Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Odc. 7. Krew i honor piłkarskiej Odry

Nacjonalistyczne Opole. Odc. 7. Krew i honor piłkarskiej Odry

Odra Opole Odra Opole Michał Grocholski / Agencja Gazeta
Piłkarscy chuligani i światowa gwiazda brunatnej muzyki, śledztwo ABW i promocja w pisowskich mediach – a w tle „międzynarodówka białej rasy”, czyli ostatni odcinek opolskiej części nacjonalistycznej geografii Polski.

Po latach upadku powoli podnosi się piłkarski klub Odra Opole. Dzięki protekcji opolskich polityków obozu PiS znajdują się nowi sponsorzy, w większości spółki skarbu państwa. Odra będzie mieć też nowy stadion – ma zostać wybudowany do końca 2024 r. i kosztować 208,7 mln zł. Przyjrzyjmy się, kto trzęsie trybunami i jakie środowiska znaczą tam najwięcej.

Czytaj też: Naziole i inni fanatycy. Jak wygląda polska skrajna prawica

Missisipi Odra Opole

Złoty czas Odra Opole przeżywa od lat 50. do końcówki 70. Na mecze zjeżdża cała okolica, stadion i pobliskie dachy czy drzewa pełne są kibiców. Gazety piszą o 20-tysięcznej widowni. Pojawiają się też pierwsi szalikowcy. Na Ziemie Odzyskane przenoszą się dawne konflikty z Kresów Wschodnich. Opolscy niebiesko-czerwoni kontynuują tradycje lwowskiej Pogoni, Śląsk Wrocław innego klubu ze stolicy Galicji Wschodniej – Czarnych. Ostry konflikt między chuliganami obu zespołów trwa do dziś. W końcówce PRL piłkarska pozycja Odry słabnie. W latach 90. zespół ląduje w III lidze.

W tym czasie na stadionach w całej Polsce coraz bardziej widoczni stają się skinheadzi. Ekonomiczne turbulencje transformacji, duże bezrobocie i upadek przemysłu produkują rosnącą grupę wściekłej młodzieży, która widzi swój brak perspektyw. W takim środowisku łatwo zapuszczają korzenie radykalne ideologie. Opustoszałe trybuny dołującej w tabelach Odry opanowują chuligani. Wśród nich zaś wybija się grupa, o której wprost można napisać: neonaziści.

Zespół może i dołuje, zalicza kryzys, ale chuligani stają się liderami zupełnie innej ligi i wygrywają kolejne ustawki. Agresywni skinheadzi z Opola stają się widoczni – zyskują sławę jako bezwzględni i skorzy do bójki. Kolejne mecze kończą się interwencjami policji. Sypią się kolegia, kilka osób trafia do więzienia.

Najbardziej agresywne są starcia z chuliganami Śląska. Wybijają się grupy Aryjscy Chuligani i Last Drakkar. We Wrocławiu ustawiają się na trybunach w żywą swastykę. Po meczu ze Śląskiem na ulicach Opola dochodzi do walk. Zniszczone zostają cztery radiowozy. Na stadionie wywieszona jest wielka flaga z napisem „Missisipi Odra Opole”. Po lewej stronie jest sztandar skonfederowanych stanów Południa USA z 1863 r., obok zakapturzony członek Ku Klux Klanu. Kolejna flaga ma napis „Aryjscy chuligani”.

Starcia z policją kończą kolejne mecze: w Bydgoszczy, Katowicach, Poznaniu i Wrocławiu. Kibice używają kamieni, policja gumowych kul i armatki wodnej. Chuliganów Odry widać regularnie na organizowanym przez neofaszystowski NOP Marszu Patriotów. Na jednym z meczów podczas symbolicznej minuty ciszy ku czci zmarłego premiera Tadeusza Mazowieckiego skandują: „Jednego Żyda mniej!”.

Czytaj też: Pogańscy bogowie, maczety i migranci. Kto broni granicy?

Dobrobyt białej rasy

Regularnie atakowani są również czarni piłkarze klubów z regionu. W Strzelcach Opolskich Aryjscy Chuligani w 30 atakują w jednej z restauracji kilku czarnych piłkarzy klubu LZS Piotrówka. Bandyci obrzucają ich wyzwiskami „czarnuchy” i „bambusy”, uderzają pięściami i butelkami. Jedną z nich zostaje trafiony w głowę kameruński zawodnik Éric Tala. Kiedy traci przytomność i osuwa się na ziemię, otrzymuje kolejne ciosy. Pobici zostają także m.in. pochodzący z Zimbabwe Andrew Tarukwasha i Shaun Musa Jenitala oraz Brazylijczyk Galdino. Hospitalizowanych jest dwóch graczy LZS Piotrówka.

Aryjscy Chuligani to nie tylko samodzielna grupka neonazistów, ale oczko w międzynarodowej siatce. Kluczowa okazuje się flaga, którą rozwieszają na jednym z meczów. To bardzo specyficzny czerwono-biało-czarny sztandar z gotycką czcionką układającą się w napis „Śląsk Opolski zawsze polski”. To kolory flagi Trzeciej Rzeszy, a ta konkretna wzorowana jest na logotypie organizacji Blood and Honour (Krew i honor). To nazistowska międzynarodówka o luźnej strukturze, analogicznej do ISIS i Al-Kaidy. Określa się jako „ogólnoświatowa panaryjska organizacja zajmująca się walką o przetrwanie i dobrobyt białej rasy”. Jej nazwa pochodzi od motta Hitlerjugend (niem. Blut und Ehre), członkowie głoszą „biały nacjonalizm”, „białą supremację” i „biały separatyzm”, czyli nazizm, rasizm i apartheid.

Dla połączenia tego środowiska z miejscowymi kibolami kluczowy jest rekonstruktor i budowlaniec, a po godzinach od wielu lat lider miejscowych chuliganów stadionowych Krzysztof F., ps. „Fornal”. Ma na koncie wyroki za pobicie i jest stałym gościem imprez tej siatki. Bywa również w Londynie na meczach Chelsea London i jest sympatykiem grupy Head Hunters, zrzeszającej neonazistowskich kibiców tego klubu. Także jego syn Patryk F. ma już na koncie pobicie. Wraz z trójką znajomych zaatakował czarnego piłkarza Odry Senegalczyka Papę Sambę Ba.

Czytaj też: Brunatne Podhale. Fajne chłopaki, ideologiczne i narodowościowe

Od Konkwisty przez Monar po Obłęd

Piłkarscy chuligani to tylko jedna z głów opolskiego Krew i Honor. Inne są dużo bardziej widoczne i znane, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Tu przeniósł się trzon dawnej Konkwisty 88, czyli zespół Obłęd. Dziś muzycy zmagają się z prokuratorskimi oskarżeniami o promocję ustroju faszystowskiego. Przyjrzyjmy się, co ściągnęło na nich zainteresowanie ABW.

Kiedy wyrosła ze środowiska pierwszych polskich neonazistowskich skinheadów dolnośląska Konkwista rozpadała się na przełomie lat 90. i zerowych, niewielu sądziło, że jej muzycy kiedyś się jeszcze spotkają. Część, jak Robert O., ps. „Kadi”, wróciła do dawnych projektów, jak neonazistowski Nowy Ład. Konkwista jednak rozpadła się przede wszystkim przez narkotyki. Gitarzysta Wojciech M., ps. „Czerwony”, zaczął brać heroinę, leczył się długo w Monarze, a później pracował w punkcie tej organizacji w Częstochowie, gdzie rozdawał czyste strzykawki uzależnionym i prowadził zajęcia terapeutyczne.

W międzyczasie Kadi przeniósł się pod Opole, gdzie założył z sukcesami firmę budowlaną (stawia wiadukty i mosty). Kiedy jednak Czerwony na dobre uwolnił się od heroiny, dawni koledzy postanowili wrócić do grania. Do pomocy wzięli perkusistę Nowego Ładu Pawła K. i zaczęli występować jako Odwet 88. Dwie ósemki to dwie ósme litery alfabetu – HH, w neonazistowskim kodzie skrót od „Heil Hitler!”. Oficjalnie zespół nie ma nic wspólnego z nazizmem, a za tego typu „insynuacje” grozi sądem. Z kim więc w Polsce i w świecie koncertują opolscy muzycy?

Czytaj też: Brunatny Dolny Śląsk. Historia Dzikiego i Słowika

Biali internacjonaliści

Im dalej od Polski, tym mniej Obłęd kryje się ze swoimi ideologicznymi sympatiami. W Londynie wraz z Fornalem i kolegami z dolnośląskiej sekcji Krew i Honor bywają regularnie na meczach, utrzymując bliskie kontakty ze środowiskiem neonazistowskich kibiców Chelsea Londyn – Head Hunters. Uczestniczą też w memoriałach innej tragicznie zmarłej ikony neonazizmu – założyciela Blood and Honour Iana Stuarta Donaldsona. Grali nawet na organizowanej w Londynie „urodzinowej imprezie” Adolfa Hitlera z muzykami najważniejszych zespołów sceny neofaszystowskiej: No Remorse i Screwdriver, wykonując utwory Konkwisty.

W Czechach wystąpili z innymi skinheadzkimi kapelami na skrajnie prawicowym festiwalu Patriot Rock. Mieli grać na ukraińskim Fortress Europe i węgierskich Dniach Honoru. Na pierwszy nie dojechali, zostali zatrzymani na granicy. Mieli towarzyszyć na scenie zespołowi Blue Eyed Devils, którego jeden z muzyków Wade Page dokonał kilka lat wcześniej rasistowskiego ataku na świątynię Sikhów w Oak Creek w stanie Wisconsin. Zabił osiem osób. Gdy został otoczony przez policję, popełnił samobójstwo. Ten drugi festiwal, upamiętniający żołnierzy Wehrmachtu i Waffen SS broniących Budapesztu przed wojskami ZSRR, w ostatniej chwili wstrzymały węgierskie władze.

W innych krajach poszło im lepiej, bo koncertowali na imprezach środowiska Krew i Honor m.in. we Francji, Finlandii, Włoszech i Serbii. Ich utwór znalazł się też na międzynarodowej składance w hołdzie greckiemu neofaszystowskiemu Złotemu Świtowi, razem z kawałkami rosyjskiego Kolovratu, ukraińskiej Sokyry Peruna, białoruskiego Molota i estońskiego PWA (Preserve White Aryans).

Czytaj też: Powtórka z lat 30. Jak skrajna prawica przejmuje obóz władzy

Obłęd po polsku

Także w Polsce Obłęd stanowi kluczowy element lineupu imprez Krew i Honor. Zagrali m.in. na kilku memoriałach odbywających się ku pamięci zmarłego w wypadku Mariusza Szczerskiego, ps. „Szczery”, wokalisty innej neonazistowskiej legendy – zespołu Honor. W Gdańsku wystąpili w pubie Wolne Miasto, miejscu spotkań chuliganów Lechii Gdańsk, i na festiwalu organizowanym przez wspierającą ekstremizm firmę odzieżową Gungnir.

Jej właścicielem jest Grzegorz H., ps. „Śledziu”, po godzinach lider bojówki chuliganów Lechii Gdańsk, z łącznie prawie 14 latami osadzenia na koncie. Ma on na ciele wytatuowanych pięć swastyk, wielki krzyż celtycki, wizerunek Hitlera i motto SS: Meine Ehre heißt Treue (niem. „Moim honorem jest wierność”). Na meczach Lechii regularnie pojawiały się przez lata sztandary z wizerunkiem Rudolfa Hessa i „rycerzy” Ku Klux Klanu. Muzycy Obłędu są także zaprzyjaźnieni z byłym nazistowskim skinheadem Olgierdem L., ps. „Olo”, określanym przez media liderem trójmiejskiego środowiska przestępczego.

Na Dolnym Śląsku zespół regularnie występował także w imprezach organizowanych przez lokalną odnogę Krew i Honor, której liderzy Piotr G., ps. „Dziki”, i Krzysztof S., ps. „Słowik”, niedawno usłyszeli zarzuty w procesie o promocję ustroju faszystowskiego. Obłęd koncertował tam m.in. z niemieckim Strafmass, którego muzycy byli przez niemieckich antyfaszystów wiązani z serią napadów na mieszkania imigrantów w Bremie, czy estońskim PWA, którego płyta zaczyna się nagraniem przemówienia Hitlera, a jej okładkę zdobi wizerunek Rudolfa Hessa.

Inny zespół dzielący dolnośląską scenę z Obłędem, ukraińska Sokyra Peruna, Hessowi zadedykował całą płytę. Dla śląskiej sekcji Krew i Honor wystąpili w Czechowicach-Dziedzicach na imprezie pod hasłem „Wspieramy braci w Serbii, olewamy albańską modę – Kosowo jest serbskie”. Jak można było przeczytać na neonazistowskich blogach, impreza była „poprzedzona zamkniętym party dla sympatyków różnych koncepcji Adolfa Hitlera”.

Czytaj też: Skąd prokremlowski nacjonalista wziął się w Cytadeli

Obłęd patriotyczny

Obłęd nie działa tylko w brunatnym getcie, ale wielokrotnie występował dla publiczności, która lubi określać się jako patriotyczna i deklaruje, że nie ma nic wspólnego z neonazizmem. Grali na obu dużych nacjonalistycznych festiwalach, które jeszcze do niedawna odbywały się regularnie w Polsce: Ku Niepodległej i Orle Gniazdo.

Ten pierwszy organizowało nacjopogańskie Stowarzyszenie na Rzecz Tradycji i Kultury Niklot. Do 2018 r. towarzyszył Marszom Niepodległości, był reklamowany i wspierany przez Ruch Narodowy, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, patronatem obejmował go nieoficjalny organ polityczny wszechpolaków „Polityka Narodowa”. Zespoły nacjonalistyczne mieszały się tam na scenie z filarami europejskiego Krew i Honor, jak francuski Lemovice czy węgierski Fehér Törvény.

Na warszawskiej Woli, w klubach „Metal Cave”, „Latający Holender”, „Steel Roses” i „Rockstage by Club Rock”, z uczestnikami Marszu Niepodległości bawili się neonaziści z całej Europy, jak wymienieni już członkowie polskiej siatki Krew i Honor czy francuski rzecznik CasaPound Italia Sebastien de Boëldieu, ps. „Sebastien Wspaniały”, fiński zawodnik MMA Niko Puhakka, a także wokalista rosyjskiego zespołu Kolovrat Dmitrij Plechanow, ps. „Sadko”. Całości zaś patronowała wytwórnia muzyczna Strong Survive Records należąca do Krzysztofa K. z Lublina. Właściciel SS-Records od wielu lat jest obiektem zainteresowania ABW ze względu na związki z Krew i Honor, ich bojówką Combat 18 (Combat Adolf Hitler) i rasistowskim kościołem Ruch Twórczości (daw. Kościół Twórcy, ang. The World Church of the Creator).

Obłęd był gwiazdą także kolejnego nacjonalistycznego festiwalu muzycznego – Orle Gniazdo, na którym również mieszają się środowiska narodowców i neonazistów. Organizatorem tej imprezy byli bowiem członkowie stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, kierowanego przez Mateusza S., ps. „Sitas”, i Jacka Lanusznego, byłego asystenta posła Konfederacji Roberta Winnickiego i kandydata Ruchu Narodowego na posła ze Śląska.

Organizacja stała się słynna po reportażu TVN, w którym pokazano jej członków urządzających w 2017 r. w lesie pod Wodzisławiem Śląskim „urodziny Adolfa Hitlera”. Dziennikarze „Superwizjera” ukrytymi kamerami zarejestrowali tam m.in. ołtarzyk ku czci dyktatora Niemiec, flagi III Rzeszy, płonącą wielką drewnianą swastykę, a członkowie stowarzyszenia występowali w mundurach Wehrmachtu i SS, wznosili toasty „za Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę”. Po publikacji nagrań przed sądem stanęło sześciu uczestników imprezy, w tym Mateusz S., a w 2019 Sąd Rejonowy w Gliwicach przychylił się do wniosków prokuratora i starosty wodzisławskiego i rozwiązał stowarzyszenie.

Opolski Obłęd wystąpił także na platformie podczas Marszu Patriotów organizowanego przez neofaszystowskie Narodowe Odrodzenie Polski we Wrocławiu 11 listopada 2015 r., a ich utwór „Bo tu jest Polska” był w 2013 nieoficjalnym hymnem warszawskiego Marszu Niepodległości. Grali też na 80-leciu ONR w Łodzi i dla organizacji Mariana Kowalskiego Narodowcy RP w Lublinie. Jednocześnie ich działalność zaczęła przenikać do głównego nurtu za pośrednictwem prawicowych mediów. Nagłośnieniem ich występów zajmował się pracownik Radia Wnet i szef działu kultura portalu Wmeritum.pl Marek Gralewski. Przeprowadził on wywiad z muzykami Obłędu, w którym wprost mówią o dawnym graniu w neonazistowskich zespołach.

Obłęd nie stroni też od występów w rodzinnym Opolu i okolicach. Wraz z innymi związanymi ze sceną neonazistowską zespołami grał na Śląsku Opolskim m.in. w 2009, 2011 i 2015 r. Na tym ostatnim występie, w dyskotece Strefa-1 w Komprachcicach, zebrała się cała „elita” polskiej sekcji Krew i Honor: wspomniany Olgierd L., ps. „Olo”, z Gdańska, kierujący dolnośląskim odgałęzieniem „panaryjskiej” międzynarodówki Krzysztof S. i Piotr G., łącznik z hiszpańską neofaszystowską Democracia Nacional Szymon P., były ochroniarz Konkwisty 88, ważna postać dla lubelskich neonazistów Wojciech C., ps. „Ciepły”, i szef bojówki Odry Opole Fornal, a także goście z zagranicy.

Najważniejszym z nich był Niko Puhakka. To zawodnik MMA, jeszcze do niedawna wytatuowany w krzyże celtyckie, runy i napis Blood and Honour, uważany za łącznika pomiędzy fińskimi i polskimi ekstremistami. Dawne wzory już zatatuował, ale cały czas pokazuje się w koszulkach z logo Krew i Honor. To stały gość w Polsce. Prowadził seminaria dla warszawskich autonomicznych nacjonalistów, uczestniczył w ich turniejach i miał prowadzić odwołane w ostatniej chwili szkolenia dla ONR. W Opolu Puhakka śpiewał z „Kadim” na scenie. Nie powinno to dziwić. Panowie są bardzo blisko, do tego stopnia, że Fin był zaproszony na ślub wokalisty Obłędu, odwiedzał muzyków zespołu w ich domach.

Czytaj też: Brunatny Dolny Śląsk. Aryjska brać ponad granicami

Epilog. Obłęd trwa

W ostatnich kilku latach Obłęd z gwiazdy neonazistowskich festiwali zmienił się w oskarżonych, a nazwiska członków grupy skurczyły się do inicjałów. W 2019 r. funkcjonariusze ABW wkroczyli i dokonali przeszukania domu „Kadiego”. To efekt wspólnej akcji agencji i policji z 21 kwietnia 2018 r. Tego dnia w Dzierżoniowie na Dolnym Śląsku miał się odbyć międzynarodowy koncert z okazji urodzin Hitlera. Służbom udało się do niego nie dopuścić.

Wszystkie zarzuty postawione członkom Obłędu dotyczą organizowania i uczestnictwa w koncertach zespołów neonazistowskich, w trakcie których podejrzani mieli publicznie propagować faszystowski ustrój państwa oraz nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych – tłumaczył Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Grozi za to do dwóch lat więzienia. Proces trwa. Członkowie zespołu pozostają na wolności, kontynuują polityczną działalność.

W tym samym czasie dzięki protekcji swojego byłego trampkarza Patryka Jakiego Odra Opole zyskała sponsorów w państwowych spółkach. Powoli awansuje do wyższych lig. Kibice organizują „bieg wyklętych”, znikają z ich szeregów powoli ewidentni neonaziści. Nacjonalizm wlewa się szerokim strumieniem do głównego nurtu. Ziarno, jakie posiało Krew i Honor, zaczyna wschodzić. A Obłęd trwa i gra koncerty.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną