Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wyrok na Ewę Siedlecką uchylony. „Ocalały standardy dziennikarskie”

Poparcie dla Ewy Siedleckiej. Sąd Okręgowy w Warszawie, 27 maja 2022 r. Poparcie dla Ewy Siedleckiej. Sąd Okręgowy w Warszawie, 27 maja 2022 r. Arch. pryw.
Ewa Siedlecka nie będzie musiała płacić grzywny w wysokości 3 tys. zł, którą nałożył na nią sąd pierwszej instancji za rzekome pomówienie sędziów związanych z władzą.

Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił wyrok wydany na Ewę Siedlecką. Dziennikarka „Polityki” przegrała w pierwszej instancji sprawę o pomówienie za pomocą środków masowego komunikowania. Prywatny akt oskarżenia przeciwko niej złożyli sędzia i członek neo-KRS Maciej Nawacki oraz sędzia Izby Dyscyplinarnej Konrad Wytrykowski. Powód? Trzy felietony i komentarz z sierpnia i września 2019 r., w których – powołując się na inne media – powiązała ich z grupą hejtującą niezależnych sędziów. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia (sędzia Michał Kowalski) uznał dziennikarkę winną przestępstwa i skazał ją na grzywnę 3 tys. zł. Wyrok zapadł 24 listopada ubiegłego roku. Siedlecka złożyła apelację.

Czytaj też: „Szokujący wyrok”. Dziennikarski świat w obronie Ewy Siedleckiej

„To sygnał dla innych dziennikarzy: bójcie się”

Felietony autorki „Polityki” dotyczyły tzw. afery hejterskiej. Przypomnijmy: chodzi o nagonkę na sędziów wydających postanowienia i wyroki nie po myśli władzy bądź krytykujących tzw. reformę sądownictwa. Odpowiedzialni za nią byli sędziowie związani z resortem sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, którzy szerzyli w mediach społecznościowych i poprzez maile nienawistne, oszczercze komentarze i kłamliwe treści na temat życia prywatnego atakowanych sędziów. Były też przypadki upubliczniania adresów i innych wrażliwych danych.

Ewa Siedlecka komentowała tę sprawę w tekstach:
(1) KRS uprała brudy w sprawie afery hejterskiej
(2) Miecz Damoklesa, czyli władza nad władzą
(3) Autokontrola, czyli kasta sprawdza kastę.

Ostatnia rozprawa przed wydaniem wyroku odbyła się w poniedziałek 23 maja. Strony wygłosiły wtedy mowy końcowe. Jak relacjonował portal OKO.press, Mikołaj Pietrzak, pełnomocnik dziennikarki, przypomniał, że zgodnie ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ochrona dobrego imienia osób piastujących funkcje publiczne jest węższa. Stwierdził też, że art. 212 kodeksu karnego, czyli zniesławienie, o które oskarżona została Siedlecka, wykorzystywany jest w celu represji. Oskarżyciele mogli dochodzić swoich praw w procedurze cywilnej (ochrona dóbr osobistych) albo na gruncie prawa prasowego. Zdecydowali się jednak na kontrowersyjny przepis od dawna krytykowany przez fundacje zajmujące się wolnością słowa. „To sygnał dla innych dziennikarzy: bójcie się” – uznał obrońca. „Jeżeli Siedlecką możemy dopaść, to i was”.

Jak argumentowała z kolei obrończyni Beata Czechowicz, skazanie Ewy Siedleckiej będzie sygnałem dla społeczeństwa, że zachowanie oskarżycieli, które opisały media, jest akceptowalne. „W sprawie afery jedynymi zabierającymi głos są właściwie dziennikarze. Nie widzi w tym problemu KRS, rzecznicy dyscyplinarni ani najwyraźniej prokuratura” – tłumaczyła. Pełnomocnikiem Ewy Siedleckiej był także Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Wszyscy reprezentowali dziennikarkę „Polityki” pro bono.

Sędziowie Maciej Nawacki i Konrad Wytrykowski postawili się natomiast w roli ofiar dyskredytowanych m.in. z powodu felietonów Siedleckiej. Niesłusznie, jak twierdzą, bo jedyne, co można im zarzucić, to „stanie na straży sprawiedliwości” i udział w procesie zmian w sądownictwie, by było „bardziej uczciwie i transparentnie”.

Czytaj też: Sędziowie hejterzy pod ochroną Sejmu?

Dobry wyrok dla wolności słowa

Sędzia Iwona Konopka uznała w piątek 27 maja, że redaktor Siedlecka miała prawo korzystać z artykułów innych mediów i na ich podstawie stworzyć własną opinię. Mimo że w jednym z nich znalazła się informacja powielona przez Siedlecką, która zdaniem sądu była nadmiarowa, to czyn dziennikarki miał niską szkodliwość społeczną. W ocenie sędzi tzw. afera hejterska jako fakt medialny wywołała słuszne oburzenie społeczne, a reakcja prasy była stosowna.

To dobry wyrok dla wolności słowa w Polsce – komentowała Ewa Siedlecka. – Dzięki niemu ocalały standardy dziennikarskie. Sąd uznał, że dziennikarze mają prawo korzystać z wiedzy pochodzącej z przestrzeni publicznej. Wyrok sądu pierwszej instancji to podważał, wprowadzając efekt mrożący dla dziennikarzy. Co prawda afera hejterska nie została wyjaśniona, sąd nie chciał dochodzić prawdy w tej sprawie, ale myślę, że i na to przyjdzie czas.

Wyrok jest prawomocny. Oskarżyciele nie mają prawa się od niego odwołać, mogą jedynie wnieść o kasację do Sądu Najwyższego.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną