Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Wtyczka dobrze wpięta. Co mógłby wiedzieć szpieg w departamencie strategii MON?

Można śmiało napisać, że Departament Strategii i Planowania Obronnego MON to mózg polskiego systemu obronnego – nie tego z defilad i pikników, a tego, który ma realnie zadziałać, gdyby nadeszła godzina W. Można śmiało napisać, że Departament Strategii i Planowania Obronnego MON to mózg polskiego systemu obronnego – nie tego z defilad i pikników, a tego, który ma realnie zadziałać, gdyby nadeszła godzina W. Zbyszek Kaczmarek / Forum
Jeśli zatrzymany urzędnik posiadał najwyższe poświadczenia bezpieczeństwa, mógł mieć dostęp do najtajniejszych dokumentów planistycznych Polski i NATO. Przekazanie takiej wiedzy Moskwie wyrządziłoby wielkie szkody w kluczowym okresie dostosowywania się państwa do realiów rosyjskiej agresji.

Departament Strategii i Planowania Obronnego MON (DSiPO) nie jest częstym tematem zainteresowania mediów ani polityków. W Polsce publiczna debata o obronności i wojsku skupia się na zakupach uzbrojenia i powiększaniu armii, ewentualnie na tym, ile wojsk sojuszniczych u nas stacjonuje i dlaczego wciąż za mało. To, co z tym uzbrojeniem, wojskiem i sojusznikami robić w razie kryzysu bądź agresji zbrojnej, zajmuje już tylko koneserów. A także urzędników tego właśnie departamentu, kluczowej komórki resortu obrony odpowiedzialnej za opracowywanie planów, programów, strategii i dokumentów o największym znaczeniu i najwyższej tajności.

Można śmiało napisać, że jest to mózg polskiego systemu obronnego – nie tego z defilad i pikników, a tego, który ma realnie zadziałać, gdyby nadeszła godzina W. Obrona narodowa – a także sojusznicza – to system oparty na procedurach i dokumentach, których znaczna część powstaje w Departamencie Strategii i Planowania Obronnego. Dlatego to w jakimś sensie serce tego systemu.

Czytaj także: Polska doktryna wojenna. Jak bić Rosję i znieść jej rewanż? Potrzeba „długich mieczy” i „grubych tarcz”

Co szykują w departamencie MON

Strategia i planowanie obronne to sprawy dla państwa najważniejsze. I nie chodzi wcale o oficjalne dokumenty, noszące „strategiczne” tytuły. Łatwo popaść w patos, ale DSiPO to na pewno jedno z tych miejsc (a nie ma ich wiele), gdzie Rzeczpospolita z koncepcji staje się konkretem, a najważniejsze pytania o jej przetrwanie w obliczu zagrożeń lądują na biurkach i w grafikach pracy.

Reklama