Kaczyński jak Curzio Malaparte? Dobra dla Polski polityka była już zajęta. Poszedł łowić gdzie indziej
Kaczyński jak Malaparte? Dobra dla Polski polityka była już zajęta. Poszedł łowić gdzie indziej
O Malapartem mało kto słyszał (i zaraz przypomnę). Kto to Kaczyński – większość wie. Przez długie lata szef największej polskiej partii politycznej i nieformalny przywódca dużej części narodu, również dlatego, że umie na prezydentów kraju dobierać posłusznych sobie figurantów. Zgrozę budzi fakt, że od lat prowadzi politykę antyunijną, nacechowaną fobią antyniemiecką, kłótniami z sąsiadami, a zwolennicy ślepo, właściwie religijnie mu wierzą pod hasłem „Jarosław, Polskę zbaw”. Jak wyjaśnić ten szkodliwy dla kraju absurd?
Czytaj też: Polska mniej zbrojna. Nawrocki zatrzasnął sejf przed armią. Jak się przed tym obronić?
Zła część Jarosława Kaczyńskiego
Nie Jarosław, a Unia Europejska była i jest dla Polski zbawieniem. Członkostwo – jak widać po ćwierćwieczu – przyniosło i skok cywilizacyjny naszego kraju, i wyrwanie się z łap Rosji. Wystarczy porównać liczby i wskaźniki wzrostu wymiany handlowej. Dziś wobec niestabilności Ameryki Trumpa Polska ze wszystkimi sojusznikami musi wspierać Ukrainę i – nie obniżając zaangażowania w NATO – wzmacniać równolegle własne i unijne zdolności obronne.
Jak to w ogóle możliwe, że rośnie liczba obywateli, którzy negują te oczywistości? Sam Trump, idol polskiej prawicy, w oficjalnej amerykańskiej strategii obronnej nawołuje do umocnienia Europy. Waszyngton to ogłasza. Przepisuję copy-paste fragment nowej strategii, ścieżka trzecia, Europa: „Europe taking primary responsibility for its own conventional defense is the answer to the security threats it faces”. Czyli: Europa biorąca główną odpowiedzialność za własną obronę konwencjonalną jest odpowiedzią na zagrożenia bezpieczeństwa, przed którymi stoi.