Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Kraj

Jarosław Mądry? Co prezes PiS opowiada podczas objazdu kraju

Jarosław Kaczyński na spotkaniu w Gnieźnie, 24 lipca 2022 r. Jarosław Kaczyński na spotkaniu w Gnieźnie, 24 lipca 2022 r. Rafał Pozorski / Agencja Wyborcza.pl
Kluczem retorycznym swojego przemówienia Jarosław Kaczyński uczynił przewrotność, czyli przypisywanie własnych cech oponentom. Czy prezes PiS naprawdę wierzy w to, co opowiada?

W czasach największej świetności Rusi Kijowskiej panował nad Dnieprem wielki książę Jarosław, zwany Mądrym. To na jego cześć od tysiąca lat rodzice nazywają swoje dzieci Jarosławami. Imię to nie byle jakie, bo kojarzy się z dwiema wspaniałymi rzeczami: wiosną i mądrością. Czy Jarosław Kaczyński podołał wyzwaniu, jakie niesie jego piękne imię? Cóż, posłuchajmy i oceńmy wedle własnego rozumu.

Wynurzenia osobliwego starszego mężczyzny

Mówiąc już całkiem serio, to trochę śmieszne, a trochę jednak straszne tak słuchać bądź czytać wynurzenia osobliwego starszego mężczyzny, który ma dość szczególne wyobrażenia o świecie, osobiste uprzedzenia i ograniczenia. W połączeniu z wpływami ze strony kilku osób, z którymi się spotyka, wytwarzają prywatny światopogląd oraz zestaw prywatnych urazów i ambicji – a wszystko to razem w zasadniczy sposób determinuje nasze życie. Bo akurat tak się złożyło, że ten pan sprawuje na wpół dyktatorską władzę w naszym kraju.

Cóżeśmy uczynili, że rządzi nami akurat ktoś, kto w zdecydowanie mniejszym stopniu niż większość Polaków orientuje się w realiach życia – od codziennych zakupów począwszy, na wychowaniu dzieci kończąc? Samotnicy, odludki i inne osoby słabo przystosowane do powszechnych aktywności i rutyn mogą być wspaniałymi artystami, filozofami, a nawet uczonymi. Kant jest tego doskonałym przykładem. Ale czy mogą być dobrymi politykami? Wątpliwe.

Ostatnio mamy wiele okazji, aby zapoznawać się ze światopoglądem Jarosława Kaczyńskiego, jako że ruszył w Polskę w ramach osobliwej „prekampanii” wyborczej. PiS spada w sondażach, ryzyko porażki rośnie wraz z postępem czasu i cen, więc prezes wymyślił reorganizację partii, ściągnięcie cugli i objazd po kraju. Spotyka się niby to z wyborcami, a tak naprawdę z kadrami partyjnymi, dzieląc się z nimi, zwyczajem starych przywódców, przemyśleniami o ludziach i świecie.

Czytaj też: Morawiecki tłucze ryczące jelenie. Jak blisko jest dymisji premiera?

Czy Kaczyński przekona młodzież?

W niedzielę 24 lipca w Gnieźnie Kaczyński narzekał na młodzież, która to „jest pod bardzo wielkim wpływem smartfonów, mówiąc w przenośni”. Zapowiedział „wielkie kontrakcje” wobec młodych ludzi, których – jak przyznał – trudno będzie przekonać do PiS, lecz sprawa nie jest całkiem przegrana. Młodzież jest różna i trzeba będzie docierać do niej różnymi drogami, lecz w szczególny sposób należałoby wykorzystać „motyw patriotyczny”, stawiając jej za wzór bohaterskich Ukraińców.

Cóż, z pewnością młodzież, którą podgląda nocami Kaczyński zza szyb swojej limuzyny (sam podsunął nam taki obrazek), nie szuka w smartfonach przekazów dnia cynicznych piarowców PiS ani nawet nie sprawdza, co takiego sądzi na jej temat Kaczyński (albo Donald Tusk). „Na patriotę” łowić może prędzej Konfederacja niż partia Kaczyńskiego, która kojarzy się raczej z fałszywym patosem, pychą i koniunkturalnym klerykalizmem, a nie z żołnierską odwagą, poświęceniem i szczerą miłością do ojczyzny. Żadna patriotyczna ani inna propaganda nie sprawi, że PiS stanie się dla młodych ludzi „cool”. Ta sprawa jest przegrana. Wie to sam Kaczyński, który powiedział w Gnieźnie ni mniej, ni więcej: „mam wrażenie, daj Boże, że nieprawdziwe, że niewielu z nich [tj. młodych] przekonamy”.

Swoją drogą, czy Kaczyński naprawdę ma jakiś pogląd i program? Czy naprawdę w coś wierzy, kogoś na serio do czegoś przekonuje? Czy gdyby był człowiekiem ideowym, odsyłałby swoich wierzycieli do sądów, hodowałby Antoniego Macierewicza, pastwiącego się nad ofiarami katastrofy smoleńskiej, miałby służby nielegalnie podsłuchujące osoby publiczne, prowadziłby cyniczną politykę powstrzymywania restrykcji pandemicznych kosztem tysięcy zgonów, których można było uniknąć? To paskudne doświadczenie: patrzeć, jak człowiek cyniczny i bezwzględny zgrywa nieszkodliwego starszego pana o dobrym sercu i szczerych intencjach.

Czytaj też: Kaczyński odchodzi. Ziobro triumfuje, Morawiecki osłabiony

Partia zewnętrzna wobec Polski? Raczej PiS

Zapiekłość i wrogość dają znać o sobie mimo wszystko znacznie częściej niż łagodność i poczciwość, będące również jakąś częścią osobowości Kaczyńskiego. W ostatnim czasie słyszeliśmy wiele pełnych nienawiści wypowiedzi na temat Niemiec. W zeszłą sobotę w Kórniku prezes PiS po raz kolejny ujawnił swoją obsesję na punkcie tego kraju oraz rzekomej służebności Donalda Tuska względem interesów niemieckich. Tym razem brzmiało to tak: „To, co wyprawia w Polsce tzw. opozycja totalna, to jest zjawisko zupełnie w świecie niespotykane, to jest rzecz zupełnie niebywała. Oni bardzo często reprezentują tu niemieckie interesy i pokazują na Zachód, na Niemcy jako na wzór”. Na tym nie koniec. Powołując się na słowa de Gaulle’a na temat komunistów, stwierdził, że „PO to jest partia zewnętrzna wobec Polski, wobec polskich interesów”.

Pomijając już zupełną absurdalność tych oszczerstw, warto zauważyć, że metafora zewnętrzności, sugerująca zdradę najbardziej żywotnych interesów narodowych, jak ulał pasuje do PiS. To właśnie PiS, wbrew polskiej racji stanu, utrzymuje chroniczny konflikt Polski z Unią Europejską, a odmawiając uznania elementarnych wartości UE i prowadząc zajadłą wojnę z sędziami niepokornymi wobec władzy, naraża nas na utratę gigantycznych kwot w ramach Krajowego Planu Odbudowy. I choć z całą pewnością jest to po myśli Rosji i dokonuje się z dużym wsparciem rosyjskiej agentury, nazwanie PiS „partią zewnętrzną” byłoby wyrazem marzycielstwa. Niestety, PiS wyrósł na polskim, do bólu polskim łonie. Jest zjawiskiem ze wszech miar wewnętrznym, istną kontrrewolucją wobec świata liberalnej demokracji i nowoczesności w ogóle.

Czytaj też: Kaczyński pojechał w Polskę, reporter „Polityki” pojechał za nim

Prezes „tuneluje”?

Kluczem retorycznym swojego przemówienia uczynił Kaczyński przewrotność, czyli przypisywanie własnych cech oponentom. Oto rządy PO oznaczać będą „chaotyczną dyktaturę”, bo to jest środowisko skrajnie antydemokratyczne, mające za nic zasady praworządności i wartości europejskie, znane ze stosowania przemocy w polityce oraz niebywałych afer. Czy Kaczyński wierzy w to, co mówi? Czy nienawiścią do Tuska zagłusza wyrzuty sumienia? A może po prostu „tuneluje”, czyli wypiera ze świadomości brutalne fakty o wszechogarniającym zepsuciu swojego środowiska politycznego?

Różnie z tym może być, niemniej z pewnością każda ostrzejsza wypowiedź polityka opozycji albo dywagacja na temat specjalnych środków, jakie być może okażą się niezbędne, aby przywrócić w Polsce rządy prawa po upadku PiS, dostarczają Kaczyńskiemu paliwa do jego nienawistnych tyrad. Sam chciałbym wiedzieć, czy on w ogóle rozumie, że Julia Przyłębska została prezesem Trybunału Konstytucyjnego z rażącym naruszeniem procedur i sprawa usunięcia jej z urzędu bynajmniej nie jest wymysłem żądnych odwetu politycznych wrogów, lecz konkretnym problemem prawnym? Wcale nie jest wykluczone, że ktoś będzie ją z siedziby TK wyprowadzał, do czego szyderczo w swoim przemówieniu Kaczyński nawiązał.

Prezes PiS zamierza odwiedzić 94 nowo powstałe okręgi partyjne. Będziemy mieli jeszcze wiele okazji słuchać, podziwiać i komentować jego wystąpienia, zastanawiając się nad jego kondycją psychiczną, jego światopoglądem, jego uprzedzeniami i złudzeniami. Bo jak na razie wszystko, co siedzi w głowie tego człowieka, ma znaczenie dla naszego życia. Życzę nam, żebyśmy jak najszybciej przestali mieć powody, by śledzić wypowiedzi naszego Jarosława Mądrego.

Czytaj też: Czarowanie rzeczywistości

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną