Gra w Trumpa
Gra w Trumpa. To może być w Polsce kluczowa polityczna batalia tego roku
W ostatnich dniach można było się przekonać, że prezydent Donald Trump stosuje – jak w przypadku sprawy Grenlandii – wypróbowaną metodę, która polega na eskalowaniu żądań do maksimum, a potem cofnięcie się o krok i zbieranie oklasków za to, że mogło być gorzej, a nie jest. W Polsce na takiej „dobroci” przez lata jechał Jarosław Kaczyński, który, jeśli tylko w swoim przemówieniu nikogo akurat jakoś bardzo nie obraził, mówiono, że był ugodowy i spokojny; ten chwyt wciąż działa.
Oczywiście eskalacji ze strony Trumpa może być jeszcze wiele, choćby po to, aby ponownie skorzystać z efektu wielkiej ulgi. Ale i Europa stała się nieco odważniejsza, choć bez przesady, bo najsilniejszy sprzeciw wobec wizji Trumpa wyraził w świetnym przemówieniu premier Kanady Mark Carney. O konieczności ściślejszej współpracy średnich państw, aby zrównoważyć coraz wyraźniejszy dyktat mocarstw, powinni dobitnie mówić także europejscy oficjele (więcej w tekście „Trump drażni i obraża”).
Trump pod osłoną PiS
Widać też, że prezes Kaczyński, prezydent Nawrocki i ich środowisko stoją przed problemem rosnącej nieobliczalności prezydenta Trumpa, w którego PiS zainwestował praktycznie wszystkie aktywa, a partia stała się niemal politycznym zakładnikiem administracji USA. Teraz z niepokojem patrzy, co z tego wyniknie, a uwagi prezydenta USA o tym, że wojskowi sojusznicy podczas walk kryli się raczej na tyłach, wzbudziła protest nawet Kaczyńskiego, który dotąd unikał takich zdecydowanych opinii.
Trump wciąż jest w PiS pod specjalną ochroną, jego kolejne działania i przemowy są albo przemilczane, albo pokrętnie uzasadniane, ale piarowcy tej partii muszą wiedzieć, że jest gdzieś granica, po której przekroczeniu już mogą nie dać rady i popadną w śmieszność.