Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Juszczyszyn wygrywa w Strasburgu. Trybunał o „ukrytym celu” władzy PiS

Sędzia Paweł Juszczyszyn Sędzia Paweł Juszczyszyn Arkadiusz Stankiewicz / Agencja Wyborcza.pl
Trybunał Praw Człowieka uznał trzy z czterech zarzutów sędziego Pawła Juszczyszyna, w tym naruszenie prawa do bezstronnego sądu ustanowionego ustawą.

Sędzia Paweł Juszczyszyn, który za doprowadzenie do ujawnienia list poparcia do neo-KRS zapłacił odsunięciem od orzekania i obcięciem uposażenia, wygrał przed Trybunałem Praw Człowieka. Państwo ma mu zapłacić zadośćuczynienie w wysokości 30 tys. euro (wystąpił o 75 tys.).

Ma też satysfakcję moralną: Trybunał w Strasburgu uznał, że był przez polskie władze szykanowany za rzetelne wykonywanie obowiązków. Jednak najważniejszy cel jego skargi, czyli uznanie Izby Dyscyplinarnej w SN za twór bezprawny, niebędący sądem, się zdezaktualizował. Trybunał wydał wyrok, gdy Izby już nie ma. Jest nowa: Odpowiedzialności Zawodowej, ale jej dwa lata temu sędzia Juszczyszyn zaskarżyć nie mógł. A Trybunał nie wypowiedział się w wyroku o ewentualnych podobieństwach między starą i nową Izbą. Choć wady Izby Dyscyplinarnej – jej członkowie wskazani zostali przez neo-KRS, która nie jest organem niezależnym od władzy politycznej – są aktualne także w stosunku do Izby Odpowiedzialności Zawodowej. W IOZ większość sędziów pochodzi z nominacji neo-KRS.

Trybunał uznał trzy z czterech zarzutów sędziego Juszczyszyna:

• naruszenie prawa do bezstronnego sądu ustanowionego ustawą (art. 6) – bo Izba Dyscyplinarna powołana była z rekomendacji uzależnionego od władzy organu (neo-KRS) i nie spełniała warunków takiego sądu.

• naruszenie prawa do życia prywatnego (art. 8) przez odsunięcie od orzekania i uniemożliwienie aktywności zawodowej.

• naruszenie zasady, że prawa i wolności z konwencji mogą być ograniczane tylko dla celów zgodnych z konwencją (art. 18) – tu szykanowano sędziego nie za naruszenie prawa, a za jego obronę.

Trybunał odrzucił skargę na naruszenie prawa do ochrony własności w postaci obcięcia uposażenia o 40 proc. Nie dopatrzył się też naruszenia prawa do swobodnego dysponowania swoim mieniem.

„W niniejszej sprawie skarżący został zawieszony za wydanie decyzji sądowej, na mocy której zamierzał sprawdzić, czy sędzia pierwszej instancji został powołany zgodnie z prawem i czy spełniał wymóg niezawisłości. (…) Trybunał stwierdza, że uznanie, jak uczyniła to Izba Dyscyplinarna, że taka decyzja stanowiła przewinienie dyscyplinarne, które uzasadniało zawieszenie w obowiązkach, należy uznać za sprzeczne z podstawowymi zasadami niezawisłości sędziowskiej i rządów prawa” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. I dalej Trybunał przyznaje rację argumentom Juszczyszyna, że „ukrytym celem” władzy było odstraszenie sędziów od obrony praworządności przez kwestionowanie powołań z udziałem neo-KRS. A więc cel ukarania był niezgodny z wartościami chronionymi przez konwencję.

Powołując się na sprawę Reczkowicz, Trybunał stwierdza, że „decyzja o zawieszeniu skarżącego została wydana przez organ, który nie może być uznany za sąd”. I dalej: „naruszenie prawa krajowego, wynikające z nieprzestrzegania zasady podziału władz i niezawisłości sądownictwa, w sposób nieodłączny splamiło kwestionowaną procedurę powoływania sędziów, ponieważ w konsekwencji tego naruszenia rekomendacja kandydatów na sędziów do Izby Dyscyplinarnej – warunek sine qua non powołania przez Prezydenta RP – została powierzona KRS, organowi, który nie posiadał wystarczających gwarancji niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Procedura powoływania sędziów, która ujawniała nadmierny wpływ władzy ustawodawczej i wykonawczej na powoływanie sędziów, była per se niezgodna z art. 6 § 1 Konwencji”.

Tak więc jasno z uzasadnienia tego wyroku wynika, że tak jak Izba Dyscyplinarna nie spełniała kryteriów „sądu” w rozumieniu konwencji, tak z tych samych powodów nie spełnia ich Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Tyle że Trybunał tej nazwy nie wymienia.

Sądy, które sądami nie są

To, że IOZ przez sposób swojego powołania nie spełnia kryteriów „sądu”, wynika nie tylko z orzecznictwa Trybunału Praw Człowieka, ale i z orzeczenia TSUE w sprawie polskiej procedury dyscyplinarnej wobec sędziów. Sędziowie, którzy teraz sądzeni są przez nową Izbę, też podnoszą ten argument. I żądają wyłączenia neosędziów ze składu sądzącego ich sprawy lub – jak np. sędzia Piotr Gąciarek – kwestionują proces wyboru członków tej Izby: arbitralną decyzją prezydenta i spośród wylosowanych sędziów.

Paweł Juszczyszyn został w maju przywrócony do pracy, gdy Izba Dyscyplinarna (może na zachętę do podpisania umowy o KPO?) uznała, że przewlekłość jego sprawy dyscyplinarnej (która przez dwa lata praktycznie się nie toczyła) nie pozwala na dalsze niedopuszczanie go do orzekania. Nie oznacza to, że w przyszłości prezes jego sądu (i członek neo-KRS) Maciej Nawacki nie odpowie za niedopuszczanie Juszczyszyna do sądzenia mimo prawomocnego wyroku o przywróceniu go do pracy.

Sędzia Juszczyszyn nie powrócił też do swojego wydziału – cywilnego. Został przeniesiony bez zgody do wydziału rodzinnego. To nowa forma szykan. Takie przymusowe przenoszenie sędziów bez realnej potrzeby orzeczniczej zostało uznane w sprawie sędziego Waldemara Żurka przed TSUE za naruszenie unijnej zasady ochrony niezawisłości sędziowskiej.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną