Kraj

Jak naprawić sądy po PiS? Opozycja ma projekt

Sala sądowa Sala sądowa Sebastian Duda / PantherMedia
Opozycja szykuje ustawę „naprawczą” dla wymiaru sprawiedliwości. Krajowa Rada Sądownictwa ma być wybrana na nowo. Izby Dyscyplinarna i Kontroli Nadzwyczajnej w SN mają zniknąć. Sędziowie awansowani z udziałem neo-KRS zostaną zweryfikowani.

W zeszłym tygodniu połączone senackie komisje praw człowieka i ustawodawcza przyjęły poprawki do projektu takiej ustawy. 45 senatorów opozycji wniosło go rok temu, a jego „twarzą” jest Bogdan Klich (PO).

To pierwszy tego rodzaju projekt od czasu przejęcia przez PiS władzy w 2015 r., w sprawie którego odbyło się już wysłuchanie publiczne (formalna procedura w Sejmie i Senacie), a także obywatelskie. Wypowiadały się wszystkie zawody prawnicze, organizacje, ruchy pozarządowe i osoby – w tym eksperci – zaangażowane w działania na rzecz praworządności. Zwrócono się o opinie do rozmaitych instytucji, takich jak Ministerstwo Sprawiedliwości, stworzona przez obecną władzę neo-KRS, pierwszy prezes SN, Rzecznik Praw Obywatelskich. Poprawki zaproponowane podczas tych wysłuchań głosowano w zeszłym tygodniu. Zgłaszał je formalnie prowadzący obrady senator niezależny Krzysztof Kwiatkowski.

Projekt stara się unikać niebezpieczeństwa ustanawiania praworządności niepraworządnymi metodami. To możliwe w dużej mierze dzięki zdarzeniom, które miały miejsce od ustanowienia podejrzanych konstytucyjnie neo-KRS oraz Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym.

Jan Woleński: Bezprawie, czyli paliwo rządów PiS

KRS od nowa

Proponuje się więc powołanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Rozwiązanie jednej i powołanie innej mogłoby być uznane za powtórkę z PiS (złamanie zasady kadencyjności, rozwiązanie starego organu i powołanie nowego). Jednak dzięki ujawnieniu bezprawia, jakiego dopuściła się władza przy powoływaniu sędziów do neo-KRS, istnieje podstawa prawna do zakwestionowania legalności ich wyboru (skoro łamano prawo, to wybór może być zakwestionowany). Podstawą może być również oczekiwany wiosną wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie skargi Komisji Europejskiej na powołanie Izby Dyscyplinarnej SN. Będzie on też siłą rzeczy odpowiedzią na pytanie, czy neo-KRS jest organem niezależnym.

Propozycja senackiej opozycji to powrót do zasady wyboru sędziów do KRS przez środowisko sędziowskie. Ma się to odbywać w wyborach bezpośrednich i tajnych. Kandydatów mogłaby też zgłosić grupa 2 tys. obywateli, RPO oraz samorządy prawnicze. Przed głosowaniem odbyłoby się publiczne wysłuchanie kandydatów – tak jak kiedyś w wyborach na niezależnego Prokuratora Generalnego.

Projekt przewiduje, że przy KRS powstanie rada społeczna z przedstawicielami samorządów prawniczych, RPO i organizacji pozarządowych, która będzie wydawała niewiążące opinie w sprawie kandydatów. Ten pomysł ma zapewne odpowiedzieć na oczekiwania, aby w mianowaniu sędziów miał swój udział „czynnik społeczny”.

Czytaj też: Bulgocze w neo-KRS. Pieniądze, nielojalność, awanse

Sąd Najwyższy bez neo-Izb

Projekt likwiduje Izbę Dyscyplinarną i Izbę Kontroli Nadzwyczajnej SN. Ich role przejmą – jak dawniej – „stare” izby Sądu Najwyższego. Natomiast skarga nadzwyczajna, pozwalająca weryfikować prawomocne wyroki na 20 lat wstecz, ma być zlikwidowana. Był to rodzaj czwartej instancji i budził wiele wątpliwości ze względu na możliwość nadużyć politycznych i naruszania ważnej zasady pewności prawnej i powagi rzeczy osądzonej.

Dla likwidacji neo-Izb Sądu Najwyższego podstawą może być wyrok TSUE z 19 listopada 2019 r., który otworzył drogę do badania przez polskie sądy prawidłowości powołania sędziów i tego, czy Izba Dyscyplinarna spełnia podane przez europejski trybunał kryteria niezależnego i bezstronnego, wolnego od wpływów politycznych sądu. Podstawą może być także fakt, że obie Izby zostały zawieszone w styczniu zeszłego roku uchwałą trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego w ramach wykonania wyroku TSUE. A potem, postanowieniem tymczasowym tego Trybunału, zawieszona została Izba Dyscyplinarna. Poza tym wiosną spodziewany jest wyrok TSUE w sprawie skargi Komisji Europejskiej na postępowania dyscyplinarne (Komisja szykuje już kolejną skargę w tej sprawie).

Wszystkie orzeczenia Izby Dyscyplinarnej – według projektu – z mocy prawa mają zostać uznane za niebyłe. Pozostać w mocy mają natomiast orzeczenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej. Ich unieważnienie spowodowałoby dodatkowy chaos prawny, a poza tym Izba orzekła o ważności wyborów: do Parlamentu Europejskiego, parlamentarnych i prezydenckich.

Czytaj też: 13 sędziów wezwanych przez prokuraturę. „Presja i zastraszanie”

Co z neosędziami?

Projekt przewiduje także weryfikację – w ciągu dwóch lat – wszystkich sędziów powołanych z udziałem neo-KRS, bo stanowi, że powołania te „są obarczone istotną wadą prawną związaną z brakiem należytej gwarancji dla ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Mechanizm weryfikacji polegać miałby na ponownym rozpatrzeniu powołań każdego sędziego z udziałem stworzonej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa. Jeśli nowo powołana KRS stwierdziłaby, że powołanie nastąpiło „z naruszeniem zasad niezależności sądów i niezawisłości sędziów”, ma to być podstawa do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego oraz wystąpienia do sądu dyscyplinarnego z wnioskiem o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej i wymierzenie kary złożenia z urzędu. Ale nie byłoby to automatyczne.

Zastosowano tu mechanizm bardzo podobny do tego ze słynnej ustawy weryfikacyjnej sędziów z 1998 r. („o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy w latach 1944–1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej”), która obowiązywała w latach 1999–2002. Tyle że tam badano skargi na naruszenie w konkretnych sprawach zasady niezawisłości sędziowskiej i łamanie praw człowieka. Tam też jedyną karą orzekaną przez sąd dyscyplinarny było wydalenie z zawodu. Nie stało się to wobec żadnego sędziego. Tym razem zadanie nie będzie tak skomplikowane. O ile bowiem trudno sędziemu udowodnić, że sprzeniewierzył się niezawisłości, jeśli nie ma dowodów na zewnętrzne wpływy, o tyle zbadanie, czy konkurs przed neo-KRS przebiegł prawidłowo, czy kandydat miał pozytywną opinię Kolegium Sądu, czy miał lepsze kwalifikacje niż jego konkurenci, czy dostarczył potrzebne dokumenty – nie będzie tak problematyczne.

Mechanizm weryfikacji przez sąd dyscyplinarny w ustawie z 1998 r. nigdy nie został formalnie zakwestionowany jako niezgodny z konstytucją. Autorem koncepcji, że weryfikacja sędziów – której domagano się po okresie PRL – powinna być dokonywana przez samych sędziów, bo tylko wtedy nie złamie to zasady trójpodziału władzy i niezawisłości sędziowskiej, jest prof. Adam Strzembosz, pierwszy po 1989 r. pierwszy prezes Sądu Najwyższego. I on jest także autorem tej propozycji w projekcie senackim. RPO prof. Adam Bodnar nie kwestionuje tej koncepcji. W pierwszej wersji projektu proponowano inny mechanizm: neosędzia albo wracałby dobrowolnie na poprzednio zajmowane stanowisko, albo sąd dyscyplinarny orzekałby, że samym wzięciem udziału w niekonstytucyjnej, łamiącej zasadę niezależności i apolityczności procedurze przed neo-KRS popełnił delikt dyscyplinarny, który musi skutkować wydaleniem z zawodu. Ta propozycja została zdyskwalifikowana jako mechaniczna i naruszająca swobodę oceny dowodów.

Wyroki wydane przez negatywnie zweryfikowanych sędziów pozostaną w mocy, chyba że któraś ze stron zechce je zakwestionować.

Wydaje się oczywiste, że projekt nie ma szans na uchwalenie tak długo, jak rządzi PiS i jego koalicjanci. Ale ma on znaczenie nie tylko symboliczne. Przedyskutowany, przemyślany, skonsultowany – będzie gotowym pomysłem, gdy tylko pojawią się warunki do naprawy wymiaru sprawiedliwości i instytucji z nim związanych. Kiedykolwiek miałoby to nastąpić.

Czytaj też: 400 km od domu. Zsyłka niepokornych prokuratorów

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

56. Czy tzw. żołnierze wyklęci są powodem do dumy?

Rafał Wnuk
10.07.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną