Narcyzi u władzy
Trump i inni narcyzi u władzy. Co z tego, że historia zna takie przypadki?
Co z tego, że historia zna takie przypadki? Narcyzm prowadzi do szkody, awantury, bardzo lubi się z populizmem. We współczesnej polityce pada na grunt idealny do wzrostu. NPD, czyli Narcystyczne Zaburzenie Osobowości (ang. Narcissistic Personality Disorder), naukowcy diagnozują u pacjentów, którzy mają poczucie wyższości, potrzebę podziwu i nie znają, niestety, empatii.
Nie podałem jeszcze nazwisk, a wy już wiecie, o kogo chodzi, prawda? Sami na nich głosujemy, dopieszczając narcyza w narcyzie. Na to też są badania. Jako wyborcy znamy wady naszych narcystycznych liderów, wiemy, że to aroganci, ale mimo to dajemy im władzę. Dlaczego? W czasach niepewności narcystyczny lider jest dla nas jak zbawienie. Wygląda na kogoś, kto może pomóc nam opanować własną niepewność.
Wyniki badania Florida Atlantic University dotyczącego amerykańskich wyborów z 2016 r. zatytułowano: „Charisma trumped narcissism for voters in 2016 US presidential election”. Gra słów, ale w naukowym kontekście oznacza, że jedna cecha (charyzma) przykryła inną (narcyzm). To był rok, kiedy Trump wygrał po raz pierwszy. Charyzma vs. narcyzm! W psychologii politycznej to kluczowa różnica. Wyborcy widzą narcystyczne cechy kandydata (arogancję, egocentryzm), ale zapakowane w charyzmę biorą za siłę, pewność siebie i sprawczość.
Nie wstyd wybierać sercem, ale nie miejmy pretensji do rozumu, kiedy po ogłoszeniu wyników wyborów przez PKW czujemy się jak na kacu. Badanie Watts i Lilienfelda z Emory University prześwietliło 42 prezydentów USA. Na szczycie rankingu narcyzmu: Lyndon B. Johnson, Theodore Roosevelt, Andrew Jackson, Franklin D. Roosevelt i John F. Kennedy. Odświeżone badanie na koniec ery Trumpa pewnie przemebluje podium.
Z badań wiadomo też, że rola prezydenta tylko podwyższa poziom narcyzmu – siła mediów i potrzeba medialnego ekshibicjonizmu tylko dopalają ego narcyza.