Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Sojusz PSL i Hołowni w sondażach. Sukces czy porażka?

Szymon Hołownia (Polska 2050) i Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) Szymon Hołownia (Polska 2050) i Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Z jednej strony koalicja „trzeciej drogi” nie osiągnęła w badaniach nawet tymczasowych wzrostów. Z drugiej – w powyborczych układankach będzie niemożliwa do pominięcia.

Istnieją dwa powody, dlaczego partie tworzą koalicje. Jednym z nich jest manewr ofensywny, próba zdobycia nowych wyborców poprzez stworzenie większej formacji, która może konkurować o głosy poza niszowymi elektoratami – ze względu na większą wiarygodność jako znacząca siła. Drugi powód ma w dużej mierze charakter defensywny – chodzi o połączenie sił, żeby złagodzić skutki działania systemów wyborczych, które faworyzują większych graczy, lub zabezpieczyć się przed ryzykiem spadku poniżej progu wyborczego.

Czytaj też: Trwa wyborcza bitwa na partyjne mity. Na razie remis

Obrona i atak

W przypadku Polski 2050 i PSL istniały zarówno dobre ofensywne, jak i defensywne powody. Po stronie defensywnej PSL przez większość ostatniej kadencji oscylował wokół progu. W kolejnych wyborach ludowcom zawsze udawało się wykorzystać swoje znaczne rezerwy organizacyjne, aby w ostatniej chwili wyciągnąć z worka dodatkowe kilka punktów procentowych. Jednak wtargnięcie PiS (i potencjalnie także AgroUnii) do elektoratu wiejskiego budzi poważne wątpliwości, czy PSL może liczyć na powtórzenie tej sztuczki.

Tymczasem Polska 2050 spadła z tymczasowej pozycji drugiej co do wielkości formacji w pierwszej połowie 2021 r. do jednocyfrowych wyników w kwietniu 2023, a brak pewności co do istnienia zdyscyplinowanego elektoratu będzie budził obawy o ryzyko dalszego spadku. W tej sytuacji pakt o wzajemnej ochronie jest racjonalnym wyjściem dla obu stron.

.Ben Stanley/•.

Z drugiej strony istniały również solidne „ofensywne” powody do połączenia sił. Obie partie próbowały pozycjonować się jako alternatywa dla umiarkowanie konserwatywnych wyborców, którzy są zmęczeni polaryzacją towarzyszącą duopolowi PiS-KO. Głosowanie na małą formację oferującą „trzecią drogę” między dwiema głównymi siłami może nie wydawać się atrakcyjną propozycją dla wahających się wyborców, ale już perspektywa głosowania na większą koalicję, która ma też większe szanse na udział w przyszłej koalicji rządzącej, jest bardziej kusząca.

Czytaj też: Palikot, Petru. Kukiz, Hołownia. Klątwa 10-procentowców

Potencjalny kingmaker

Niezależnie od tego, która z tych dwóch motywacji leżała u podstaw utworzenia koalicji, miesiąc po jej ogłoszeniu nie ma dowodów sugerujących, że ofensywna koncepcja ma jakikolwiek wpływ na wyborców. Obecnie koalicja Polska 2050-PSL notuje ok. 14 proc., co oznacza, że nie poprawiła notowań w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Biorąc pod uwagę, że przed ogłoszeniem koalicji Polska 2050 miała 9 proc., a PSL 5 proc., jedynym wnioskiem, jaki można obecnie wyciągnąć, jest to, że decyzja o połączeniu sił nie wydaje się zniechęcać rdzennych zwolenników obu partii.

.Ben Stanley/•.

Być może bardziej problematyczne dla Polski 2050 i PSL jest jednak to, że ich obecny wspólny poziom poparcia jest nieco niższy niż łączny poziom poparcia dla obu partii na początku roku. Wynika to w dużej mierze z niższego poparcia dla Polski 2050 w tym okresie, ale budzi wątpliwości co do zdolności koalicji do zatrzymania spadku notowań partii Szymona Hołowni. Brak „nowego impulsu koalicyjnego” w postaci wzrostu poparcia – nawet tymczasowego – jest szczególnie niepokojący, bo sugeruje, że nie udało się dotrzeć do niezdecydowanych wyborców.

Zakładając, że koalicja będzie silniejsza w tych okręgach, w których PSL osiągnął dobre wyniki w 2019 r., i słabsza w tych, w których ich nie osiągnął, najbardziej prawdopodobną prognozą liczby mandatów jest 56, co oznacza, że byłaby to trzecia co do wielkości formacja w parlamencie. Dlatego może odegrać rolę kingmakera, biorąc pod uwagę, jak bardzo zrównoważony jest obecny scenariusz wyborczy.

Czytaj też: PiS zaorany przez zboże. Jak Kaczyński próbuje przekierować tropy

Kto w powyborczych koalicjach

Najbardziej prawdopodobną koalicją przy obecnych sondażach pozostaje PiS-Konfederacja, która miałaby 235 mandatów. Jednak dodatkowe bezpieczeństwo – zapewniane przez większą liczbę i mniej nieprzewidywalny charakter Polski 2050-PSL – mogłoby się okazać kuszące dla osłabionego PiS, zwłaszcza biorąc pod uwagę długoterminową perspektywę przyciągnięcia dotychczas lojalnych wyborców PSL.

Z drugiej strony wystarczyłby zaledwie 1–2-proc. wzrost poparcia dla KO, aby przechylić szalę z powrotem na stronę opozycji, tworząc okoliczności, w których Polska 2050-PSL byłaby niemożliwa do zignorowania jako partner koalicyjny.

.Ben Stanley/•.

Koalicja znalazła się zatem w dziwnym położeniu. Z perspektywy jej własnej strategii można powiedzieć jedynie, że nie poniosła wyraźnej porażki w dążeniu do konsolidacji baz poparcia obu partii. Jest jednak bardzo mało prawdopodobne, aby jakakolwiek decyzja o tym, która koalicja zostanie utworzona po wyborach, została podjęta bez uwzględnienia roli, jaką mogłaby w niej odegrać Polska 2050-PSL.

Czytaj też: Paradoks. Jest źle a władzy rośnie

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną