Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Dużo emocji w Sejmie. Hołownia grozi wykluczaniem z obrad

Sejm RP Sejm RP Kancelaria Sejmu RP
W Sejmie wciąż sporo emocji – wrzasków, ataków, oskarżeń. Marszałek Hołownia grozi posłom wykluczaniem z obrad.
Mariusz Kamiński, Jarosław Kaczyński, Maciej Wąsik pod Sejmem, 7 lutego 2024 r.Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl Mariusz Kamiński, Jarosław Kaczyński, Maciej Wąsik pod Sejmem, 7 lutego 2024 r.

Piątkowe posiedzenie Sejmu zaczęło się emocjonalnie. Na mównicy pojawił się niestrudzenie wnioskujący o przerwę Jarosław Sachajko z Kukiz ’15, który zarzucił marszałkowi Hołowni, że projekty ustaw grzęzną w zamrażarkach. Mirosław Suchoń z Polski 2050 odpowiedział mu, że dzięki Hołowni ta zamrażarka zniknęła i projekty są rozpatrywane. „Powinien pan odbyć własny rachunek sumienia. Jeśli pan nie potrafi zebrać 15 podpisów wśród swoich kolegów, to coś jest nie tak” – zarzucił Sachajce.

Ten wrócił na mównicę bardziej podminowany. „Ja nie mówiłem, że wcześniej było idealnie, ale państwo okłamują Polaków. Jest dużo gorzej, niż było. Wstyd!” – zawołał i uderzył dłonią w pulpit. „Ojej, jaki akt przemocy wobec mównicy” – ironizował Hołownia.

Jeszcze goręcej zrobiło się, gdy na mównicę wszedł Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa. „Do roboty, do roboty” – skandowali posłowie PiS podczas jego przemówienia. „Nie zagłuszajcie, kiedy człowiek mówi. Trochę kultury” – próbował uspokajać marszałek.

Sebastian Łukaszewicz z PiS zarzucił Kołodziejczakowi, że groził rolniczce Julicie Olszewskiej i miał wysłać do jej domu „osiłków”. Rozległy się okrzyki „bandyta!”. „Za te oskarżenia spotkamy się w sądzie” – zapowiedział Kołodziejczak.

Szymon Hołownia wspomniał o procedurze wykluczania posłów z obrad. „Nie będę ustalał, kto zaczął, bo nie jesteśmy w przedszkolu, a ja nie jestem przedszkolanką. To nie jest fight club, tylko Sejm RP” – przypomniał.

PKW wskazuje kandydatów na miejsce po Kamińskim

PKW ogłosiła w czwartek decyzję w sprawie mandatów po Mariuszu Kamińskim i Macieju Wąsiku. Właściwie są to dwie decyzje. W przypadku Kamińskiego komisja powołuje się na ogłoszenie w „Monitorze Polskim” informacji o wygaśnięciu jego mandatu. Ponieważ takiego obwieszczenie nie ma w przypadku Wąsika, uznała pismo marszałka Sejmu z prośbą o wskazanie osób, które mogą po nim objąć mandat, za „bezprzedmiotowe”. Słowem: PKW wskazuje kandydatów na miejsce po Kamińskim, ale po Wąsiku nie.

Komisja „nie przesądza”, że mandat Kamińskiego wygasł, ale jeżeli tak zostanie stwierdzone, wskazuje, że pierwszeństwo przysługuje w kolejności kandydatom z tej samej listy, którzy otrzymali największą liczbę głosów. To Monika Pawłowska (10 789 głosów), Beata Strzałka (8844) i Ryszard Madziar (8817).

Komisja zastrzega, że jest to jedynie „informacja na temat kandydatów, którzy uzyskali kolejno największą liczbę głosów po pośle Panu Mariuszu Kamińskim”, a nie „stanowisko w sporze politycznym i prawnym dotyczącym wygaśnięcia mandatu posła i konieczności jego obsadzenia”.

W oparciu o informacje PKW marszałek Hołownia poinformuje kandydatkę z największą liczbą głosów o przysługującym jej pierwszeństwie do mandatu. Monika Pawłowska będzie miała siedem dni na złożenie oświadczenia o przyjęciu mandatu.

PiS wyśle pismo do PKW

Zdaniem Rafała Bochenka członkowie PKW nie potwierdzili, że mandaty Kamińskiego i Wąsika wygasły. „Wprost powołują się na chaos prawny wywołany działaniem Szymona Hołowni” – stwierdził.

Krzysztof Szczucki wyznał natomiast, że marszałek nie ma podstaw do twierdzenia, że mandat Kamińskiego wygasł i trzeba go obsadzić. „Wszystkie działania, które będzie podejmował, zmierzające do obsadzenia mandatu będą oznaczały jego potencjalną odpowiedzialność karną i doprowadzą do tego, że Sejm będzie miał większą liczbę posłów” – wykładał Szczucki.

I dalej: „W przypadku pana Macieja Wąsika sam marszałek Hołownia nie podtrzymał wniosku o wskazanie kolejnych posłów z listy, to oznacza, że Maciej Wąsik, tak jak Mariusz Kamiński powinni być wpuszczeni na salę posiedzeń Sejmu i móc pracować. Niepotrzebne w naszym przekonaniu jest to, że PKW zauważa orzeczenie Izby Pracy SN, dlatego w piśmie, które jako klub parlamentarny skierujemy do pana sędziego Marciniaka, wskażemy, że w tej sprawie właściwa jest Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Tylko do tej izby PKW powinna się odnosić”.

Szczucki zapowiedział: „Posłowie Kamiński i Wąsik są posłami, a wszystkie działania podejmowane przez Szymona Hołownię są bezprawne i niezgodne z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym”.

Kaczyński o „zabójstwach politycznych”

Marszałek Szymon Hołownia odniósł się w czwartek do próby wtargnięcia w środę do gmachu Sejmu przez byłych posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Pomagali im w tym koledzy z PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, którzy przepychali się ze Strażą Marszałkowską.

„Wobec wszystkich osób, które wczoraj dopuściły się hańbienia polskiego munduru, zostaną wyciągnięte konsekwencje regulaminowe i finansowe” – oświadczył Szymon Hołownia.

Jarosław Kaczyński odpowiadał w Sejmie na pytania dziennikarzy. „Ze strony tej władzy, która nieustannie łamie prawo, można się wszystkiego spodziewać, nawet zabójstw politycznych” – stwierdził prezes PiS. Przekonywał też, że „ludzie, którzy dziś dopuszczają się ciężkich przestępstw, kiedyś będą sądzeni”.

Roman Giertych w Sejmie, 8 lutego 2024 r.Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.plRoman Giertych w Sejmie, 8 lutego 2024 r.

Giertych: Neosędziowie nie są sędziami

„Sędziowie Sądu Najwyższego, którzy zostali nominowani wadliwie, przez neo-KRS, nie są sędziami. To jest zgodne z wyrokami SN i europejskich trybunałów. Przechodzimy do realizacji tego, co tym neosędziom obiecaliśmy. Nadszedł czas rozliczeń” – powiedział podczas konferencji prasowej Roman Giertych (KO).

Zwrócił się do prokuratora generalnego, by rozważył wystąpienie na cywilną drogę sądową o zwrot pieniędzy, które uzyskali neosędziowie w Sądzie Najwyższym i KRS w ostatnich latach. „Wraz z odsetkami” – zaznaczył. „Mieli pełną świadomość, przynajmniej od wyroku SN, że te środki im się nie należą” – dodał.

Giertych wniósł też o rozważenie możliwości zwrócenia się z pozwami cywilnymi z tytułu odszkodowań za wyroki, które zapadają przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. „Wyroki, które często powodują, że Polska musi zapłacić ogromne odszkodowania dla ludzi, którzy skarżą się, że w SN zapadały wyroki wydawane przez osoby nieuprawnione. To jest określona szkoda, jest określona wina, bo osoby, które wydawały te wyroki, miały świadomość, że podają się za funkcjonariuszy publicznych” – tłumaczył poseł KO.

I kontynuował: „Jeżeli Prokuratoria Generalna wydałaby opinię, która wskazywałaby na zasadność tego typu roszczeń, należy jak najszybciej przeprowadzić stosowne procedury, włącznie z zabezpieczeniem majątkowym, które przewiduje kodeks postępowania cywilnego. Dzisiaj interwencja poselska wyjdzie w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości”.

Przypomniał też o założonym przez siebie zespole ds. rozliczeń PiS. „Decyzją zespołu pani poseł Barbara Dolniak została wyznaczona do kontaktów z Prokuraturą Krajową, żeby ta współpraca była bezproblemowa”.

Kosiniak-Kamysz: Polska nie zasługuje na taką opozycję

Wicepremier i prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zwrócił się do posłów PiS: „To, co zrobiliście z zarządzaniem państwa, jego funkcjonowaniem; to, jak okradaliście przez ostatnie lata państwo i wyprowadzaliście miliony; to wszystko trafia teraz do organów ścigania. Są audyty w ministerstwach. Ograbiliście samorządy, rozdawaliście pieniądze przez pryzmat legitymacji partyjnej, a nie potrzeb wspólnoty. Nie macie szacunku dla współobywateli. Oszukaliście i przegraliście wybory”.

Jego zdaniem „Polska nie zasłużyła na taką opozycję, jaka dzisiaj jest w Sejmie”. „Chcecie doprowadzić do chaosu, zamętu i destabilizację. Działacie na korzyść naszych wrogów” – dodał minister obrony narodowej.

I kontynuował: „Racją stanu Polski jest bezpieczeństwo, a nie sianie chaosu i zamętu. Racją stanu Polski jest współpraca w zasadniczych sprawach, a wy nie jesteście w stanie tego robić” – powiedział po raz kolejny w stronę posłów PiS. Z ław obozu rządzącego rozległy się gromkie brawa.

Kamiński i Wąsik usiłują wejść do Sejmu

Na piątym posiedzeniu Sejmu, które ruszyło w środę o godz. 10, posłowie zajmują się tylko projektami obywatelskimi. To „dzień obywatelski”, zapowiadany przez marszałka Szymona Hołownię dwa tygodnie temu. Procedowane są projekty dotyczące m.in. wprowadzenia renty wdowiej, zakazu zgromadzeń propagujących związki jednopłciowe oraz wzmocnienia ochrony prawnokarnej przed czynami godzącymi w wolność sumienia i religii. Piąte posiedzenie potrwa trzy dni – do piątku.

Udział w pracach Sejmu zapowiadali też byli posłowie Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, skazani prawomocnym wyrokiem, a następnie ułaskawieni przez prezydenta. Na poprzednie posiedzenie, mimo zapowiedzi polityków PiS, nie przyszli.

Rzeczniczka marszałka Sejmu zapowiedziała, że Kamiński i Wąsik nie zostaną wpuszczeni na salę plenarną. Będą mogli jedynie wejść na sejmową galerię. „Co zrobię, jeżeli marszałek Hołownia użyje siły wobec posłów? To problem marszałka Hołowni, bo będzie musiał użyć środków przymusu bezpośredniego. Straż Marszałkowska będzie musiała nas zatrzymać siłowo. Marszałek Hołownia będzie odpowiadał za użycie siły wobec posłów” – oświadczył Wąsik.

I rzeczywiście eksposłowie pojawili się w Sejmie. Godzinę przed rozpoczęciem obrad grupa parlamentarzystów PiS z prezesem Kaczyńskim spotkała się przed Pomnikiem Bohaterów Armii Krajowej. Wśród nich byli Kamiński i Wąsik. Marek Suski zapowiedział, że byli ministrowie wejdą na salę plenarną, bo „są posłami”. Zapytany, dlaczego w takim razie nie było ich na poprzednim posiedzeniu, odpowiedział, że „wracali do zdrowia po torturach”.

Kilkanaście minut po godz. 9 grupa polityków PiS stanęła przed parlamentem. Otoczyli Kamińskiego i Wąsika i na hasło: „Panowie, jedziemy”, zaczęli ich przepychać w kierunku wejścia. Kilku strażników sejmowych próbowało ich powstrzymać, ale nie dali rady.

Politycy podzielili się na dwie grupy. Pierwsza, mniejsza, z Wąsikiem, zdołała przepchnąć się pod drzwi Sejmu. Druga – z Kamińskim i najważniejszymi politykami PiS (m.in. Kaczyńskim i Antonim Macierewiczem) – stanęła ok. 50 m dalej.

Następnie Wąsik dołączył do grupy z Kamińskim. Prezes PiS negocjował z funkcjonariuszami Straży Marszałkowskiej, zażądał wpuszczenia „posłów” Kamińskiego i Wąsika. Gdy to się nie stało, zażądał rozmowy z komendantem SM.

„Chcieliśmy wejść normalnie, ale straż marszałka Hołowni nam nie pozwoliła” – żalił się dziennikarzom Maciej Wąsik. „Nie mam do nich pretensji, ale to pokazuje, że żyjemy w państwie autorytarnym”. Dodał, że zamierza brać udział w głosowaniach.

Hołownia: Wąsik i Kamiński nie są posłami

Marszałek Sejmu ma na ten temat inne zdanie. „[Kamiński i Wąsik] nie będą uczestniczyć w posiedzeniu jako posłowie, w tej sytuacji nic się nie zmieni. Nie ma miejsca na polityczne chuligaństwo i warcholstwo” – powiedział Hołownia podczas konferencji prasowej na chwilę przed rozpoczęciem obrad.

„Będziemy zdecydowanie bronić Straży Marszałkowskiej” – orzekł. I zwrócił się do polityków PiS: „Zakończcie tę telenowelę. Polacy czekają na realizację obietnic. To był akt politycznego chuligaństwa i wandalizmu, takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Panowie Wąsik i Kamiński nie są posłami i nic się w tej sprawie nie zmieni”.

Kaczyński zapowiada rozliczenie rządu Tuska

Kamiński i Wąsik wrócili pod Sejm przed godz. 11 na briefing prasowy. Zaczął prezes Kaczyński: „Naszym celem było uzyskanie od Straży Marszałkowskiej odpowiedniego pisma, w którym mowa o poleceniu od marszałka Hołowni, aby posłów nie wpuszczać. Takie pismo otrzymaliśmy”. Ten dokument ma być potrzebny do „rozliczeń” obecnego rządu, który „nie będzie trwał wiecznie”. Dodał, że Hołownia jest „kompletnym amatorem i nie powinien być marszałkiem”. Oraz że w Polsce „toczy się zamach stanu, odchodzi się od systemu demokratycznego”. „Idzie to ku zwykłej dyktaturze” – orzekł Kaczyński. Zapowiedział, że w środę nie będzie kolejnej próby wprowadzenia Kamińskiego i Wąsika na teren Sejmu.

Głos zabrał Mariusz Kamiński. „Chcę mocno podkreślić, że walka, jaką toczymy z Maciejem, nie jest naszą prywatną sprawą”. To, że Sejm obraduje bez nich, nazwał „zbrodnią przeciwko demokracji”. I podsumował: „Panie Hołownia, panie Tusk, nie będziecie rządzili wiecznie. Każde z tych przestępczych działań będzie rozliczone, obiecujemy wam to”.

Błaszczak nazywa Hołownię „zderzakiem Tuska”

Już na początku obrad nie zabrakło emocji. Z prawej strony sali dobiegały krzyki. Hołownia próbował doprowadzić posłów PiS do porządku stwierdzeniem: „To ja prowadzę obrady”. „Gdzie jest premier?” – skandowali politycy PiS. Donald Tusk jest na urlopie, jego obowiązki przejął wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Na mównicy pojawił się Mariusz Błaszczak. Zwrócił się do marszałka: „Pan po raz kolejny łamie prawo! Jest pan wykorzystywany przez Tuska niczym zderzak, ale to pana nie usprawiedliwia”. Jak stwierdził, Wąsik i Kamiński wciąż są posłami, bo „postanowienia Sądu Najwyższego uchylają postanowienia Hołowni”.

Marszałek odpowiedział w krótkim briefingu na korytarzu sejmowym: „Rozmawiałem z komendantem Straży Marszałkowskiej. Nie będzie naszej zgody, aby ograniczać im wykonywanie obowiązków. Jeżeli posłom wydaje się, że tylko im należy się szacunek, to są w błędzie. Wszystkim należy się szacunek”. Jeden z posłów PiS wykrzyczał: „wstyd!”, prosto w twarz marszałka.

Zauważył także, że Izba Kontroli SN nie ma kompetencji do oceny wyroków w sprawach karnych.

Nie będzie uchwał w sprawie dublerów w TK

W harmonogramie obrad nie ma spodziewanych projektów uchwał zmieniających Trybunał Konstytucyjny. „Nie znaczy to, że nie mogą się pojawić” – powiedział we wtorek w Polsat News Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL.

Według wcześniejszych zapowiedzi Sejm miał zająć się uchwałami odwołującymi dublerów jeszcze w lutym. Jednak nieoficjalna wieść głosi, że członkowie koalicji nie dogadali się co do ich kształtu. Jeden z polityków Polski 2050 skarżył się „Gazecie Wyborczej”, że jego partia nie dostała żadnego z projektów uchwał w sprawie TK. Stwierdził, że potrzeba czasu na analizy. Zastanawiał się też nad skutecznością uchwał w sprawie dublerów. Jeden z nich, Mariusz Muszyński, ogłosił już, że jakakolwiek uchwała podważająca wybór sędziów do Trybunału nie zmusi nikogo do rezygnacji.

„TK był niezależny, a w tej chwili chce się z niego uczynić instytucję zależną od władzy. Twierdzenia, że wcześniej nie był niezależny, to propaganda” – powiedział w środę w Sejmie Jarosław Kaczyński.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną