Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wyrok za zlecenie pobicia Kwaśniaka. To aż niewiarygodne

Wojciech Kwaśniak, zdjęcie z 2019 r. Wojciech Kwaśniak, zdjęcie z 2019 r. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl
Wojciech Kwaśniak zapłacił zdrowiem za SKOK Wołomin. I teraz to on – tylko on – wsadził do więzienia słynnego Piotra Polaszczyka z WSI. Bo jak dotąd o wyrokach za samo wyprowadzenie 3 mld zł ze SKOK Wołomin cisza.

Po dziesięciu latach mamy dziś wyrok za próbę zatłuczenia na śmierć Wojciecha Kwaśniaka, wysokiej rangi urzędnika państwowego, w związku z wykonywaniem przez niego swoich zadań – w tym wypadku chodziło o kontrolę w SKOK Wołomin. Którego zarząd, przypomnijmy, przy udziale skazanego dziś Piotra Polaszczyka, byłego oficera WSI i członka rady nadzorczej SKOK, zorganizował system masowego wyprowadzania gotówki.

Polaszczykowi sąd wymierzył karę dziesięciu lat więzienia, ma też zapłacić 500 tys. zł zadośćuczynienia.

„Trzeba go uciszyć”

Wojciech Kwaśniak, wtedy w Komisji Nadzoru Finansowego, ewidentnie psuł im biznes. Pomagierzy Polaszczyka, ludzie spod ciemnej gwiazdy, którzy też chcieli uszczknąć trochę tego grosza, na jego polecenie – stwierdził dziś w wyroku sąd – mieli sprawę rozwiązać.

Zlecenie zostało wydane w jednej z mordowni w Wołominie. Tam Piotr Polaszczyk dał zdjęcie Kwaśniaka z gazety „Puls Biznesu” lokalnemu bandziorkowi – właśnie dziś skazanemu Jackowi W. (dwa lata więzienia). I powiedział: „trzeba go uciszyć”. Ten poszedł z tym po pomoc do większego bandyty Krzysztofa A. ps. Twardy, starego wyrokowca. I to on zaatakował Wojciecha Kwaśniaka przed jego domem i tłukł go metalową rurą po głowie i całym ciele. Kwaśniak walczył, zerwał napastnikowi kominiarkę z głowy i wtedy ten uciekł. Od razu zjawiło się ABW, bo nie było wątpliwości, że to nie przypadek. Że to za SKOK Wołomin. Aż niewiarygodne.

Polaszczyk, mózg operacji

Tak samo jak to, że sędzia, która pierwsza prowadziła sprawę, chciała zmienić kwalifikację czynu na „naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego” (do dwóch lat więzienia). I wypuściła dwóch aresztowanych zbirów.

Ich ofiara i sprawcy stali pod salą sądową obok siebie, czekając na wywołanie rozprawy! Aż „Twardy”, gdy proces zbliżał się do końca, zniknął – dlatego dziś nie ma go na ławie oskarżonych, nie został skazany.

A sam Polaszczyk? Cóż, dla „mózgu” wyprowadzania ok. 3 mld zł ze SKOK Wołomin to w sumie pierwszy wyrok w związku z tą aferą. Bo nie ma wyroków za samo wyprowadzanie tej gigantycznej kasy.

Czytaj więcej: Niezakończona sprawa Kwaśniaka

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną