Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kraj

Kto odejdzie z rządu? Morawiecki coraz słabszy

Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w Warszawie Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w Warszawie Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Przeciwnicy premiera – tropy wiodą przede wszystkim do resortu aktywów państwowych – zasadzają się na polityków z nim związanych. To trochę jak próba odkrawania kolejnych plasterków salami ze spiżarni Mateusza Morawieckiego.

Polski Ład nie składa się z samych wad (przepraszam za rym), a liczni Polacy w większym lub mniejszym stopniu na nim skorzystają. Program ten jest zarazem wizerunkową katastrofą PiS. Jarosław Kaczyński w rozmowie z PAP powiedział, że „ci, którzy to przygotowywali na poziomie politycznym, niezupełnie zapanowali nad tym, co jest im podległe, i tam, być może, zadziałał brak dostatecznych kwalifikacji, być może także i brak dobrej woli”. Stanowiskiem za chaos przy wejściu w życie ustawy podatkowej zapłaci nieznany raczej opinii publicznej minister finansów Tadeusz Kościński oraz całkiem już anonimowy jeden z jego zastępców.

Czytaj też: Jak PiS klasowo podzielił Polaków

Odbijanie resortu finansów

Polski Ład nie byłby pewnie aż tak kłopotliwy dla PiS, gdyby ugrupowanie to było w szczytowej formie, a Mateusz Morawiecki cieszył się większym uznaniem kolegów i koleżanek z rządu i partii. Nie bez powodu mówi się, że najlepszy moment na wprowadzanie dużych zmian to początek pierwszej kadencji, a mało kto uważa, że takie rzeczy mogą wyjść po sześciu latach rządów. Zwłaszcza gdy obóz władzy dużą część pozostałej w nim energii zużywa na licznych frontach wojny domowej.

Nie jest żadną tajemnicą, że kłopoty z Polskim Ładem posłużyły przeciwnikom Morawieckiego do uderzenia w związanego z nim Kościńskiego. Dymisja ministra – już postanowiona – otworzy zaś być może drogę do odbicia premierowi kawałka jego imperium. Większość nazwisk potencjalnych następców to ludzie spoza otoczenia Morawieckiego. Beata Szydło lobbuje ponoć za wicepremierem Henrykiem Kowalczykiem, ludzie Jacka Sasina lansują ministra rozwoju Piotra Nowaka, w kuluarach wymienia się też prezesa Pekao SA Leszka Skibę (podobno nie pali się do zmiany pracy i powrotu do resortu, w którym był już wiceministrem).

Sam Kościński nie zmartwi się swoim odejściem; wedle anegdoty powtarzanej w PiS minister już dawno powiedział, że ucałuje ręce osoby, która wręczy mu dymisję, a następnego dnia będzie w samolocie do ciepłych krajów. Co innego Morawiecki. Przez ostatnie lata to premier rządził w tym resorcie; poza Kościńskim związani z nim byli kluczowi wiceministrowie i dyrektor generalna Renata Oszast.

Czytaj też: Ależ bałagan! Parlamentarzyści też stracą na Polskim Ładzie

Lista życzeń rywali Morawieckiego

Całkiem prawdopodobne zastąpienie Kościńskiego przez któregoś z polityków niechętnych premierowi byłoby kolejnym etapem osłabiania samego Morawieckiego.

Premier przez lata rósł w rządzie. Zdobywał kolejne przyczółki, zwłaszcza w resortach okołogospodarczych, a jego ludzie zostawali wiceministrami i ministrami. Od paru miesięcy zewnętrzni obserwatorzy mogą mieć poczucie, że oglądają ten sam film, tylko puszczany od tyłu. Jesienią ministerstwo rolnictwa stracił bliski Morawieckiemu Grzegorz Puda (na osłodę dostał mniej ważny resort funduszy), ministerstwo rozwoju dostał Nowak (i niemal natychmiast osłabił propremierowską wiceminister Olgę Semeniuk), szefem Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów został Jacek Sasin, a teraz leci Kościński.

Kto go zastąpi, okaże się w poniedziałek, ale mało prawdopodobne, by była to zmiana wzmacniająca Morawieckiego. Tymczasem przeciwnicy premiera – tropy wiodą przede wszystkim do Ministerstwa Aktywów Państwowych – zasadzają się na kolejnych polityków z nim związanych. To trochę jak próba odkrawania kolejnych plasterków salami ze spiżarni Morawieckiego. Słychać więc, że minister ds. europejskich Konrad Szymański jest zbyt gołębi w rozmowach z Brukselą, że należałoby z powrotem włączyć jego dział do MSZ, a z nim samym się pożegnać. I że odpoczynek należy się ministrowi zdrowia Adamowi Niedzielskiemu, bo sobie nie radzi z polityką wobec epidemii. Wracają też informacje, że szef kancelarii premiera Michał Dworczyk zapłaci w końcu za aferę mailową.

Wątpliwe, by cała ta lista życzeń rywali premiera została załatwiona pozytywnie przez Jarosława Kaczyńskiego; tak duże osłabienie Morawieckiego naruszałoby budowaną przez prezesa równowagę. Ale szef rządu jest dziś słabszy niż kiedykolwiek w tej kadencji.

Czytaj też: Władza utrudnia życie samotnym matkom

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną