Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Polska chce przywrócić kontrole na granicy ze Słowacją. Tak PiS próbuje przykryć własne afery

Mateusz Morawiecki zapowiada kontrole na granicy ze Słowacją. Mateusz Morawiecki zapowiada kontrole na granicy ze Słowacją. Maciek Jazwiecki / Agencja Wyborcza.pl
Na jakiej podstawie pogranicznicy będą konstruowali listę „podejrzanych” środków transportu? Kontrole graniczne to sprawa poważna i powinny być dobrze przemyślane.

Premier Mateusz Morawiecki nakazał resortowi spraw wewnętrznych wprowadzenie kontroli na granicy polsko-słowackiej. Uzasadnił tę decyzję tak, jakby chodziło wyłącznie o wybory: „żeby nikt nam nie zarzucał również nieszczelności tej granicy”. Kto zarzuca obecnemu rządowi „nieszczelność” polskich granic? Z jednej strony opozycja, z drugiej Niemcy. Nasz zachodni sąsiad zapowiedział, że rozważy wprowadzenie kontroli na granicy z Czechami i Polską, którą uważa za rozsadnik niekontrolowanej migracji.

PiS szuka przykrywki

Obóz Kaczyńskiego atakuje Niemcy za sprowokowanie kryzysu migracyjnego pod rządami kanclerz Angeli Merkel. W trwającej kampanii wyborczej propaganda pisowska usiłuje przedstawiać Donalda Tuska jako wykonawcę polityki niemieckiej w Polsce. To rozpaczliwa próba przykrycia negatywnych skutków chaotycznej i podatnej na korupcję pisowskiej polityki migracyjnej. Nie tylko „afery wizowej”, lecz także sytuacji na granicy z Białorusią, ukazanej ostatnio w filmie Agnieszki Holland. W miniony weekend film obejrzało 130 tys. osób.

W obrębie Unii Europejskiej wyraźnie rośnie liczba niekontrolowanych imigrantów. Dotyczy to także Słowacji. Według tamtejszych danych rządowych liczba imigrantów, którzy nielegalnie wjechali do tego kraju, wzrosła rok do roku dziewięciokrotnie (27 tys.). Polska Straż Graniczna podała, że w tym roku zatrzymała na granicy z Czechami i Słowacją 544 takich migrantów (w zeszłym roku 122). Przenikają oni głównie tzw. szlakiem bałkańskim. Kontrole zapowiedziane przez Morawieckiego dotyczą transportu lądowego: busów większych i mniejszych, ciężarówek, autokarów, samochodów, „które – jak oświadczył premier – można podejrzewać o to, że tamtędy migrują nielegalni imigranci”. Niejasne to sformułowanie, bo na jakiej podstawie pogranicznicy będą konstruowali listę „podejrzanych” środków transportu? A przecież kontrole graniczne to sprawa poważna i powinny być dobrze przemyślane.

Czytaj także: Wielka afera wizowa uderza w kampanię PiS. Straszą i zapraszają

Unia chce się bronić przed nielegalnymi migrantami

Widać tu trzy problemy. Po pierwsze, skutki ekonomiczne wynikające z zakłócenia przez kontrole płynności transportu lądowego. Po drugie, skutki polityczne wynikające z podważenia zasady swobodnego przepływu osób i towarów w strefie Schengen. Nie tylko rząd Morawieckiego wprowadza kontrole graniczne w obawie przed niekontrolowaną migracją. Po ten środek sięgają Francja, Niemcy, Czechy, Austria, Dania, Norwegia. Sęk w tym, że kontrole graniczne, zwykle wyrywkowe, prawo europejskie dopuszcza w sytuacji poważnego zagrożenia zewnętrznego lub wewnętrznego, np. masowym atakiem terrorystycznym. Można mieć wątpliwości, czy obecne kontrole podpadają pod tę klauzulę. Z pewnością za to uderzają w prawa człowieka gwarantowane przez międzynarodowe konwencje. Każdy człowiek ma prawo szukać lepszego życia. Rzeczą służb państwowych i rządów, którym one podlegają, jest weryfikacja powodów, które podają, gdy przekraczają granice.

Tu zaczyna się na największy problem: niezdolność, a może i opór niektórych państw UE, w tym Polski pod rządami Kaczyńskiego, do wypracowania skutecznej wspólnej polityki unijnej w kwestii migrantów. Prawicowi populiści wykorzystują to do dezintegracji Unii. Brak skutecznych działań UE w tej sprawie zagraża jej jeszcze bardziej niż niekontrolowana migracja. W sobotę w Słowacji odbędą się wybory parlamentarne. Jeśli wygra je opozycyjna partia Smer populisty Roberta Ficy, nastąpi polityczne tąpnięcie w całym regionie, nie tylko w samej Słowacji. Fico zapowiada przerwanie dostaw broni dla Ukrainy i sprzeciwia się dalszym sankcjom na Rosję oraz przyjęciu Ukrainy do UE. Jego wygrana dodatkowo skomplikuje utrzymanie jedności UE w sprawie solidarności z napadniętą bezprawnie i brutalnie Ukrainą.

Szostkiewicz: Zboże i „niewdzięczni” Ukraińcy. PiS chodzi o wybory

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną