stu pacjentów. Ilu z nich po prostu odesłano do innych szpitali? Fakty są takie, że obecnie na stadionie jest ich 27, znacznie mniej niż personelu medycznego, który ma się nimi opiekować. Takiego komfortu nie ma w innych szpitalach. Tam medyków jest tak mało, że pacjenci zostają sami na oddziałach covidowych z wiszącą na ścianie kartką: „Telefon do pielęgniarek…”.

Nie ma w Polsce innego szpitala, w którym lekarz pilnuje oddziału bez pacjentów! Nie ma w Polsce innego szpitala, w którym na izbę przyjęć godzinami nie podjeżdża żadna karetka.

Za stojące na Narodowym puste łóżko NFZ płaci ponad 800 zł dziennie – o takiej wycenie inne szpitale mogą tylko pomarzyć. Łóżek w pierwszym etapie stworzono 300, a liczba ma wzrosnąć do 1200. Na Narodowym stoją respiratory – za ich gotowość NFZ płaci 3,7 tys. zł dziennie.

Premier powtarzał wiele razy, ile zaangażowania i środków pochłonął Szpital Narodowy: miliony złotych (którymi można było wspomóc inne szpitale), 45 km przewodów miedzianych, 5 km rur tlenowych… Dodajmy nowoczesny sprzęt: tomografy, aparaty RTG, aparaty do natleniania…

Chyba już czas, by Narodowy przestał stać z boku.

Raport: Epidemia się rozpędza. Czy służba zdrowia to wytrzyma?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak kwarantanna odbije się na naszym zdrowiu

Siedzimy na huśtawce społecznej i politycznej. Z jednej strony dyscyplina sanitarna, z drugiej masowe manifestacje oraz bandyckie rozróby na ulicach. Chaos, bezładne poczynania władzy, jak zapowiedź tzw. narodowej kwarantanny, wzmacniają nasz niepokój.

Martyna Bunda, Ewa Wilk
21.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną