Tajny trybunał
Godzilla kontra kandydaci kamikadze. Sędziowie fajterzy odzyskają Trybunał Konstytucyjny?
Od końca kwietnia zeszłego roku do dzisiaj skończyły się kadencje pięciu sędziom TK, a szósta – Krystyna Pawłowicz – przeszła (w grudniu) na emeryturę. W Trybunale jest więc sześć wakatów, których rządząca koalicja nie uzupełnia. Trybunał pustoszeje, nie może już rozpatrywać spraw w tzw. pełnym składzie (11 sędziów), bo zostało ich dziewięciu. Za rok będzie siedmiu. Można powiedzieć: żadna szkoda, bo Trybunał pod wodzą Święczkowskiego jest de facto organem świadczącym usługi dla PiS. Jednak taka sytuacja narusza konstytucję, a w tym wypadku naruszycielem jest polityczna większość, która nie zgłasza kandydatów, a tych, których proponuje PiS, utrąca.
Notabene zawsze tych samych: posła PiS Marka Asta i prof. Artura Kotowskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Koalicja ich kandydatury w głosowaniach odrzucała; na najbliższym posiedzeniu Sejmu odrzuci je po raz piąty.
Postój na zielonym świetle
Naprawa Trybunału to jeden z warunków przywracania praworządności, z którego rząd rozliczany jest przez Komisję Europejską. Rządowa ustawa naprawcza została – na wniosek prezydenta Andrzeja Dudy – odrzucona przez Trybunał Konstytucyjny, ale to nie zwalnia większości parlamentarnej z obowiązku obsadzania wakatów. Politycy koalicji mówili, że czekają na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który na wniosek Komisji Europejskiej miał ocenić legalność działań TK.
Ten wyrok już zapadł 18 grudnia. TSUE stwierdził m.in., że przy obsadzaniu dublerów w TK i przy wyborze Julii Przyłębskiej na prezesa TK naruszono obowiązujące w Polsce reguły dotyczące procedur nominacyjnych. To oznacza, że Trybunał Konstytucyjny z dublerami w składzie i pod przywództwem Julii Przyłębskiej nie spełniał wymogów niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego na mocy ustawy.