Porozumienie winogronowe w PiS. Morawiecki zalegalizował swoją frakcję, Kaczyński chce mieć pole manewru
„Są pomysły, jest porozumienie i wspólny kierunek. A że czasem iskrzy? Kto się lubi, ten się czubi” – tak napisał o godzinie 2:24 nad ranem na jednej z platform społecznościowych eurodeputowany Adam Bielan, ogłaszając tym samym, że ostra faza konfliktu wewnętrznego w Prawie i Sprawiedliwości przeszła w fazę uśpienia. Bielan do wpisu dołączył zdjęcie uśmiechniętych Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego i siebie, pozujących za stołem wypełnionym winogronami, truskawkami, ananasem i eklerkami. Rozmowa między panami miała trwać siedem godzin, kompromis osiągnięto. Jednym słowem, w PiS przez chwilę znów zrobiło się słodko.
Oświadczenie prasowe, które wygłosili w samo południe Kaczyński z Morawieckim, nie było już tak harmonijne jak poza na fotografii, ale potwierdziło ogólne ramy porozumienia: stowarzyszenie byłego premiera może zostać, ale musi działać w ramach partyjnej Rady Ekspertów, która wkrótce się uformuje.
„To istota tego porozumienia: będzie forum do pozytywnej działalności z punktu widzenia partii i sytuacja, w której partia będzie miała dwa płuca” – mówił Kaczyński. „Naprawdę jest różnorodność środowisk w PiS, różnorodność pod wspólnym mianownikiem, parasolem patriotyzmu i woli wyrwania Polski ze szponów bardzo złego rządu premiera Tuska” – dodawał Morawiecki.
Ale z tonu oświadczeń obu panów można było wywnioskować, że istnieją pewne różnice w poglądach na to, jak szeroką działalność poza Radą Ekspertów powinno prowadzić stowarzyszenie byłego premiera.
Czytaj też: