Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Eurowybory 2024. KO górą, PiS niedaleko, słaba Trzecia Droga. Pełna lista europosłów

Donald Tusk, lider Koalicji Obywatelskiej, w czasie wieczoru wyborczego Donald Tusk, lider Koalicji Obywatelskiej, w czasie wieczoru wyborczego Kacper Pempel / Reuters / Forum
PKW podsumowała wybory do europarlamentu. W Polsce wygrała je Koalicja Obywatelska, Jarosław Kaczyński nie może więc ogłosić kolejnego zwycięstwa z rzędu. Na podium jest też Konfederacja, duży spadek poparcia zaliczyła Trzecia Droga.
.Vedran Vukoja/PantherMedia .

W niedzielę wybieraliśmy w Polsce 53 europosłanki i europosłów, a w całej Unii Europejskiej – 720, czyli o 15 więcej niż pięć lat temu (efekt brexitu).

Punktualnie o godz. 21 stacje TVP, TVN i Polsat ogłosiły wyniki badania exit poll wykonanego przez ankieterów firmy IPSOS pod komisjami wyborczymi. Zwycięstwo w walce o miejsca w Parlamencie Europejskim badanie to dawało Koalicji Obywatelskiej, na kolejnych miejscach uplasował się PiS i Konfederacja. Trzecia Droga była dopiero czwarta, za nią Lewica. Przy takim rozkładzie KO miała wziąć 21 mandatów, a PiS 19. W nocy IPSOS opublikował jednak late poll, który nie zmienił kolejności, ale różnica między ugrupowaniami Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego zmniejszyła się, sporo straciła też Trzecia Droga.

W poniedziałek rano PKW podała oficjalne wyniki ze 100 proc. okręgów. Okazuje się, że KO wygrała w ośmiu, a PiS w pięciu z nich. W 12 na 13 okręgów trzecia była Konfederacja. Według wstępnych przeliczeń tych danych ostateczne wyniki wyborów do PE wyglądają następująco:

  1. Koalicja Obywatelska – 37,06 proc. i 21 mandatów,
  2. Prawo i Sprawiedliwość – 36,16 proc. i 20 mandatów,
  3. Konfederacja – 12,08 proc. i 6 mandatów,
  4. Trzecia Droga – 6,91 proc. i 3 mandaty,
  5. Lewica – 6,3 proc. i 3 mandaty.

Komitety: Bezpartyjni Samorządowcy i Polexit nie przekroczyły poparcia pozwalającego brać udział w podziale mandatów.

Koalicja Obywatelska wygrała w okręgach: nr 1 – pomorskie, nr 2 – kujawsko-pomorskie, nr 3 – warmińsko-mazurskie i podlaskie, nr 4 – Warszawa, nr 7 – wielkopolskie, nr 11 – śląskie, nr 12 – dolnośląskie i opolskie, nr 13 – lubuskie i zachodniopomorskie.

Prawo i Sprawiedliwość wygrało w okręgach: nr 5 – mazowieckie (bez Warszawy), nr 6 – łódzkie, nr 8 – lubelskie, nr 9 – podkarpackie, nr 10 – świętokrzyskie i małopolskie.

Frekwencja według danych PKW wyniosła 40,65 proc.

Przewodniczący PKW: Frekwencja była „odpowiednia”

W poniedziałek o godz. 10:30 rozpoczęła się konferencja prasowa przewodniczącego PKW. „Dokonaliśmy wyboru 53 posłów do Parlamentu Europejskiego spośród 1019 kandydatów. Oddano 11 829 725 głosów. Frekwencja wyborcza wyniosła 40,65 proc. – była więc wysoka, biorąc pod uwagę frekwencją wyborczą w latach 2004–14” – mówił Sylwester Marciniak.

Zauważył jednak, że frekwencja w niedzielę była niższa niż w 2019 r. „Lecz biorąc pod uwagę wydarzenia z kolejnych lat – m.in. pandemię i wojnę – należy uznać, że jest odpowiednia” – wyjaśnił.

Podkreślił, że PKW ogłosiła wyniki w rekordowym terminie. „Pięć lat temu o godz. 15:00, dzisiaj o godz. 10:30” – powiedział Marciniak, dziękując wszystkim współodpowiedzialnym za przeprowadzenie wyborów.

Dodał też, że nieważnych kart było 801, a nieważnie oddanych głosów – 67 731, co stanowi 0,57 proc. wszystkich głosów.

Pełna lista europosłów

Koalicja Obywatelska, 21 mandatów:

  • Borys Budka
  • Bogdan Zdrojewski
  • Bartosz Arłukowicz
  • Bartłomiej Sienkiewicz
  • Krzysztof Brejza
  • Magdalena Adamowicz
  • Dariusz Joński
  • Ewa Kopacz
  • Jacek Protas
  • Andrzej Halicki
  • Marcin Kierwiński
  • Kamila Gasiuk-Pihowicz
  • Michał Wawrykiewicz
  • Elżbieta Łukacijewska
  • Łukasz Kohut
  • Marta Wcisło
  • Andrzej Buła
  • Michał Szczerba
  • Janusz Lewandowski
  • Jagna Marczułajtis-Walczak
  • Mirosława Nykiel

Prawo i Sprawiedliwość, 20 mandatów:

  • Beata Szydło
  • Patryk Jaki
  • Dominik Tarczyński
  • Daniel Obajtek
  • Jadwiga Wiśniewska
  • Mariusz Kamiński
  • Marlena Maląg
  • Anna Zalewska
  • Joachim Brudziński
  • Adam Bielan
  • Maciej Wąsik
  • Tobiasz Bocheński
  • Waldemar Buda
  • Kosma Złotowski
  • Piotr Mueller
  • Małgorzata Gosiewska
  • Michał Dworczyk
  • Jacek Ozdoba
  • Arkadiusz Mularczyk
  • Bogdan Rzońca

Konfederacja, sześć mandatów:

  • Grzegorz Braun
  • Anna Bryłka
  • Stanisław Tyszka
  • Marcin Sypniewski
  • Ewa Zajączkowska-Hernik
  • Tomasz Buczek

Trzecia Droga, trzy mandaty:

  • Adam Jarubas
  • Krzysztof Hetman
  • Michał Kobosko

Lewica, trzy mandaty:

  • Robert Biedroń
  • Joanna Scheuring-Wielgus
  • Krzysztof Śmiszek.

Jak może wyglądać podział mandatów w nowym PE

W nocy na stronie Parlamentu Europejskiego pojawiła się najnowsza prognoza podziału mandatów pomiędzy poszczególne frakcje – grupy polityczne. I tak Europejska Partia Ludowa (EPL) może mieć 184 mandaty, Socjaliści i Demokraci (S&D) – 139 mandatów, Odnowić Europę – 80 mandatów, Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR) – 73 mandaty, radykalna Tożsamość i Demokracja – 58 mandatów, Zieloni – 52 mandaty, niezrzeszeni – 45 mandatów, nowo wybrani posłowie nienależący do żadnej z frakcji – 53 miejsca, a Lewica – 36. To oznacza, że demokratyczne, proeuropejskie ugrupowania mogą mieć 454 mandaty na 720, czyli blisko dwóch trzecich.

Tusk: Obiecuję, że się nie zatrzymamy

„Dziesięć lat. Dokładnie dziesięć lat czekaliśmy na to pierwsze miejsce na podium. Jestem tak szczęśliwy...” – zaczął Donald Tusk przemówienie w sztabie KO po ogłoszeniu wyników exit poll. „Mamy prawo do radości. Nie będę ukrywał, że w środku przełykam łzy. Jestem bardzo wzruszony i oczywiście najbardziej wzrusza mnie to, że mimo niełatwych czasów, mimo tego, że być może nasi wyborcy chcieliby więcej i szybciej, nie zmarnowaliśmy tych pięknych miesięcy po 15 października. Brakuje mi słów wdzięczności dla tych wszystkich, którzy poszli zagłosować. Nasi wyborcy poszli, zmobilizowali się. Oni wygrali” – dodał.

I kontynuował: „Czy zdajecie sobie sprawę, że dziś osiągnęliśmy w Polsce, jako europejska, demokratyczna partia, najlepszy wynik spośród wszystkich takich partii w Europie? 15 października mówili: Polacy pokazali, jak ważna jest demokracja. Ale my walczyliśmy i wygraliśmy demokrację dla nas. Walczyliśmy o siebie i naszą ojczyznę. Te wybory mają szerszy wymiar – potwierdziliśmy, że wolność, demokracja, uczciwość osobista, bezinteresowność, ten nasz wysiłek Polek i Polaków mają wymiar o wiele, wiele szerszy niż nasz narodowy. Pokazaliśmy, że jesteśmy światłem nadziei dla Europy”.

„Z tych wielkich ambitnych państw, liderów Unii Europejskiej, pokazaliśmy, że triumfuje demokracja, uczciwość, Europa. Mówię to do wszystkich Polek i Polaków: dzięki waszej postawie Polska przez te dziesięć lat stała się liderem Unii Europejskiej. I ostatnie zdanie: mam głębokie poczucie – z doświadczenia całego życia – my w tym marszu dla dobrych spraw nie możemy się zatrzymać. I obiecuję, że się nie zatrzymamy. Że będziemy szli do przodu ze sztandarami biało-czerwonymi i europejskimi i przekonaniem, że warto o dobrą, przyzwoitą Polskę walczyć” – zakończył lider KO.

Po nim przemawiał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski: „Mówiliśmy, że najważniejszy krok był wykonany 15 października. Przekonywaliśmy, że konieczne są kolejne kroki. Ten wynik jest nieprawdopodobny, pokazuje że Polska znowu wyznacza trendy w Europie. Że da się wygrać z populistami, że po miesiącach zmian, które wprowadza rząd Donalda Tuska, wszyscy są w stanie się zmobilizować. Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy byli przy urnach wyborczych. To zwycięstwo jest istotne, bo cała Europa zobaczy tę polską twarz, za którą tak tęskniono”.

Kaczyński: Jesteśmy na tym samym poziomie

W sztabie PiS nastroje były zgoła odmienne. Jarosław Kaczyński starał się pozytywnie interpretować przegraną z KO: „W tym ostatnim okresie jesteśmy na tym samym poziomie. Wiemy, co trzeba uczynić, by ten poziom podnieść. Przypomnę państwu rok 2004, wtedy przy ogłaszaniu wyników europejskich wydawało się, że jest źle, ale musieliśmy iść tą drogą, by zwyciężyć rok później, w 2005 r. Mamy jasne zadanie, co trzeba zrobić. Będziemy się jednoczyć. Droga do zwycięstwa w wyborach prezydenckich i parlamentarnych jest otwarta. To jest ta dobra wiadomość, pomimo piekielnego ataku na nas”.

I dodawał: „Skoczymy ku zwycięstwu, bądźcie tego pewni. Biało-czerwony krąg powstanie i przyniesie nam zwycięstwo. Szczególnie trzeba podziękować tym, którzy na te wybory poszli. Chciałbym zaapelować do wszystkich zwolenników zmiany, że trzeba chodzić na wybory i głosować”.

Po nim przemawiała Beata Szydło: „Za nami ciężka kampania, dziękujemy wszystkim, którzy nam zaufali. Będziemy konsekwentnie realizować złożone na początku kampanii wyborczej zobowiązanie, by bronić polskich spraw, by UE była bezpieczną wspólnotą i żeby kolejne wybory przywróciły władzę ludzi, którzy rozumieją, że najważniejsza jest Polska i polskie sprawy”.

Hołownia: Trzecia Droga ma się dobrze

„O wszystkim zdecydują ostateczne wyniki wyborów, ale kilka rzeczy możemy powiedzieć na pewno. Serdecznie gratulujemy koleżankom i kolegom z Koalicji Obywatelskiej spektakularnego wyniku i wygranej w tych wyborach. Trzymamy kciuki, byście dobrze to wykorzystali, otrzymaliście ogromne zaufanie, będziemy was wspierać, we wszystkim, co dobre i co trzeba w Europie wypracować. Serdeczne, prosto z serca gratulacje, choć w polityce to rzadko się zdarza” – komentował na gorąco Szymon Hołownia, którego Trzecia Droga przegrała wyraźnie z Konfederacją. Dodawał, że po ogłoszeniu oficjalnych wyników wynik może być trochę lepszy.

„Przyglądamy się temu, co w ostatnich dniach dzieje się w Europie, bo przecież te wybory trwają od kilku dni i to, co widzimy, napawa nas smutkiem. Europa brunatnieje, widzimy to bardzo wyraźnie. Widzimy to we Francji, Niemczech i Austrii. Tym większa będzie odpowiedzialność tych, których wyślemy do PE, by razem mądrze rządzili Europą (…). To możemy wam dziś obiecać, nasi przedstawiciele pójdą tam, by zadbać o gospodarkę, silną Wspólnotę, o pieniądze dla nas wszystkich, o równość dla tych, którzy nadal jej potrzebują. Będziemy mieli mnóstwo pracy i zrobimy ją dobrze. I ostatnia rzecz, Trzecia Droga ma się dobrze i jedzie dalej. To były dla nas zdecydowanie najtrudniejsze wybory” – dodał Hołownia.

„Wynik traktujemy bardzo poważnie i z pokorą. Wiemy, co mamy do zrobienia i wiemy, że odpowiedzialność kosztuje. W pierwszej kolejności kosztuje te formacje, które są formacjami średnimi i mniejszymi, z czego musimy wyciągać wnioski. Do wyborów szliśmy z jasnym przekazem, gospodarka, przedsiębiorcy, szukanie porozumienia, bycie partią w środku i w centrum. To nie są wybory, w których popularny jest ten środek - umiar i normalność” - mówił z kolei Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL, druga część Trzeciej Drogi).

„Gratulujemy zwycięzcom, cieszymy się, że po wielu latach to KO, a nie przeciwnik naszego obozu, czyli Prawo i Sprawiedliwość, zdobywa pierwsze miejsce. To bardzo dobry wynik. Pozdrawiamy koleżanki i kolegom z Lewicy, gratulujemy wyniku, dający im dalej możliwość zasiadania w europarlamencie. Potrzebujemy więcej determinacji do realizacji naszego programu, większej mobilizacji nie tylko na poziomie centralnym, ale i lokalnym. Wynik wyborczy traktujemy jako sygnał do dalszej mobilizacji” - dodawał.

Robert Biedroń w sztabie Lewicy tak oceniał wynik własnej partii: „Chcemy pogratulować wyborów Polkom i Polakom. Te wybory zdeterminują przyszłość Europy. Wynik potwierdza zwycięstwo demokratycznych sił w Polsce. W przeciwieństwie do innych krajów w Polsce siły demokratyczne mają się dobrze. Wynik mógłby być lepszy, można było zrobić więcej. Ale jesteśmy w momencie, w którym możemy powiedzieć, że daliśmy odpór populistycznym siłom antydemokratycznym i antyunijnym. Jesteśmy gotowi wziąć współodpowiedzialność za Europę”.

Z kolei Sławomir Mentzen z Konfederacji mówił na gorąco po ogłoszeniu wyników exit poll: „Ten wynik to jest największy sukces w historii naszego środowiska. Dziękuję dziennikarzom, którzy rzetelnie relacjonowani naszą kampanię. Mam nadzieję, że uda się zmienić kurs Unii Europejskiej. Po wynikach widzimy, że Unia się budzi. Europejczycy widzą, że Unia nie rozwiązuje problemów, ale je pogłębia. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniej kampanii, naprawiliśmy błędy, wyborcy nam się odwdzięczyli”.

O co te wybory?

Takie pytanie postawili w ostatnim numerze „Polityki” Jerzy Baczyński i Mariusz Janicki. I konstatowali, że jeżeli po tylu ujawnionych aferach ponownie wygrałaby Zjednoczona Prawica, z ludźmi Ziobry na listach, to byłby sygnał, że ta formacja nie tylko pozostaje w grze, jest doskonale odporna na skandale i nawet udokumentowane zarzuty, ale może całkiem szybko powrócić do władzy i się zemścić, co już wielokrotnie zapowiadała.

„PiS nie poległ od jednego ciosu 15 października, to już wyraźnie widać; był liczony, ale wstał: game is not over” – pisali naczelni „Polityki”. I dalej: „Nie tylko w Polsce, w każdym z państw unijnych eurowybory to są także wybory krajowe, toczone wokół różnych miejscowych tematów i stawek. Ale na końcu suma tych lokalnych decyzji ukształtuje polityczny krajobraz Europy. PiS ma nadzieję, że w całej Unii zmieni się układ sił, że wzmocnią się formacje, które podzielają ideologię Kaczyńskiego i Orbána, ich wizję ustroju własnych państw i ustroju Unii. Takich ugrupowań w Europie jest coraz więcej. Ale aż dziwne, że lidera PiS nigdy nie zastanowiło, dlaczego te wszystkie partie, z którymi chce się bratać, są mniej lub bardziej prorosyjskie”.

„Jeszcze parę miesięcy temu wydawało się, że rozpoczęta 15 października wyborcza triada będzie się idealnie komponować z uruchomioną tamtego dnia wielką zmianą. Społecznej euforii towarzyszącej przywracaniu demokratycznego charakteru państwa miało przecież wystarczyć do zasilenia energią kolejnych kampanii, odraczając przynajmniej do jesieni nadejście prozy rządzenia. Jednak było to tylko złudzenie, bo entuzjazm szybko wygasł. Trochę za sprawą czasów, w jakich przyszło nam żyć, kiedy niepewność nie pozwala cieszyć się chwilą. Ale też z powodu zastanych przez nową władzę trudności, instytucjonalnych i politycznych ograniczeń, często sprzecznych oczekiwań społecznych, koalicyjnych konfliktów, popełnionych błędów” – pisał w tym samym numerze Rafał Kalukin.

Ranking polskich europosłów

Tomasz Bielecki, nasz korespondent w Brukseli, przygotował subiektywny poczet polskich europosłów. Kto się wyróżnił, a kto tylko dorabiał?

Być może to smutny znak czasów, które nadchodzą, ale na dwóch pierwszych miejscach umieścił polityków, którzy po latach europosłowania już nie ubiegają się o kolejną kadencję w Strasburgu.

Pierwszy to Jerzy Buzek. „Zasiadał w europarlamencie od początku członkostwa Polski w UE, a w latach 2009–12 był jego przewodniczącym. Jednak na pierwszym miejscu wśród polskich europosłów ostatniej kadencji stawia go zaangażowanie w sprawy przemysłu i energii. A także pracowitość, autorytet i umiejętności negocjacyjne”. A drugi to Jan Olbrycht. „Zajmował się budżetem unijnym, polityką regionalną, funduszami spójności, a także Funduszem Odbudowy. Ponadto szefował europoselskiej grupie URBAN (problemy obszarów miejskich)” – opisuje Bielecki.

A kto na niechlubnym końcu? Nie tak trudno zgadnąć. Dominik Tarczyński, któremu „miejsce na dole rankingu zapewniają skrojone pod media społecznościowe retoryczne fajerwerki w Parlamencie Europejskim wymierzone w krytyków PiS, »lewicową większość« w Unii i zepsucie Zachodu. Współtworzył radykalizujące się w krytyce UE skrzydło Zjednoczonej Prawicy, które m.in. uniemożliwiło frakcji konserwatystów wyłonienie wspólnego kandydata na szefa przyszłej Komisji Europejskiej”. No i Beata Szydło, typowy przykład europosłanki na brukselskim zarobku i biernym „zesłaniu”. Cały poczet europosłów w ostatnim numerze „Polityki”.

Co słychać w Końskich?

Reporter „Polityki” Norbert Frątczak odwiedził w ostatniej fazie kampanii słynne Końskie w świętokrzyskiem, gdzie podobno wygrywa się wybory. Co usłyszał?

Siadaj pan, co będziesz pan stał, jak na ważne tematy mamy rozmawiać – Stanisław robi miejsce na ławce między nim a Henrykiem. I przechodzi do rzeczy: – Dużo lepiej jest. Przede wszystkim: można jeździć, gdzie się chce. No, prócz bloku wschodniego rzecz jasna, ale to specjalnie się stamtąd wypisaliśmy – zauważa 76-latek. I powołuje się na zięcia nauczyciela. – Ciągle jeździ z dzieciakami na te wycieczki za granicę, a w Brukseli to już dwa razy był. Za mojej młodości tego nie mieliśmy. Ba, moje dzieciaki, jak studiowały, też tego nie miały.

Po drogach równiutkich jeździmy, nie mamy na co narzekać – wtrąca się Henryk, sąsiad, lat 66. Po czym przyznaje, z pewnym niesmakiem, że mimo tego dobrego jest już trochę zmęczony ciągłymi kłótniami Kaczyńskiego z Tuskiem.

Znowu jakieś wybory będą? – dziwi się Martyna, lat 31, odbierając siatkę z zakupami. W parlamentarnych, co prawda nie brała udziału, w samorządowych też nie, ale i bez tego jest już zmęczona ciągłymi wyborami. – Te ceny, to jest temat. Proszę popatrzeć po bazarze, ile to wszystko kosztuje. I co – mam w nagrodę za ten bajzel wysyłać naszych polityków do... – zastanawia się chwilę. – Brukseli. Właśnie, do Brukseli mam ich wysyłać? Niech lepiej tu zostaną i spróbują to ogarnąć – bulwersuje się.

Marcelowi natomiast marzy się polexit. Ma 24 lata i jak dotąd głosował we wszystkich wyborach, w których mógł. Zawsze na Konfederację. – Potrzebujemy tam kogoś, kto się postawi tym wszystkim szaleństwom – tłumaczy. Nie podobają mu się LGBT, ekologizm, podatki i w ogóle regulacje. Jego zdaniem pieniądze, które „podobno dostajemy od Unii”, nie są warte „wolności, którą jej oddajemy”.

Innego zdania jest Dorota, przysłuchująca się słowom Marcela podczas spaceru z psem. – Dzieciaki nie mają perspektywy, nie widzą, ile się zmieniło – twierdzi 51-latka. – Drogi, parki, dom kultury nam zrobili, kino – wylicza. – Nie jest źle. Chociaż – przyznaje – było jeszcze lepiej. – Po co PiS przyjmował ten Zielony Ład? Bo to oni przyjęli, prawda? – sprawdza.

Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną