Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Sędzia znany z afery hejterskiej uciekł na Białoruś. Bodnar mówi o sprawach, jakie prowadził

Sędzia Tomasz Szmydt Sędzia Tomasz Szmydt Adam Burakowski / EAST NEWS
Sędzia Tomasz Szmydt, wskazywany jako organizator hejtu na sędziów w czasach rządów PiS, uciekł na Białoruś rzekomo w poszukiwaniu azylu. „Mieliśmy już poprzednio zdrajcę, zdaje się, że to podobny przypadek” – skomentował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

„Z powodu niezgody na politykę i działania władz zostałem zmuszony do opuszczenia rodzinnego kraju i obecnie przebywam na Białorusi. Byłem prześladowany i zastraszany za swoją niezależną postawę polityczną” – napisał na Telegramie Tomasz Szmydt, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a także jeden z bohaterów tzw. afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. „Wyrażam swój protest władzom Polski, które pod wpływem USA i Wielkiej Brytanii prowadzą kraj do wojny. Naród Polski opowiada się za pokojem i dobrosąsiedzkimi stosunkami z Białorusią i Rosją. Dlatego jestem w Mińsku i jestem gotów powiedzieć prawdę” – dodał.

Białoruska agencja prasowa BiełTA opublikowała też relację z konferencji prasowej, na której Szmydt poinformował, że zwrócił się do reżimowych władz o azyl.

Sędzia Tomasz Szmydt uciekł na Białoruś. Czym się zajmował?

„Musimy pamiętać o jednej rzeczy. (...) Szmydt to nie tylko jeden z bohaterów afery hejterskiej, ale to jest sędzia, który orzekał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie, w Wydziale do Spraw Informacji Niejawnych, i który rozstrzygał sprawy dotyczące przyznawania certyfikatów bezpieczeństwa” – mówił wieczorem w TVN24 minister sprawiedliwości Adam Bodnar.

Przekazał, że zapoznał się z kilkoma sprawami, które prowadził Szmydt. „Te sprawy dotyczą odmowy wydania poświadczenia bezpieczeństwa w zakresie dostępu do informacji niejawnych” – wyjaśniał. „Czyli to były prawdopodobnie takie sytuacje, jak zakładam, że jeżeli mieliśmy jakiegoś, powiedzmy, oficera naszego wojska, który potrzebował certyfikatu dostępu do klauzuli »NATO SECRET«, złożył aplikację, (...) służby z jakiegoś powodu tej osobie odmówiły certyfikatu, to co ona może zrobić? Odwołuje się do sądu. I to wszystko mogło trafiać w ręce pana sędziego Szmydta. Tak że my nie wiemy, jakie informacje posiadał” – dodał Bodnar w TVN24.

„Jestem w szoku” – skomentował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, pytany przez dziennikarzy o tę sprawę. I dodał: „Mieliśmy już poprzednio zdrajcę, zdaje się, że to trochę podobny przypadek”. Sikorskiemu chodziło zapewne o starszego szeregowego Emila Czeczkę, który w grudniu 2021 r. uciekł z posterunku na granicy polsko-białoruskiej. Kilka miesięcy później został znaleziony martwy w Mińsku.

Do ucieczki Szmydta odniósł się też wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Poinformował, że będzie oczekiwał raportu służb w tej sprawie. Zauważył, że wybór Białorusi jako miejsca azylu daje wiele do myślenia.

Czytaj też: Sędziowie hejterzy pod ochroną Sejmu?

ABW i prokuratura wchodzą do akcji

Macierzysty sąd Szmydta poinformował, że nie dostał jego wniosku o rezygnację z piastowanego urzędu sędziowskiego. „W związku z pojawiającymi się w dniu dzisiejszym doniesieniami medialnymi dotyczącymi sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Tomasza Szmydta uprzejmie informuję, że sędzia Tomasz Szmydt od 22 kwietnia 2024 r. do 10 maja 2024 r. przebywa na urlopie wypoczynkowym” – czytamy w komunikacie. I dalej: „Kierownictwo Sądu, poza doniesieniami medialnymi, nie dysponuje żadnymi informacjami dotyczącymi jego prośby o azyl”.

Do akcji weszły już polskie służby i prokuratura. „Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wszczęła dzisiaj czynności kontrolne w celu zweryfikowania zakresu informacji niejawnych, do których w związku ze sprawowaną funkcją i prowadzonymi sprawami miał dostęp sędzia WSA, który poprosił o azyl na Białorusi” – napisał z kolei na platformie X rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.

Swoje stanowisko przekazała też Prokuratura Krajowa. „Mazowiecki pion PZ PK z urzędu prowadzi czynności sprawdzające w związku z informacją o złożeniu przez sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wniosku o azyl polityczny na Białorusi. Postępowanie sprawdzające prowadzone jest w kierunku przestępstwa z art. 130 § 2 kk” – czytamy.

Artykuł ten stanowi, że: „Kto, biorąc udział w działalności obcego wywiadu albo działając na jego rzecz, udziela temu wywiadowi wiadomości, której przekazanie może wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności”.

Hejterzy się spowiadają

Przypomnijmy: afera hejterska wybuchła pod koniec sierpnia 2019 r. po tekście Onetu. Artykuł napisany był na podstawie danych – głównie zrzutów z ekranów – z komunikatorów internetowych grupy znanej jako Kasta, które dostarczyła Emilia Szmydt, występująca pod nickiem MalaEmi. „Emi” była wtedy żoną sędziego Tomasza Szmydta, który według ustaleń mediów także był członkiem Kasty.

Do internetu wyciekały akta spraw dyscyplinarnych przeciw sędziom, ich domowe adresy, informacje o ich rodzinie, zwolnieniach, chorobach, plotki, pomówienia. Prawda pomieszana z fałszem i insynuacjami. Hejt dotknął co najmniej 20 sędziów. Najbardziej znana jest akcja wymierzona w prezesa stowarzyszenia Iustitia Krystiana Markiewicza. Wysłano 2,5 tys. anonimów na temat jego życia prywatnego, w tym sugestię, że namawiał kobietę do aborcji. Ujawniono dane jego dziecka. Anonim poszedł na jego adres domowy, na skrzynki internetowe 2 tys. członków Iustitii, pocztą do sądów i siedzib Iustitii.

Chcąc się wybielić, Tomasz Szmydt opowiedział w kwietniu 2022 r. w reportażu TVN „Kasta niezłomnych”, jak wyglądał mechanizm zbierania haków na sędziów, którzy narazili się władzy PiS. Kilka miesięcy później w kolejnym reportażu TVN ukazała się „Spowiedź Małej Emi”, byłej już żony sędziego, która opowiedziała o swojej roli w aferze.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną