Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Pierwsza rekonstrukcja rządu Tuska: co już wiadomo, kto poleci, kto wyleci

Premier Donald Tusk Premier Donald Tusk Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Rekonstrukcja rządu może być dobrym momentem na zastanowienie się, dokąd rząd w ogóle zmierza. Do mediów przedostają się informacje o kościach niezgody między koalicjantami. Nieco światła rzucają też wybory do Brukseli.

Rekonstrukcja będzie. Potwierdził to na początku kwietnia premier Donald Tusk: „Przełom wiosny i lata wydaje mi się takim stosownym momentem”. Przypadkiem – a może nie – ów przełom wypada po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Poza nazwiskami emocje budzą informacje o konflikcie między Trzecią Drogą a Lewicą, które chcą się pozbawiać resortów. W tym kontekście rekonstrukcja może okazać się o wiele mniej spektakularna.

Kto wyleci, kto poleci

Fundamentalne pytanie brzmi: jak będzie wyglądać rekonstrukcja? Z pewnością podyktuje to przede wszystkim wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego. Bynajmniej nie chodzi tu o rezultaty poszczególnych partii, a o skład reprezentacji. Wśród kandydatów jest wielu ministrów i wiceministrów, z których część wejdzie w skład polskiej 53-osobowej reprezentacji. Zapowiadali to już zarówno premier Tusk, jak i marszałek Piotr Zgorzelski oraz politycy Polski 2050 i Lewicy.

Potwierdzony został start Krzysztofa Hetmana (Ministerstwo Rozwoju i Technologii), Bartłomieja Sienkiewicza i Joanny Scheuring-Wielgus (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego), Andrzeja Szejny (Ministerstwo Spraw Zagranicznych), Krzysztofa Śmiszka (Ministerstwo Sprawiedliwości), Borysa Budki (Ministerstwo Aktywów Państwowych), Marcina Kierwińskiego (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji).

Prawdopodobnie wystartują również Maciej Gdula (Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego), Michał Gramatyka (Ministerstwo Cyfryzacji), Jacek Protas (Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej), Paweł Zalewski (Ministerstwo Obrony Narodowej) oraz Paulina Hennig-Kloska (Ministerstwo Klimatu i Środowiska).

Informacje o starcie zdementowały Izabela Leszczyna (Ministerstwo Zdrowia) i Barbara Nowacka (Ministerstwo Edukacji Narodowej), co znalazło potwierdzenie na listach. Z funkcją wiceministra już żegna się wybrany na prezydenta Włocławka Krzysztof Kukucki (Ministerstwo Rozwoju i Technologii). To oznacza, że w okręgu nr 13 dojdzie do wyborów uzupełniających. Takich okręgów miało być więcej – na giełdzie nazwisk krążyli m.in. senatorowie Grzegorz Schetyna, Bogdan Klich, Tomasz Grodzki – ale nie zgodził się na to Donald Tusk. Marszałkini Małgorzata Kidawa-Błońska zamknęła giełdę, mówiąc w TVP Info: „Listy [KO] będą bardzo mocne, ale bez obecnych członków Senatu”.

Czytaj też: Zgrzyty w koalicji, Hołownia poczuł krew. Tusk to przetnie?

„My ich, oni nas”

Nie zdążył opaść kurz bitewny po wyborach samorządowych, kiedy Szymon Hołownia obwieszczał, że „umowa koalicyjna to nie jest Pismo Święte”, i zapowiadał, że jak będzie trzeba, to ją będzie renegocjować. Lewicy nie szczędził również marszałek Piotr Zgorzelski: „Kazali marszałkowi Hołowni wyp… Tymczasem społeczeństwo jakby im powiedziało to samo” – polityk PSL nazwał wynik koalicjanta „karmą”. Podał również w wątpliwość zapowiadaną w październiku zmianę w fotelu marszałka Sejmu w połowie kadencji (Hołownię ma zmienić Włodzimierz Czarzasty).

Trzecia Droga próbowała ukręcić bat z wygrawerowanym nań napisem: odebrać Lewicy ministerstwo. To scenariusz spektakularny, zakładający, że w koalicji dojdzie do przetasowania i zmiany stanu posiadania. Politycy Lewicy z uśmiechem nazywają zaczepki „medialnymi przepychankami”. – My ich aborcją, oni nas rekonstrukcją – słyszymy w jednym z resortów Lewicy. – Proszę pamiętać, że rząd tworzą cztery ugrupowania. Również politycy Trzeciej Drogi w kuluarowych rozmowach tonują emocje. – Rozmów o rekonstrukcji nie ma.

Czytaj też: Wybory do sejmików to pierwsze ostrzeżenie. Ale też wskazówka

Rekonstrukcja rządu: potrzebna

Istnieje również prostszy scenariusz. Zakłada, że część ministrów po prostu będzie trzeba zastąpić, bo polecą do Brukseli. To samo dotyczy wiceministrów, chociaż w tym przypadku pojawia się też argument dotyczący wielkości rządu. W 100 konkretach na 100 dni znalazła się obietnica zmniejszenia liczby urzędników w resortach, obecnie jest ich ponad setka. – Redukcja będzie – słyszymy od jednego z ministrów.

Rekonstrukcja może być przede wszystkim dobrym momentem na zastanowienie się, dokąd rząd w ogóle zmierza. Do mediów przedostają się informacje o kościach niezgody stających w gardle na posiedzeniach. To nie tylko aborcja, ale również kredyt 0 proc., zmniejszenie składki zdrowotnej, a ostatnio ustawa o związkach partnerskich. To wierzchołek góry lodowej, bo spraw spornych między PSL, Polską 2050 a Nową Lewicą – i dostającą rykoszetem i ostro recenzującą rząd Lewicą Razem – jest więcej.

Więcej światła na nadchodzącą rekonstrukcję rzucą wybory do PE. Listy ogłosiła dzisiaj Koalicja Obywatelska, reszta partii decyzje podejmie i ogłosi do końca tygodnia. PiS oraz Lewica z tej okazji organizują konwencje w najbliższą sobotę. Podczas imprez mamy poznać pełne listy, co zakończy żywot giełd, plotek i spekulacji.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną