Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wygrają ci, którym bardziej zależy

. . Bartek Kiełbowicz / Polityka
Jeśli nie teraz, i tak kiedyś PiS straci władzę, ale wtedy nie będzie to już miało takiego wymiaru politycznego i moralnego jak pokonanie tej partii 15 października. Bo to teraz różnica pomiędzy ustrojem liberalnej demokracji, który chce przywrócić opozycja, a autorytaryzmem wyborczym, proponowanym przez rządzącą prawicę, jest wyraźna jak nigdy przedtem.

Trzecia kadencja PiS będzie oznaczać, że przywódca tej partii odniósł ostateczny sukces, że odejdzie z polityki już tylko na własnych warunkach, spełni swoje marzenie o „emerytowanym zbawcy narodu”, jak powiedział w wywiadzie sprzed 30 lat. Nie będzie można już z nim ani wygrać, ani go rozliczyć; odniesie finalne zwycięstwo. Jeśli nie teraz, i tak kiedyś PiS straci władzę, ale wtedy nie będzie to już miało takiego wymiaru politycznego i moralnego jak pokonanie tej partii 15 października. Bo to teraz różnica pomiędzy ustrojem liberalnej demokracji, który chce przywrócić opozycja, a autorytaryzmem wyborczym, proponowanym przez rządzącą prawicę, jest wyraźna jak nigdy przedtem. I być może jak nigdy potem.

Te wybory, wiemy o tym aż za dobrze, są dramatycznie nierówne. Partia władzy, inaczej niż opozycja, nie miała w kampanii żadnych ograniczeń finansowych. Ani etycznych. Przeciw opozycji, a zwłaszcza liderowi Koalicji Obywatelskiej Donaldowi Tuskowi, wykorzystano bez skrupułów przejęte przez partię media. W przekazach PiS i TVP Tusk był kreowany na zdrajcę narodu, pomawiany o spiskowanie z Niemcami i Rosją, obrzucany inwektywami. To przeciw niemu ogłoszono referendum, którego absurdalne, tendencyjne pytania miały przypominać wyborcom o dawnych „winach Tuska”. Wszyscy widzieliśmy, w jaki sposób rządowa telewizja manipulowała organizacją i przebiegiem jedynej transmitowanej w TVP debaty przedwyborczej.

Trzeba powiedzieć, że szef PO w tych skrajnie niesprzyjających okolicznościach – bez cienia wątpliwości pytania w „debacie” przygotowywał sztab wyborczy PiS – był opanowany, przekonujący i bezpośredni. Szczególnie na tle pobudzonego, wyrzucającego z siebie potok słów i oskarżeń Mateusza Morawieckiego – wystawionego przed kamery jako zastępca, namiestnik Jarosława Kaczyńskiego.

Polityka 42.2023 (3435) z dnia 10.10.2023; Temat na Wybory; s. 8
Reklama