Lewa razem?
Lewica: Razem czy osobno? Czarzasty uprawia politykę miłości, Zandberg wolałby skończyć pod progiem
W sztabach obu lewicowych partii na ostro ruszyły przygotowania do kampanii wyborczej przed przyszłorocznymi wyborami. Analizowane są badania, toczą się dyskusje nad strategią. Bardzo wcześnie jak na polskie realia, należy się zatem spodziewać rywalizacji jeszcze dłuższej i intensywniejszej niż dotychczas.
W poprzednich dwojgu wyborach lewica startowała w jednym bloku. Rok temu doszło jednak do rozwodu i od tej pory Razem raczej utwierdza się w przekonaniu, że była to decyzja słuszna. Czarzasty konsekwentnie jednak uprawia względem lidera Razem Adriana Zandberga swoistą politykę miłości.
W niedawnym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” wspomniał o łączącej ich osobistej przyjaźni, co znających sejmowe realia musiało nieźle rozbawić. Wzajemności wyraźnie bowiem brakuje. Partia Razem konsekwentnie umacnia tożsamość ugrupowania opozycyjnego i nawet jeśli koncentruje krytykę na samym premierze, bynajmniej nie sprawia wrażenia zakłopotanej, kiedy rykoszetem obrywa lewica Czarzastego.
Co uchodzi jej najczęściej bezkarnie, gdyż lewicowy senior nakazał swojej formacji ignorować zaczepki, licząc na to, że „młodość się wyszumi”, ale na koniec zmądrzeje. Tylko że bezkarność najczęściej rozzuchwala, ośmielając do kolejnych ataków. W efekcie w skołowanych sytuacją ogniwach Nowej Lewicy narasta wrogość wobec niedawnego partnera i gdyby nawet Czarzastemu jakimś cudem udało się na koniec skłonić liderów Razem do budowania wspólnych list, byłby to proces trudniejszy i bardziej najeżony konfliktami personalnymi niż w poprzednich podejściach.
Czytaj też: Partia Razem jest w coraz lepszej formie, tego faktu nie należy lekceważyć
Kampania w Krakowie
Tymczasem poligonem lewicowej rywalizacji jest dzisiaj Kraków.