Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

W imię ojca. Modżtaba Chamenei Najwyższym Przywódcą Iranu? Co to byłby za fikołek historii!

Modżtaba Chamenei (z prawej) odwiedza biuro Hezbollahu w Teheranie. 18 listopada 2024 r. Modżtaba Chamenei (z prawej) odwiedza biuro Hezbollahu w Teheranie. 18 listopada 2024 r. Forum
Jeśli nowym Najwyższym Przywódcą Iranu zostanie syn Alego Chamaneiego Modżtaba, to Donald Trump nie powinien wybrzydzać. Gorzej z Irańczykami.

Prezydent Donald Trump oświadczył w czwartek, że musi mieć udział w wyborze nowego Najwyższego Przywódcy. To stanowisko zajmował do niedawna Ali Chamenei, zabity w pierwszym dniu wojny 28 lutego. W przeciwnym razie – czego już nie powiedział Trump, ale mówią eksperci – każdy „nieuzgodniony” Najwyższy będzie celem dla Izraela i Stanów Zjednoczonych.

Prezydent USA ewidentnie próbuje powtórzyć zabieg znany już z Wenezueli. Tam, po krótkiej interwencji zbrojnej i porwaniu prezydenta Nicolasa Máduro, do władzy doszła zaakceptowana przez Amerykanów Delcy Rodriguez. Struktura państwa została zachowana, ale – w domyśle – jest ona już posłuszna Amerykanom. Z Iranem tak się nie da.

Biały Dom prawdopodobnie liczył na to, że po zabiciu Chameneiego w jego najbliższym otoczeniu znajdzie się ktoś chętny do współpracy. Ale jak Trump sam przyznał, atak na siedzibę Najwyższego był zbyt skuteczny. „Zabiliśmy najważniejszych, numer dwa, numer trzy i nie mamy teraz z kim rozmawiać” – przyznał z rozbrajającą szczerością prezydent USA.

I teraz, jak się zdaje, czeka na propozycje Irańczyków.

Czytaj także: Czy po Iranie następna będzie Kuba? Trump chce iść za ciosem, Kubańczycy nie wierzą w inwazję

Dubeltowe państwo

Mamy tu kilkuwarstwowe nieporozumienie. Ale po kolei. Jeszcze w styczniu Trump obiecywał masowo demonstrującym Irańczykom, że obroni ich przed reżimem. Ale nie zrobił tego, mimo że ludzie ajatollahów strzelali na ulicach z karabinów maszynowych (co najmniej 7 tys. ofiar).

Już po ataku z 28 lutego wśród wielu jego powodów ludzie Trumpa mówili m.

Reklama