Kraj

Coraz więcej zakażeń. Szpitale przygotowują się na trzecią falę

Nowo otwarty szpital tymczasowy we Wrocławiu Nowo otwarty szpital tymczasowy we Wrocławiu Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Liczba zakażeń koronawirusem przekroczyła dziś 17 tys. NFZ zaleca ograniczenia planowych przyjęć do szpitali. Dyrektorzy placówek czekają na rozwój wydarzeń, choć np. w Lublinie już szykują strategię indywidualnej oceny stanu pacjenta.

Apel Narodowego Funduszu Zdrowia, by ograniczyć planowe przyjęcia do szpitali, pojawił się na początku tygodnia. Dyrektorzy większości placówek traktują to jako zalecenie, a nie rozporządzenie, i po prostu czekają. Przyznają, że przyjęcia i tak na niektórych oddziałach zostały poważnie ograniczone w zeszłym roku, co widać przede wszystkim po zatrważającej liczbie zgonów.

W 2020 r. zmarło ponad 480 tys. osób, z czego ponad 28,5 tys. z powodu lub przy udziale covid-19. To o prawie 80 tys. więcej niż w 2019 – najwięcej od zakończenia II wojny światowej. Tylu mieszkańców liczy Piła czy Piotrków Trybunalski. Najtragiczniejszy był tydzień od 2 do 8 listopada, kiedy zmarło 16 249 osób, jakby z mapy zniknęło miasto wielkości Ząbkowic Śląskich, Wadowic albo Sulechowa. Lekarze nie mają wątpliwości, że dane są odbiciem nie tylko skali zachorowań na covid, ale przede wszystkim drastycznego ograniczenia dostępu pacjentów do leczenia.

Podkast „Polityki”: Co nam przyniesie trzecia fala?

„Czekamy i przyglądamy się”

Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, mówi wprost: – Od kilku miesięcy w niektórych specjalnościach zawiesiliśmy lub ograniczyliśmy przyjmowanie chorych. Dalsze restrykcje nie są możliwe ze względu na bezpieczeństwo naszych pacjentów. Oczywiście cały czas monitorujemy sytuację i będziemy reagować na potrzeby.

Rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Maria Włodowska nawet nie wdaje się w dłuższą rozmowę i wyjaśnienia. Dyrektor placówki nie będzie się na razie wypowiadał w sprawie zalecenia ograniczenia przyjęć. – Czekamy i przyglądamy się – zapewnia Włodkowska.

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie, jednym z największych w regionie, dyrektor zarządził opracowanie planu ograniczenia przyjęć i oceny stanu pacjentów, którzy jednak na tutejszy duży SOR trafią. – Oczywiście będziemy stosować się do zalecenia, ale mogę zapewnić, że wszyscy, którzy będą wymagali niezwłocznej opieki lekarskiej i pomocy medycznej, otrzymają opiekę. Każdy przypadek będzie traktowany indywidualnie, oceniany przez zespół lekarzy. Wyjątkiem będą proste zabiegi, których odroczenie nie będzie skutkować pogorszeniem stanu zdrowia – mówi rzecznik placówki Andrzej Ciołko.

W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach kierownicy klinik dostali właśnie dyspozycję, by każdego pacjenta w kolejce do planowanego zabiegu kwalifikować indywidualnie i ze szczególną starannością. – Obserwujemy wyraźny wzrost liczby chorych z covidem. I zalecenia są jasne: jeśli pacjent może jeszcze poczekać i nie zagrozi to jego życiu lub nie pogorszy jego stanu, to lepiej, żeby zabieg przełożył, niż trafił do szpitala w szczycie trzeciej fali zakażeń. Operacja czy badania w obecnej sytuacji to niepotrzebne ryzyko – mówi rzeczniczka placówki Anna Mazur-Kałuża.

Czytaj też: Zalewa nas trzecia fala. Zemściła się bezmyślność rządu

Chodzi o kadry

Zgodnie z zaleceniami Funduszu szpitale powinny ograniczyć do minimum lub czasowo zawiesić świadczenia planowe z wyjątkiem diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych. Istotne jest prawdopodobieństwo pobytu pacjenta po zabiegu na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii. Czytaj: chodzi nie tylko o dodatkowe łóżka szpitalne dla osób wymagających pilnego przyjęcia z powodu covidu, ale przede wszystkim o „przerzucenie” specjalistów z tych oddziałów wraz z kadrą pielęgniarską do szykowanych właśnie dodatkowych szpitali i łóżek dla chorych na koronawirusa.

Mówiąc wprost: zabiera się kadrę do szpitali covidowych, a nikt nie zaryzykuje operacji, jeśli nie będzie miał gwarancji stałej obecności anestezjologa na oddziale. Równie ważna jest opieka pooperacyjna. Z rozmów z kolegami wiem, że brane jest pod uwagę w sytuacji krytycznej przekształcanie oddziałów reanimacyjnych na covidowe, więc tych planowanych pacjentów zwyczajnie nie będzie gdzie położyć – tłumaczy lekarka anestezjolog ze szpitala na południu Polski.

Czytaj też: Przyłbice nie, maseczki tak. Trzeba ostrej dyscypliny

Niektóre szpitale przyjmują dalej

Zalecenie NFZ odnośnie do ograniczenia planowych przyjęć dotyczy diagnostyki, endoprotezoplastyki dużych stawów, dużych zabiegów korekcyjnych kręgosłupa, naczyniowych na aorcie brzusznej i piersiowej, pomostowania naczyń wieńcowych, zabiegów wewnątrzczaszkowych, dużych zabiegów torakochirurgicznych, nefrektomii i histerektomii.

Anna, która w niedzielę zawozi mamę na zabieg wymiany stawu biodrowego, jak usłyszała o zaleceniu ministra, aż usiadła. – Tak się zdenerwowałam, że zaczęłam kląć. Dwa lata temu jej nie przyjęli, bo miała złe wyniki. Potem przyszedł covid i lockdown. Jak zaczęto luzować obostrzenia, pojechałyśmy do szpitala, w którym miała pierwszy termin. Okazało się, że wyleciała z kolejki, no bo przecież ją przyjęli, a że od razu wypisali... – mówi wrocławianka. Miejsce udało się znaleźć w Zgorzelcu. Zadzwoniła pod koniec stycznia. Termin: 14 marca. Operacja: następnego dnia.

Jak usłyszałam, że wstrzymują planowe operacje, złapałam za telefon. Kamień spadł mi z serca, bo miła pani w informacji powiedziała, że to zalecenie, więc na razie przyjmują. Mama już ledwo chodzi, bałam się, że jak będzie dłużej czekać, to już nie da się wszczepić tej protezy, bo nie będzie na czym jej osadzić – przyznaje Anna. W niedzielę wiezie mamę do Wielospecjalistycznego Szpitala – Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Zgorzelcu. Jego dyrektor Zofia Barczyk jest właśnie po uzgodnieniach z wojewodą dolnośląskim i dyrektorem placówki w Bolesławcu, gdzie jest 110 łóżek covidowych, a w najbliższym czasie powstanie kolejnych 30.

Zostajemy szpitalem czystym i mamy zabezpieczać potrzeby pacjentów chorych przewlekle, wymagających leczenia. Ubiegłoroczne zalecenia dotyczące ograniczania przyjęć skutkowały wzrostem zgonów. Nam szczęśliwie, mimo oddziału covidowego działającego od października w czasie drugiej fali pandemii, udało się w 2020 r. wykonać ryczałt szpitalny. Mamy 80 tys. nadwykonań, bo najważniejszy jest dla nas pacjent – mówi Zofia Barczyk.

Czytaj też: Za ile śmierci odpowiada covid

Tymczasowe szpitale w dziewięciu województwach

Decyzji co do ograniczeń przyjęć nie ma też w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Na razie. – Tak jak jesienią będziemy chcieli jak najdłużej utrzymać status szpitala białego i przyjmować pacjentów do planowanych zabiegów, ale to się może wszystko za chwilę zmienić – przyznaje rzeczniczka szpitala Monika Kowalska.

Może, bo 9 marca zaczął działać we Wrocławiu jeden ze szpitali tymczasowych. Mają tu trafiać pacjenci z całego Dolnego Śląska, a od grudnia stoi tam sto do tej pory niewykorzystywanych łóżek. Tymczasowe placówki mają powstać w dziewięciu województwach w związku z trzecią falą pandemii, co kilka dni po zaleceniu ograniczenia planowanych przyjęć ogłosił minister Adam Niedzielski.

Operatorem covidowego szpitala tymczasowego we Wrocławiu jest właśnie USK, to jego personel, przede wszystkim z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii, będzie leczył w nowym miejscu. Przygotowane są też listy osób, które zgłosiły się w ramach pierwszej rekrutacji personelu. Ale już teraz, nie tylko we Wrocławiu, dyrektorzy odpowiadający za te placówki apelują o zgłaszanie się chętnych do pracy – nikt nie wie, jaką skalę osiągnie epidemia w najbliższych tygodniach.

W Polsce 9 marca odnotowano 9 954 przypadków zakażenia koronawirusem. Najwięcej w województwie mazowieckim (1772), śląskim (1061) i warmińsko-mazurskim (835). Zmarło 282 chorych.

Czytaj też: Zmęczenie, stres, narcyzm zbiorowy. Wirus nas ogrywa

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną